„Kobieta” to nie jest obelga

Przez wieki różnie nazywano kobietę. „Niewiasta”, bo nie wie. „Białogłowa”, bo mężatki nosiły białą chustkę na głowie. „Kobieta”… cóż, kob to dawna nazwa chlewu czy koryta. Dzisiaj jest to słowo neutralne, kiedyś było obelgą.
Kiedyś?

***

Jest wiele naleciałości językowych związanych z tym tematem. Rodzaj niemęskoosobowy, zbierający hurtem „wszystkie istoty niebędące dorosłymi mężczyznami”, czyli kobiety, dzieci, zwierzęta i rzeczy mieszczą się w jednej kategorii gramatycznej. Za każdym razem, kiedy omawiam ten temat na lekcji, wspólnie z uczennicami i uczniami zżymamy się na to gramatyczne nieporozumienie.

„Człowiek” to domyślne określenie mężczyzny. Nazwisko ojca, które po ślubie można zmienić na nazwisko męża. Język jest skostniały, więc pokazuje, że kobietę uznawano za podgatunek człowieka, istotę bezwolną. W dekalogu słowa „nie pożądaj kobiety” zaczynają litanię: ani zwierząt, wołu, osła, rzeczy swojego bliźniego.

***

Znam matki, które mówią córkom, że chłopcom się żyje lepiej. Przy czym one same się do tego dokładają, inaczej traktując syna, a inaczej córkę. Znam matki, które otwarcie cieszą się, że mają tylko synów i uważają, że chłopcy lepiej umieją rozwiązać swoje sprawy. Nawet jeśli statystycznie chłopcy są bardziej skłonni do rywalizacji, a dziewczyny do współpracy.

***

Historia pełna jest dzielnych kobiet, które zakasywały ręce i dźwigały ten kraj i ten świat. Nadal to robią. Samotnie wychowujące dzieci, wdowy po wojnie, dziewczyny ciągnące całą rodzinę, rozwożące po zajęciach dodatkowych, ćwiczące z nimi, gotujące po nocach, koszące trawę, zajmujące się remontami, wszystkim i wszystkimi. Często doświadczam, że to kobiety mają więcej empatii, czułości, samozaparcia, są niebywale pracowite i zorganizowane, a przy tym potrafią się dogadać, rozmawiać, wspierać. Podziwiam takie kobiety. Podziwiam wszystkie kobiety, które dają sobie radę. Znam takich mnóstwo.

***

Kobieta ma dobrze wyglądać. Ocenianie na podstawie wyglądu to dla nas chleb powszechni. Kobiety, które zajmują się polityką czy nauką, są krytykowane za to, jak wyglądają, przy czym to akurat nie ma żadnego znaczenia w tych zawodach. W mało których ma.

To aż niepojęte, ale zakrywając twarz maseczką, poczułam ulgę. Nikt nie patrzył na moją twarz. Poczułam się niewidzialna i dobrze mi z tym było, bo to ja o tym decydowałam.

***

Niedawno była akcja robienia sobie zdjęć w szpilkach, teoretycznie mająca wspomóc jakiś charytatywny cel. Szpilki to nie są buty do chodzenia, tylko do wyglądania. Mam wrażenie, że szpilki mają na celu spowolnienie kobiety. Są nienaturalne i przeszkadzające w normalnym egzystowaniu. Ja codziennie śmigam w trampkach i różnych płaskich butach. Życie jest za krótkie na chodzenie w niewygodnych butach.

***

Rozmawiam z czteroletnią bratanicą.
– Ola, jesteś super.
– Wiem, Madzia.
Taką kobietą trzeba być.

***

Jestem dumna, że jestem kobietą.