„Nie uwierzysz, co ten wpis ma w środku!”

No właśnie.

Weszłam na pewną stronę, by przeczytać wywiad z historykiem. Z boku wysunęła się informacja i nęciła. Niedwuznaczna fotografia i niepokojący tytuł: "Ogromny pyton znaleziony martwy. Nie uwierzysz, co miał w środku". Niestety nie interesuje mnie to.

***

To będzie bardzo banalne, co teraz napiszę, ale musimy sobie oddzielać rzeczy, które są ważne, od tych kompletnie nieistotnych. Naprawdę nie ciekawi mnie, co ten pyton miał w środku, tak samo jako nie klikam na link, jeśli w tytule widnieje coś w rodzaju: "Wszyscy byli zaskoczeni, że…" albo "Nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła…". Wiem, co będzie dalej. Prawdopodobnie stwierdzę, że nie warto było klikać. Niespodzianka – jak zazwyczaj – okaże się niewypałem, ułudą. Kolejne zmarnowane sekundy życia. A co się przeczytało, tego się nie odprzeczyta. Tak jak "Malowany ptak" Kosińskiego i jakaś książka Danielle Steel, którą dostałam na urodziny. Tytuł wyparłam, ale pamiętam fizyczne dolegliwości podczas czytania jej. Po prostu chciało mi się wymiotować.

***

Ze względów zawodowych interesuję się tym, jak powstają klikalne artykuły. Chcę wiedzieć, co sprawia, że chce się wejść i przeczytać całość. Ze względów językowych przeglądam nagłówki w "Fakcie", chociaż ta gazeta dawno temu sięgnęła dna.

kaboompics.com_Man reading newspaper

(Ta osoba z pewnością nie czyta "Faktu"; źródło fotografii tutaj)

***

Do czego trzeba się posunąć, żeby nabrać kogoś: "wejdź, będzie ciekawie"? A potem okazuje się, że było tak, jak zwykle. Tak jak w przypadku tego wpisu.