Krótka opowieść o poczuciu winy

Pewnego dnia próbowałam dojechać do Pragi autostopem. Stałam na poboczu niedaleko świateł i trzymałam w ręku kawałek tektury z napisem PRAHA. I wtedy zdarzył się wypadek. Kierowca jednego z samochodów nie wyhamował i uderzył w tył innego samochodu, a za nim ktoś uderzył w niego.

Dziewięć lat później jechałam samochodem, a przed nami ktoś gwałtownie zahamował. W zwolnionym tempie widziałam, jak maska samochodu zwija się w harmonijkę, pasy szarpnęły i uwięziły mnie na moim siedzeniu, zamiast pozwolić mi uderzyć czołem o szybę. Po chwili w nasz tył uderzył drugi samochód.
Przypadek? Mogłabym pomyśleć, że to wszystko moja wina. Że karma wraca, no nie? W końcu niektórzy tak mówią.

***

Poczucie winy to moje przekleństwo i wierny towarzysz od młodych lat. Nauczycielka potrafiła obrazić się na mnie i traktować jak powietrze – do tego momentu, w którym czułam się już obrzydliwie źle. W którym musiałam ją przeprosić za to, co teraz jest uznawane za uczniowską asertywność, podmiotowość dziecka i posiadanie własnego zdania.

Obrażanie się, ignorowanie, udawanie, że nie istnieję. Traktowanie z góry, z lekceważeniem, odpowiadanie półsłówkami. Zimne spojrzenie, wynosła mina.

Teraz już wiem, że to manipulacja i relacje opierające się na wzbudzaniu poczucia winy i wstydu to po prostu przemoc psychiczna. Że foch – niby nieszkodliwy i śmieszny – jest po to, byś czuł się źle, byś czuł się ukarany. Byś czuł się nikim.

Osoby, które chcą zadowolić wszystkich dookoła, są bardzo podatne na takie sugestie i komunikaty typu: Powinieneś/Powinnaś… Skrzywdziłaś mnie… Jesteś mi coś winna… Nie myślałaś o mnie… To twoja wina. Zawiodłem się na tobie.

Kiedy postanowiłam, że nie chcę już zadowalać wszystkich dookoła (po pierwsze nie ma to sensu, po drugie jest niemożliwe, po trzecie już mi nie zależy, po czwarte – nawet nie lubię tych ludzi, których chciałam zadowolić), postanowiłam również przestać się dręczyć. Życie w poczuciu winy jest udręką. Nie mam zamiaru czuć się źle, gdy ktoś nie umie porozumieć się bez przemocy. Albo gdy ktoś chce wykorzystać moje poczucie obowiązku, lojalności, czegokolwiek.

Nawet jeśli zrobiłam coś złego, nie mam zamiaru biczować się tym do końca życia. Nie mam zamiaru przepraszać za każdym razem na nowo. Było – minęło, nie wróci. Czasem zawaliłam, czasem nie pomyślałam, czasem kogoś zraniłam, życie.

Nie będę przepraszać za to, jak wybieram i jak żyję. A ten wypadek pod Pragą to nie była moja wina.