Nie każ mi tańczyć

Spójrzmy prawdzie w oczy, taniec jest nudny.
Zwykle jest tak, że mniej więcej po pierwszym refrenie zaczynam się nudzić i marzę o zejściu z parkietu. Bo ileż można się gibać?

***

Nie byłam nastolatką, która oczekuje dyskotek szkolnych. Raczej wiedziałam, że nie będę się tam dobrze bawić. Szłam z obawą. Jak na ścięcie. Tak samo czułam się przed studniówką.
Największa ironia losu: gdy idę na wesele albo urodziny z tańcami, a ktoś mi mówi na odchodnym: „Baw się dobrze” albo jeszcze lepiej: „Wybaw się tam”.
Dlatego też sama nie miałam wesela. Jeszcze tego brakowało, żebym chciała wyjść z własnej imprezy.

***

Przekonywanie innych, że nie, dziękuję, nie mam ochoty, nie tańczę, nie lubię tańczyć… powoduje zwykle zdziwienie i niedowierzanie. Najczęściej rozmówca myśli, że powinien mnie przekonać.
I to jest pierwszy punkt zapalny.

Mam wrażenie, że jak kobieta powie „nie”, to pierwszego razu nikt nie słyszy. Albo nie traktuje poważnie. Albo sądzi, że to kokieteria. Co jest w ogóle niepokojące, bo jeśli w takiej głupiej kwestii jak taniec, ktoś ignoruje słowo „nie”, to co dopiero w sytuacjach bardziej intymnych? Aż boję się myśleć, co sobie myśli taki nachalny typek. Do czego daje sobie prawo?

No i to opresyjne ciągnięcie za rękę. Rady, bym się wyluzowała (dzięki, jestem wyluzowana na siedząco). Brak uszanowania tego, że nie, nie lubię, nie chcę, dziękuję. Wolę posiedzieć. Mam prawo. Nie chcę być zmuszana. W imię czego? Uszczęśliwiania na siłę? Uszczęśliwiania innych?
Ileż razy można mówić nie?

***

Drugi punkt zapalny: pokutuje myślenie, że jak chłopak nie tańczy, to znaczy, że nie chce, a jak dziewczyna nie tańczy, to znaczy, że nikt nie chciał z nią tańczyć. Nikt jej nie poprosił. Jest żałosna jak sucha panna w lany poniedziałek. Jak dziewczynka bez walentynki w skrzynce pocztowej. Jak brzydka siostra Kopciuszka na balu.
Jakoś nie zakłada się, że dziewczyna też może nie chcieć.

***

Żeby być uczciwą, dodam: są wyjątki. Imprezy, na których tańczę, bo mam akurat taki nastrój i ochotę. Jest odpowiednie towarzystwo, ulubione piosenki, dobry humor. Nie zdarza się to często, ale się zdarza.
Tańczę, kiedy chcę. Kiedy to ja czuję się swobodnie. Ja decyduję.