30 dobrych rzeczy

Mam zasadę, zgodnie z którą próbuję postępować: wybieram to, co dobre i tym staram się ucieszyć. Internet jest pełen małych rzeczy, które są warte uwagi i godne radości. Zamiast marzenia o tym, że kiedyś będę szczęśliwa – doceniam każdy dzień. Przypatruję mu się z życzliwą uwagą.

Zatem zaczynam wyliczankę. Jeśli zdołam uzbierać 30 rzeczy, to znaczy, że jestem wybitną optymistką. Zobaczymy. Oto subiektywna lista rzeczy, które mnie cieszą.

  1. Codzienny bosonogi spacer po mokrej porannej trawie.
  2. Piknik.
  3. Spacer po górach.
  4. Odwiedzanie kawiarni po południu i lodziarni przed południem.
  5. Spotykanie się z ludźmi, których lubię.
  6. Smak sezonowych owoców.
  7. Smak bobu, cukinii za złotówkę, fioletowo-zielonego chłodnika.
  8. Zapach lubczyku z donicy przed domem.
  9. Fascynujące dźwięki kawiarki, która ciurka apetycznie, radośnie skrzypi i ekstatycznie bulgocze (wybaczcie, czytam teraz Nabokova, od którego udziela mi się kwiecisty styl i niebywałe wręcz skupienie na szczególe).
  10. Jako się rzekło – Nabokov, który pisze bardzo pięknie o bardzo brzydkich rzeczach.
  11. Przeczytałam w tym roku sporo ciekawych książek, które mnie dużo nauczyły, zachwyciły albo chociaż zaciekawiły.
  12. Dałam sobie czas tylko na czytanie (wbrew wewnątrznym oskarżeniom: „Jak to, nic nie robisz?” – „Czytanie traktuję jako pracę intelektualną”, odpowiadam samej sobie).
  13. Polubiłam się z bawarką.
  14. Moja grzywka urosła już na tyle, że mogę ją założyć za ucho – wreszcie nie drażni uporczywym dźganiem w prawe oko.
  15. Krzak czeremchy w ogrodzie urósł tak, że przewyższa moją głowę. A ja wcale nie jestem taka niska.
  16. Mój mąż na freelansie poznał wiele dobrej muzyki i podzielił się ze mną.
  17. Pływanie kraulem przestało przypominać walkę na śmierć i życie.
  18. Czytam książkę z francuskimi wtrętami i większość z nich rozumiem.
  19. Odpoczywam od bycia ustawicznie online, ciągle z laptopem na kolanach.
  20. To, że nie muszę się spieszyć, a mój czas zależy ode mnie.
  21. Letni chłodek, który umożliwia oddychanie – w przeciwieństwie do upałów, które są wybitnie niesprzyjające respiracji.
  22. Deszcz po upałach też jest ok (zauważyłam, że jak nienawidzę rozmawiać o pogodzie, tak wyjątkowo lubię o niej pisać).
  23. Tak mocny sen, że rano się budzę z odgniecionym uchem, śladem po intensywnym uścisku tegoż ucha z poduszką.
  24. To, że można snuć plany – podróży, koncertu, meblowania pokoju, przyszłej pracy. Że zawsze coś jest przed nami.
  25. Kasia Tusk na swoim blogu pochwaliła okładkę, którą zaprojektował mój mąż.
  26. Granie w Tetris – to niemalże powrót do mitycznych czasów młodości, kiedy dzieliłam z braćmi gameboya.
  27. Porządki. Wyrzucanie kilogramów przeszłości, zaszłości, zdezaktualizowanych zapisków, uwag, informacji – do kosza. Tam ich miejsce. Półki lżejsze, ja lżejsza, pracownicy sortowni śmieci zachwyceni. Wszyscy zyskują.
  28. Udało mi się pójść na zakupy, które nie były dla mnie strapieniem, a nawet zakończyły się umiarkowanym sukcesem.
  29. Pozwalam sobie, by teksty we mnie dojrzewały. Nic na siłę. Są pisarze, którzy za pisanie zabrali się poźno, piszą długo i mało, ale mimo wszystko ich książki są piękne i ważne. Jestem raczej na ścieżce wydeptanej przez Jose Saramago, Harper Lee, Trumana Capote i Brunona Schulza (oby!) niż Kraszewskiego, Sienkiewicza, Asimova i Mroza.
  30. Znalazłam wystarczająco wiele powodów do napisania tej listy!

bosonoga

(Bosonogi spacer każdego ranka)