Kobieto, albo jesteś młoda, albo nie ma Cię wcale

Mam koleżanki, które nie wyglądają na swoje lata. Zdarza się, że ludzie się dziwią, kiedy im mówię, ile mam lat. Młody wygląd jest to cecha kobiet bardzo ceniona w społeczeństwie.

Oglądałam niedawno film o parze: on doświadczony, starszy, ona młoda i pociągająca. Co prawda kobieta musiała wykazać się sprytem i głęboką mądrością, ale jednocześnie wygląd i wiek był jej atutem od początku filmu (tylko dlatego zostali parą). U kobiet bardziej ceni się młodość niż doświadczenie. Nawet jeśli kobieta jest doświadczona w jakiejś dziedzinie czy po prostu w życiu, to jednak powinna „jakoś wyglądać”, dopiero wtedy jest warta wysłuchania i pokazania.

Potem oglądałam film, w którym młodziutka dziewczyna była jednocześnie naukowcem. Ciekawe, kiedy zdobyła tę całą mądrość i wiedzę. Lepiej pokazać nierealistyczne pokłady wiedzy w zbyt młodym ciele, bo przecież na taką młodą bohaterkę się lepiej patrzy.

Trochę się burzę przeciwko takiemu pokazywaniu kobiet. Dlaczego kobieta ze zmarszczkami przestaje się liczyć, przestaje być widziana. Kobieta, która nie ma płaskiego brzucha albo ma zmarszczki. Mężczyzna może nosić siwe włosy z dumą – w końcu dojrzał, jest jak stare wino. Kobieta z siwymi włosami jest uważana za zaniedbaną, powinna się wstydzić i schować. Kobieta ze zmarszczkami musi je na siłę wygładzać, choć czasem te zmarszczki oznaczają po prostu, że dużo się uśmiechała w życiu – czy to powód do wstydu?

Na jednym z filmowych profilów zadano pytanie o cenione aktorki i ktoś napisał, że Olivia Coleman wygląda jak stara baba. Idąc tym tokiem „myślenia”, jeśli aktorka zaczyna wyglądać staro, to już jest skreślona w swoim fachu (nikt nie powie, że Clint Eastwood nie jest dobrym aktorem, bo wygląda jak stary dziad). Czy to znaczy, że mamy oglądać tylko młode aktorki – w rolach kobiet młodych i starych? Czy jest miejsce na stare kobiety w kinie? Meryl Streep, Maggie Smith i koniec? (Pomijam fakt, że Olivia Coleman jest aktorką, której twarz potrafi wyrazić tak wiele!)

Dlatego chapeau bas dla twórców serialu „Grace i Frankie”. Ja wiem, że twarze głównych bohaterek nadal mają niepokojąco mało zmarszczek, ale nie to jest najważniejsze. Jest w kulturze miejsce dla kobiet po siedemdziesiątce. Jest o nich serial. Jest odcinek o zbyt wolnym przechodzeniu przez pasy i gubieniu się, o problemach z kręgosłupem i biodrem. Dla mnie to jest ożywcze, szczere i prawdziwe.

Sama mam koleżanki o dziesięć i dwadzieścia lat starsze ode mnie, lubię ich doświadczenie, historie życiowe, ich mądrość. Kobiety po 40., 50., 60., 70. zasługują na swoje miejsce w kulturze tak samo jak tzw. dojrzali mężczyźni.

  • Adela

    Sama prawda Magda! Kobiety mają z góry zaplanowane miejsce w społeczeństwie i tak dobrze jak przy tym jakoś wyglądaja. Niech się taka wyłamie to zaraz posypią się oceny i komentarze. Pozdrawiam

    • Na szczęście trochę się to zaczyna zmieniać, ale to muszą być też zmiany w ludzkiej mentalnośći. Pozdrawiam również!