Dziwny jest ten rok

Powoli kończy się ten dziwny rok.

Wiele planów trzeba było odłożyć na później i nagle okazało się, że nic nie jest pewne. Ani moje drugie (i ostatnie) spotkanie autorskie, ani pisanie następnej książki, ani organizowanie w pracy rzeczy, które zaplanowałam, ani wyjazdy, spotkania z ludźmi, z którymi się dawno nie widziałam i za którymi się stęskniłam.

Dziwny rok.

Jak mówi moja mądra mama, nic na to nie poradzimy. Mówi tak w trudnych sytuacjach naszego życia i to chyba jest jedyna rada, jaką można wtedy dać.
Tęsknię za ludźmi, za teatrem, za galerią sztuki, do której można wpaść tak po drodze, za ulubioną kawiarnią, w której zawsze jest beza, i za drugą, która ma świetne wypieki i siedzisko przy samej szybie. Tęsknię za morzem i lasem iglastym. Za samą możliwością planowania podróży. Chwilowo muszę wszystkie plany umieścić w metaforycznym folderze „Kiedyś”. Albo za rok, albo za dwa. Nie wiadomo.

Po całym dniu zdalnej pracy nie mam już ochoty na jakiekolwiek wydarzenia online. Dźwięk głosu z komunikatora przyprawia mnie o ciarki i mierzi. Oglądam filmy i seriale, dziwiąc się w myślach, że jeszcze roku temu zbiorowiska ludzi bez maseczek były czymś zupełnie normalnym.

Żyjemy w dziwnych czasach, czasem przygnębiających, czasem absurdalnych.  Nie mam puenty. Nie mam mądrej rady.