Jak mi się pisze VII

Wydałam jedną książkę. Napisałam drugą, wysłałam na konkurs i nawet nie czekam tak bardzo na wyniki, bo jestem zajęta. Pisaniem trzeciej.

To powieść, która żyje we mnie od szkoły podstawowej. Jest to wstydliwy fakt, dlaczego na litość boską tak długo noszę w sobie historię do opowiedzenia. Opisałam ją kilka razy i niezadowolona rzucałam w kąt. Być może teraz znalazłam na nią sposób albo być może teraz jestem gotowa do napisania jej i wiem, co chcę przez nią powiedzieć. Wiem, dlaczego dręczy mnie ta historia i ile tam jest mnie.

Piszę ją codziennie od świąt wielkanocnych, mam sto stron i to jest mniej więcej jedna trzecia. Ten codzienny rytm pisania jest dla mnie ważny, motywuje i pcha do przodu całą robotę. Codziennie szukam czasu na pisanie i codziennie coś dopisuję, nawet jeśli jest to dopisanie czterech akapitów na stronie siedemdziesiątej.

Rozpisałam się. Pierwszy wpis z tej serii był bardzo nieśmiały, ostatni (z tamtego roku!) już bardziej rozhulany, jeśli chodzi o to, co mogę napisać i jak. Czasem brakuje pomysłów na to, co napisać na blogu, ale powieść krok po kroku się tworzy.

Pisze mi się dobrze. Obecnie jest to integralna część mojego życia i niech tak zostanie. Chciałam zrobić miejsce mojemu pisaniu i nie odkładać go na wieczne nigdy. To jedna z niewielu sfer życia, w którycha pandemia koronawirusa zdziałała coś dobrego. Przewartościowała mi czas.

Może moje pisanie nie jest dobre, ale jest dobre dla mnie. I to jest wystarczający powód, żeby to robić.
 

  • Och, ta końcówka wyraziła dokładnie to, co czuję. Dla mnie pisanie naprawdę ma przedziwną moc terapeutyczną…

    Nawiasem mówiąc, spodobało mi się to zdanie „Wiem, dlaczego dręczy mnie ta historia i ile jest tam mnie”. Też od wielu lat czuję, że noszę w sobie pewną historię, którą chcę, a jednocześnie boję się napisać. Mimo że ona nadal trwa, sama się wydłuża i coraz więcej jest do napisania.

    • Czuję dokładnie tak samo. Boję się ją napisać, ale trzeba to w końcu zrobić. Najwyżej redaktor potem przytnie, co trzeba 😉
      Trzymam kciuki!