O sensie życia i bezsensie

Miałam w tamtym roku doświadczenie gorszego stanu psychicznego. Miałam chwilowe poczucie bezsensu. Nieopatrznie powiedziałam o tym koleżance, a ona na to: „Ja też tak miałam. A teraz mam dzieci i mam sens życia”.

Co prawda zostałam wychowana w rodzinie tradycyjnej i mogę zrozumieć jej punkt widzenia, ale od pewnego czasu nie zgadzam się na to, by ktoś inny był celem mojego życia.
Dziecko nie musi być celem życia rodzica. Nie powinno być. To musi być dla nich bardzo obciążające – być dla kogoś całym światem, całym sensem. A jak ten sens pójdzie do szkoły, wyjedzie na studia, wyprowadzi się do innego kraju?

Dziecko jest osobnym bytem, który nie musi spełniać rodzicielskich oczekiwań. Za dużo napatrzyłam się na dzieci pod tytułem „Projekt: dziecko”.

Sensu życia należy szukać gdzie indziej. Nie upatrywać w drugim człowieku, zwłaszcza w małym, rozwiązania swoich egzystencjalnych niepokojów.