Jestem tu prywatnie

Jestem w internetowej grupie polonistek i zawsze dziwi mnie, gdy widzę, że ktoś w sobotę rano lub głęboką nocą wrzuca jakieś materiały. Dostaję zaproszenia na szkolenia w niedzielę. Kto – zamiast siedzieć przy kawie, ciastku i durnym filmie wysyła takie rzeczy w niedzielę albo ustawia, żeby się wysyłało w niedzielę?
Walczę o balans, ale widzę, że nie tylko ja mam z tym problem. Może inni nie uważają, że to jest problem. Ale jest.

Jest gdzieś granica. Nasze życie i nasza praca. Nie jesteśmy tylko pracą. Nie musimy myśleć o niej non stop. Mam prawo do weekendu, do przerwy od lekcji i przerw, myślenia o uczniach, lekcjach i lekturach. Może ktoś uważa, że im bardziej jest oddany pracy, tym lepiej to o nim świadczy, tym jest lepszym specjalistą, ale z mojego doświadczenia wynika, że jest po prostu dużo bardziej zmęczony.
A zmęczony nauczyciel to nie jest dobry nauczyciel.

Nie jestem tylko nauczycielką. W sobotę siadam do redagowania cudzych książek i myślę: dzisiaj jestem redaktorką. Wchodzę w inną rolę. Dzisiaj wykonuję inny zawód (lubię płodozmian). Potem piszę trochę swoich rzeczy, jeśli mam co pisać. Nadal jednak nie czuję się pisarką, chociaż ta etykietka jest najbardziej kusząca. Ale jak wiadomo, etykietki są niepotrzebne.

Otwieram więc Facebooka, Instagram, Pinterest i myślę: Dzisiaj jestem tu prywatnie. Jako ja.