Jesień w moim mieście

Jesień w moim mieście jest przydymiona jak wędzona papryka, szczypie w oczy i drapie w gardło. Senna i eteryczna, delikatna i dyskretna, a jednak mami i zniewala. Już jesteś w jej mocy, już ją czujesz wszędzie, zagląda Ci za kołnierz, kręci w nosie, włosy Ci nią pachną.

Jesień w moim mieście nabrzmiewa i wyrasta ociężale, jak gruszki ciągnące obolałe gałęzie ku ziemistym podłogom.

Ziemia, zmęczona niedawnym skwarem, ze wzruszeniem wchłania teraz rosy i mżawki.

pajęcza sieć

 

Proszę Państwa, oto pierwszy komunikat z Czeremchowej!

Dzień dobry, drogi Gościu!

Czeremchowa to mój punkt obserwacyjny, a ten blog to taki notatnik z zapiskami – wynikami tych obserwacji. Chcę się tutaj dzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi poszukiwania piękna, o próbach odwagi i aktualizowaniu tzw. wartości.

Interesuję się historią estetyki i ewolucjami stylu (także ubrania!) i szeroko pojętą kulturą. Nie lubię truizmów i frazesów, ale trudno czasem ich uniknąć. Z drugiej strony drażni mnie przeintelektualizowanie. Próbuję ważyć słowa.

Będzie mi miło, jeśli będziesz mnie tu czasem odwiedzać. Znajdziemy odpowiedni kubek, zrobię Ci kawę albo herbatę. Jestem dość bezkonfliktowa i raczej gościnna, więc na pewno się dogadamy.

Zapraszam!

1 4 5 6