Kiedy przestajemy się zaprzyjaźniać?

Przyjaciółka z podstawówki – dziś dobra koleżanka, zajęta swoimi sprawami. Gdy przychodzę do niej pogadać, obok siada jej mąż i też chce. Tak jakby nie rozumiał, co to znaczy babskie gadanie.
Lokatorka w akademiku, bliska przyjaciółka, bratnia dusza – nieporozumienie, rozczarowanie, koniec przyjaźni, koniec kontaktu, zdawkowe przywitanie przy spotkaniu. Zgrzyt.
Przyjaciółka od spraw sercowych, od kłopotów i lęków – dziś zabiegana mama gromadki dzieci, rzadko odpisująca, rzadko inicjująca kontakt. Wiadomo.
Kiedy jest czas na zaprzyjaźnianie? W szkole i na studiach? Czy wtedy jesteśmy najbardziej otwarci na nowe znajomości? Czy jeszcze wtedy ufamy i wierzymy, że to na zawsze?

***

Ja już się nie zaprzyjaźniam, myślałam sobie niedawno z pewną beznadzieją. Nie wychodzi mi to. Zadzierżgnęłam więź z kilkoma najbliższymi mi osobami i tyle. Koniec. Nic więcej się nie zdarzy. Żadnej więcej bliskości z kimś spoza tego kręgu.
Są ludzie, z którymi mogłabym się zaprzyjaźnić, bo myślę, że mamy podobne spojrzenie na świat, poczucie humoru aż do sarkazmu, że po prostu byśmy się dogadali. Ale te osoby nawet nie wiedzą o moim pragnieniu. Ludzie, z którymi zaiskrzyło, ale nie było okazji lub wystarczającej chęci, by to pociągnąć, pogłębić. Znam sporo ludzi, z którymi mogłoby coś wyjść. Ale nie wyszło.

***

Od lat jestem w stałym związku przyjaźni. Pierwsze zauroczenia, kryzysy, oddalenia i zbliżania, ważne momenty. Wspólne przeżycia.
Przyjaźń to inwestycja. Poświęcasz czas, dzielisz się swoim życiem. Dajesz, bierzesz. Naprawiasz, coś popsuł, przepraszasz i przebaczasz. Rozumiesz bez słów i czytasz między wierszami. A jak nie, to zawsze możesz dopytać, czy dobrze interpretujesz.

***

Może już się nie zaprzyjaźniam, ale na nowo odkrywam przyjemność poznawania nowych ludzi. Poszłam na ściankę, gdzie co zajęcia ktoś inny mnie asekuruje. Poszłam na spotkanie kobiet, gdzie uczymy się przemawiania i mówienia bez przygotowania. Jadę na wycieczkę, idę na spacer, na zakupy, na wschód słońca w towarzystwie.

Świadomie wchodzę w relacje z kimś, kto mnie inspiruje. Chcę się spotykać, chcę doświadczać, chcę czerpać z mądrości, piękności i twórczości innych ludzi (ostatnio wyjątkowo często spotykam takie osoby). Jak na introwertyka to bardzo dużo.

A jak Wy myślicie? Czy po trzydziestce można się z kimś zaprzyjaźnić?

  • Marta Windak-Szmid

    Tak, po 30 można się zaprzyjaźnić. :) I tak przyjaźnie zamierają, wyciaszaja się, odchodzą, ale przychodzą nowe. Ludzie są nam pisanie na jakiś czas w życiu , jedni na krótką chwilę a inni na dłuższą, a jeszcze inni na całe życie. :)

    • Ale wydaje się, że im ludzie starsi, tym mniej im się chce w to angażować…