Jak mi się pisze? VIII

Jak mi się pisze? Wcale.

Dopiero podczas świątecznego odpoczynku zaczęły mi wracać sny, refleksje i przemyślenia, jakiekolwiek nieśmiałe pomysły. W środku tajfunów pracy nie ma na to czasu. Mój mózg nie ma na to zasobów. Bardzo mu współczuję, ale nie zmuszę go do wysiłku ponad siły.

Utknęłam w powieści. Moja druga książka utknęła na skrzynkach mailowych wydawców, utknęła przez pandemię albo przez swoją trudną do zaklasyfikowania formę i treść. Ja jednak się tym nie zrażam i jeśli chcę pisać w ten dziwny sposób (ni to proza poetycka, ni to opowiadania, ni to dla dzieci, ni dla dorosłych), to będę.

Blog ma pięć lat. Jest komunikatywny i może iść do przedszkola. Co się od tego czasu zmieniło? Rozpisałam się, odważyłam się pokazać moje myśli ludziom, wydałam książkę, a teraz tkwię w impasie. Zobaczyłam, że pisanie bloga, prowadzenie go, promowanie jest bardzo trudne. Tego ostatniego w ogóle nie umiem.

Przeczytałam na tyle dużo książek o artystach i tworzeniu, żeby wiedzieć, że trzeba mieć czas na nudzenie się, żeby coś powstało. Nie da się ciągle pisać dobrze albo przynajmniej przyzwoicie. Nawet w mojej wydanej książce, z której jestem nadal dumna, są fragmenty mniej przeze mnie lubiane. To naturalne.

Spróbuję popisać w wolnym czasie. Ten wpis jest jednym z elementów rozgrzewki.