9 i pół myśli o czasie

Czas jest nieodnawialny jak nieodnawialne źródło energii – o, na przykład węgiel. Węgiel się kiedyś skończy i czas też się kiedyś skończy. Odkrywcze, prawda? Ale proszę się nie śmiać, Drodzy Państwo, ponieważ to odkrycie prowadzi nas do myśli następnej.

***

Powinniśmy sobie dobrze przemyśleć, na co przeznaczamy swój czas. Na co go marnotrawimy lub inwestujemy. Oczywiście nie da się cały czas inwestować, ponieważ życie nie jest graniem na giełdzie (i dobrze). Zarządzenie zasobami czasowymi.

***

Marnowanie czasu, spędzanie go na spacerach, rozglądaniu się, powolnym gotowaniu, oglądaniu filmów, pilnowaniu kawy w kawiarce, pilnowaniu cynamonowych bułek w piekarniku, wąchaniu zapachów, snuciu się po mieszkaniu w grubych skarpetach. To po pierwsze odpoczywanie, a po drugie dobodźcowywanie się, skupienie uwagi na czymś innnym niż te sławetne Pilne i Ważne Sprawy. Dawanie sobie chwili troski i chwili oddechu.

Marnotrawienie też jest potrzebne, powiem więcej – jest konieczne, by nie zwariować… A może nie tak wprost: żeby zachować równowagę ducha. Brzmi lepiej? Może i tak, ale chodzi o to samo. Żeby nie zwariować.

***

Tyle czasu wszyscy tłuką do głowy młodej, romantycznej, wierzącej dziewczynie (którą byłam kilkanaście lat temu), że musi bardzo dobrze przemyśleć wybór męża, bo to z tym człowiekiem spędzi całe życie, a tymczasem okazuje się, że to w ogóle nie jest prawda. Jak tak sobie policzę, to z mężem spędzam jakąś jedną dziesiątą mojego czasu, bo resztę zagarniają moi uczniowie, współpracownicy, sprawdzanie wypracowań, kartkówek, cudzych tekstów i czytanie lektur obowiązkowych.

***

Im mniej czasu razem, tym bardziej można za sobą zatęsknić. Można się nauczyć błyskawicznie rozwiązywać swoje konflikty i kondensować ważne treści. W końcu nie mamy całego dnia na obgadanie tematu. Musi wystarczyć kwadrans? Ok, niech wystarczy. Takie życie w pigułce.

***

Są filmy, w których czas jest walutą. Płaci się czasem. Uważam, że to bardzo trafna wizja świata. Czasem płacę moimi minutami za coś, co nie było tego warte. Na przykład czytanie książki, która okazała się zła dopiero pod końcem. Albo pół godziny na przeglądanie internetu, w którym nie ma nic ciekawego. Wtedy myślę, że przepłaciłam.

***

Kiedy byłam na pierwszym roku studiów i poświęcałam nauce każdą wolną i niewolną chwilę, chodziłam na zajęcia z pewną baletnicą. Pewnego dnia wspomniała mi, że idzie wieczorem do kina, a ja się zdziwiłam, że ma na to czas (ja mam tylko studia i nie mam czasu, a ona ma studia i szkołę baletową, a ten czas znajduje. Jak???). Ona mi odpowiedziała, że im więcej mamy na głowie, tym lepiej się organizujemy i jesteśmy w stanie zrobić więcej. Pamiętam to do dziś i przyznaję jej rację – z jednym zastrzeżeniem. Na tej głowie nie może być za dużo. Inaczej wszystko runie.

***

To mój wybór, czy chcę zrobić wszystko bardzo dobrze, dobrze, średnio czy byle jak. To oczywiście wiąże się z czasem, który na to poświęcę (czy rzeczywiście czas przeznaczony na pracę jest "poświęcony"?). Ten czas przeznaczam na konkretne działanie i na konkretnych ludzi, dla których to robię. To wiąże się też z tym, jak bardzo mi zależy. Gorzej, jak zależy mi absolutnie na wszystkim tak samo. Prawdę mówili w reklamach, że życie to sztuka wyboru.

***

Jednak muszę przyznać, że najpiękniejsza i najcudowniejsza inwestycja czasu to przeznaczenie go na porządny, rzetelny, odżywczy sen.

seconds-alarm-hours

Budzik z Fotera. Oczywiście wyłączony w weekend (No chyba że ktoś ma dzieci, to wyłączenie budzika średnio zadziała).