Kobieta jak katedra. O ideałach piękna w średniowieczu

Brwi dorysowane kredką i buty z czubami. Wszystko już było. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo wczorajsza moda uliczna przypomina średniowieczne ideały piękna.

Lubię obserwować, jak zmieniają się gusta. Niezmiernie interesuje mnie, co się ludziom w różnych epokach podoba: w jednej epoce kościste brzuchate panny o barankowych jasnych włosach i spiczastych palcach, potem rudowłose o pulchnych ramionach (sprawę barokowego tyłka przemilczę). Raz figura chłopięca, a raz klepsydra. W średniowieczu strzelistość, wysokość i wertykalność, w renesansie linie poziome, łódkowe dekolty i rzezanie tkanin, by poszerzyć sylwetkę, rękawy, buty i wszystko inne.

Błysk w oku

Gotyk jako styl architektoniczny jest strzelisty, promienny, migącący barwami (światło wpadało przez wysokie okna i witraże). To, co błyszczące i jasne (np. oczy i klejnoty na szatach) to coś bardzo popularnego i bardzo cenionego również w malarstwie średniowiecznym. "Oczy są piękne, jeśli są świetliste" – pisał Izydor z Sewilli.

Wysokie budynki, wąskie podłużne okna i obecność kolumn w katedrach – to wszystko podkreślało i zwielokrotniało pionowość i strzelistość form. W końcu katedra miała wznosić się z modłami ludzkimi do nieba, musiała tam sięgać i czubkiem wieży subtelnie przypominać Bogu o niebożątkach na ziemi. Łuki i maswerki to kolejny po stromych wieżach przykład ostrych, spiczastych czy kanciastych pomysłów tamtych czasów.

Jestem przekonana, że wygląd katedr pokazuje estetyczne gusta epoki, które można przełożyć również na kanony piękna kobiecego. Piękna kobieta średniowieczna miała być jak katedra gotycka.

Architektura a kobiecość

Dominacja chrześcijaństwa w średniowieczu oznaczała podporządkowanie życia społecznego religii – to powszechnie wiadomy frazes. W praktyce oznaczało to m.in., że kobieta musiała nosić ubiory skrzętnie zakrywające ciało, nie chwalić się biustem (odsłaniała tylko twarz, szyję i dłonie), skromnie spuszczać wzrok, milczeć, modlić się i służyć dobrze mężowi i dzieciom.

Idealna sylwetka średniowiecznej kobiety jest smukła niczym wieża katedry gotyckiej. Ramiona łagodnie opadające, jak najwęższe i jak najbardziej spadziste (można sobie poniżej porównać z krzepkimi ramionami renesansowych piękności). Długa szyja. Twarz owalna, biała skóra, nos długi i prosty, brwi łagodne, jasne, cienkie, wręcz rachityczne. Podłużne subtelne dłonie.

W przeciwieństwie do antyku, który hołdował niskim czołom nad bujnymi włosami – wśredniowieczu najładniejsza była odsłonięta twarz z wysokim czołem. Moda była tak silna, że we Francji w XIV i XV wieku wyskubywano sobie włosy z czoła. Golono też włosy na skroniach i depilowano brwi, które potem dorysowywano. A więc kobiety z wyskubanymi brwiami nie zdają sobie sprawy, że hołdują estetycznym ideałom średniowiecza!

Za każdym razem, gdy odsłonięty zostaje kolejny kawałek kobiecego ciała, staje się on potencjalnie miejscem, z którego trzeba usunąć owłosienie. W XIV i XV wieku niektóre Europejki skrywały włosy i uszy pod rodzajem kwefu. Niewielki pasek skóry widocznej na granicy kwefu i czoła bardzo szybko zaczęto depilować, stopniowo usuwając coraz więcej włosów. W efekcie powstała moda na wysokie i szerokie czoła, cofniętą linię włosów i wyskubane brwi.

(Nancy Etcoff, "Przetrwają najpiękniejsi")

Liczą się rękawy

Te proporcje i upodobania podkreślał ubiór. W XIV w. zaczęła się moda na suknie z obcisłym stanikiem i trenem. Wydłużone rękawy, często podwójne (spodnia suknia miała wąskie rękawy, a suknia wierzchnia – szerokie i długie, zwisające do kolan lub ziemi; często ozdobne, nieraz związane na bokach lub zapinane na guziki). Obcisłe rękawy sukni spodniej nieraz zachodziły na dłonie prawie do palców. Kształt tej części sukni determinował sposób poruszania się: kobiety trzymały łokcie skierowane lekko na zewnątrz, by jak najkorzystniej je pokazać. Aby wzmocnić efekt wąskich i spadzistych ramion, rękawy wszywano bardzo wysoko.

Brzuch na pierwszym planie

W XV w. suknie z wysokim stanem, odcięte pod biustem podkreślały piersi i brzuch (choć niektóre źródła mówią o spłaszczaniu piersi metalowymi płytkami). Modny był mały biust i drobny, wąski tors. Taki układ optycznie skracał klatkę piersiową, a wydłużał tułów i dół sylwetki.

