Nikt lepszy nie czeka za rogiem

W serialach czasem zdarza się taka sytuacja. Ktoś zaczyna z kimś być i nagle pojawia się ktoś z przeszłości albo ktoś nowy. Świat ze scenariusza oferuje co rusz nowy towar, nowe możliwości. Nie zgadzam się z taką wizją. Z podejściem „kocham Cię, ale jeszcze się rozglądam”.

Moja koleżanka ze studiów miała chłopaka, ale mówiła o nim bez większego entuzjazmu. Póki co z nim jest, ale może w międzyczasie zjawi się ktoś inny. Może ktoś lepszy czeka za rogiem. Może znajdzie kogoś innego niż on (nie znalazła).

Ja nie chciałabym być kimś tymczasowym. Traktowana jako towar zastępczy.

***

Jestem z kimś, bo tego chcę. Tę osobę wybrałam i nikt inny mnie nie interesuje. To świadoma decyzja i kwestia zaufania.
Nikt lepszy na mnie nie czeka, a ja przestaję się rozglądać, bo już nie czas na to.

Problem z serialowymi związkami tkwi w tym, że często są to związki na jeden sezon. Pożywka dla widza. Coś się musi dziać. W prawdziwym życiu nie jest tak, jak w serialu. Niby rzecz oczywista, ale mam uczniów, którzy przyznają, że uczą się życia z telewizji (serio), więc tym bardziej trzeba spieszyć ze sprostowaniami (chociażby takimi jak ten wpis).