Magazyn spóźnionych ripost

Nie będę oryginalna. Nie tylko ja mam z tym problem. Riposty wymyślone po czasie, bo najpierw mnie zatkało i nie wiedziałam, co powiedzieć.

Sporo wpisów powstało po rozmowie, po usłyszeniu czyjegoś zdania, po kilkudniowym przemyśleniu sprawy. Na przykład ten o dbaniu o siebie, o tym, że każdego można kupić czy że mam nudne życie.

Ostatnio na przykład rozmawiałam z kimś o tym, że dużo chodzę pieszo. Mam swoje powody – jest ekologicznie (dlaczego nikt mi nie wierzy, że stan środowiska jest dla mnie naprawdę ważny?), chcę mieć codzienną dawkę ruchu i dbać o kondycję, nie mam zamiaru szukać miejsc parkingowych czy stać w korkach. A moja rozmówczyni na to: „Teraz tak mówisz, ale zobaczysz za kilka lat. Przestanie Ci się chcieć. Zobaczysz, zobaczysz…”

Jak ja nie lubię tego proroczego „Zobaczysz, zobaczysz…”. Orędownicy prawd, że jak się ma 30 lat, to się chce, a jak się ma 40, to już nie.

Ale ja sobie przyznałam prawo, żeby nie słuchać cudzych rad i nie próbować żyć według nich. Mam prawo uczyć się na swoich błędach, podejmować swoje decyzje i patrzeć, co się stanie. Mam wreszcie prawo zmieniać zdanie, kiedy ja o tym zdecyduję. Dochodzić do wniosków w swoim czasie. Dojrzewać do zmian. To mają być zmiany w moim życiu i przede wszystkim mnie dotyczą. Nie muszę nikogo zadowalać. Nie muszę żyć pod czyjeś dyktando.

To dla mnie wielka ulga – przyznać sobie prawo do błędów i porażek, a przede wszystkim dać sobie czas.

A to, że nie jestem tak prędka w ripostach, ma swoje dobre strony. Na przykład jest pretekstem do kolejnego wpisu.

time to grow

(Grafika z tej strony dzięki uprzejmości Julity Michalskiej)

  • To się L’esprit de l’escalier … cierpię na to chronicznie.
    A że coś tam, coś tam się stanie, że mną lub z moimi poglądami za ileś tam lat to wysłuchuję od dziesięcioleci…

    • Dosłownie „duch schodów”? Ciekawe.
      Cóż, poglądy się zmieniają, ale nie dzieje się to na czyjeś życzenie.

      • Ile razy słyszałem: „dorośnie to mu się odechce” (czy to włóczenia się po bliższej i dalszej okolicy, czy wypadów rowerowych czy innych form aktywności) – nie odechciało się.
        Albo „jeździjcie teraz, bo jak pojawią się dzieci to wam się urwie”… Nie urwało się!
        Zazwyczaj najwięcej do powiedzenia mają ludzie dla których te słowa to usprawiedliwienie własnego życiowego marazmu…

        • Aż się chce robić na przekór, totalnie po swojemu.

          • Byłem bardziej perfidny – np. wysyłaliśmy do ciotek kartki z podróży 😉

          • Dobre!

  • Justyna Krawczyńska

    Chyba wolałabym przestać deptać trawę na tym świecie niż miałoby mi się przestać chcieć…

    • Ja się strasznie boję tego momentu – kiedy już mi przestanie zależeć. Kiedy mi się przestanie chcieć. Trochę taka mała śmierć, nie?

      • Justyna Krawczyńska

        O tak