Po lewej gotycka brzuchata piękność, po prawej fałdy, które cieszą oko

Po lewej gotycka brzuchata piękność, po prawej fałdy, które cieszą oko

Dół sylwetki układał się w fałdy. Wypukły brzuch w średniowieczu był ok (to mnie zawsze uspokaja, gdy tracę talię: kilkaset lat temu byłabym ideałem!). Mnogość i ciężar fałd oraz długość ubioru wymuszały odchylenie tułowia i wysuwanie bioder i brzucha do przodu. Brzuch był bardziej wysunięty niż biust. Postać kobieca miała wręcz esowatą linię.

Ubiór był najbardziej obcisły na biuście, pod pachami i w górnej części ramion. Całą reszta układała się luźno w nader obfite fałdy poniżej stanu. A jak wiadomo, fałdy tworzą pionowe linie. Do tego jeszcze tren, dochodzący nieraz do czterech metrów, a nieraz także zwisające paski tkaniny lub futra. Wszystkie te cechy: podwyższony stan, tren, kształt i długość rękawów, mnogość fałd i linii pionowych – potęgowały optyczne wrażenie smukłości i strzelistości.

Dwa wizerunki świętej Katarzyny. Po lewej wyjątkowo cienka w torsie, po prawej wygięta esowato

Dwa wizerunki świętej Katarzyny. Po lewej wyjątkowo cienka w torsie, po prawej wygięta esowato

Wszystko na głowie kobiety

Panny nosiły rozpuszczone włosy, ozdobione na przykład wiankiem z polnych kwiatków. Po ślubie, który nadawał kobiecie status społeczny – włosy spinano i dokładnie przykrywano. Średniowiecze to epoka chust, czepców, siatek i welonów zakrywających skronie. Z tamtych czasów pochodzi rąbek i podwika – płócienna chustka spinana na czubku głowy, okrywająca szyję i część policzków.

Czepiec był oznaką pozycji społecznej. Na wsiach preferowano raczej proste nakrycia głowy, ale raczej zawsze ją zakrywano. Przyczyną była nie tylko skromność obyczajów, ale także ochłodzenie klimatu.

Jest hennin, jest tren, można wychodzić

Jest hennin, jest tren, można wychodzić

Czepiec był nieodzownym atrybutem mężatek. Pewien jego specyficzny typ, czepiec hennin, czyli wysoki spiczasty lub ścięty stożek ze zwisającym na końcu welonem – w ludowej wyobraźni kojarzył się z postacią wróżki. Kobieta w takim nakryciu głowy była smukła niczym (znowu!) strzelista wieża.

Nietrudno się domyślić, że olbrzymie czepce powodowały trudności w przechodzeniu przez wąskie drzwi i utrzymaniu równowagi. Nakrycia głowy uwydatniły bardzo wysokie wypukłe czoło. Duże czepce optycznie zmniejszały sylwetkę przez kontrast i wysubtelniały postać. Kobieta w czepcu przypominała tulipan na wiotkiej i kruchej smukłej łodyżce.

Efekt dużej głowy, małego biustu i drobnego torsu podkreślał słabość budowy, wysmuklenie i zmniejszenie sylwetki. Wszystko razem tworzyło postać wiotką i filigranową oraz pośrednio propagowało typ kobiety cichej, pobożnej, słabej, umartwiającej się, potrzebującej opieki, nie mającej własnej woli.

Buty nie ranią

W tamtym czasie noszono obuwie o wydłużonych wąskich noskach, lekko uniesionych ku górze. Jak starałam się wykazać, wygląd ubioru miał określone znaczenie i był po coś. Wąskie i spiczaste kształty po tym całym wykładzie już nas nie dziwią (wiadomo, gotyckie umiłowanie szpiców), ale dodam jeszcze względy religijne. Otóż chodziło o to, by stąpać po ziemi z szacunkiem – tak, by jej nie poranić. Dzisiaj nikt już nie pamięta o tym pobożnym aspekcie obuwia.

Tak więc za każdym razem, gdy patrzę na powrót szpiców, czubów, wąskich nosków, myślę sobie o gotyku i patrzę na te cuda i dziwy łaskawszym okiem. W końcu jest to nawiązanie (zapewne nieuświadomione!) do epoki wyjątkowo przyjemnej pod względem estetycznym.

***

Źródła:

fotografie: Batszeba, fałdy pani Arnolfini, ramiona gotyckie i renesansowe, Katarzyna esowata i cienka w torsie, pani w henninie, skubana, poulandes i czuby;

książki:

D. Golińska, "Kanony kobiecej urody",

E. Schiller, "Historia ubiorów",

A. Sieradzka, "O modach i strojach",

"Żony modne. Historia mody kobiecej od starożytności do współczesności", red. A. Sieradzka,

M. Toussaint-Samat, "Historia stroju",

"Historia architektury", red. R. Toman,

U. Eco, "Historia piękna",

N. Etcoff, "Przetrwają najpiękniejsi".