Zrób sobie piekło. Krótki poradnik, jak zatruć życie sobie i innym

Wszyscy dookoła mają lepiej niż Ty? Nie narzekają, są uśmiechnięci i cieszą się tym, co mają? Wydają się szczęśliwi? Nie można tego dłużej tolerować. Oto kilka wskazówek, jak dokopać ludziom i popsuć im dobry humor.

Bądź zawistny

Ktoś, kto ma lepiej, na pewno sobie na to nie zasłużył. To Ty sobie zasłużyłeś, a nie masz. Ten ktoś na pewno ukradł, skombinował albo ma znajomości, układy. Takiej osobie należy się tylko Twoja nienawiść i pogarda.

Obśmiewaj wygląd

Ktoś ma nadwagę albo zeza – to świetny temat do żartów. Patrz na osobę przez pryzmat jej dużego tyłka i nie traktuj jej poważnie. W końcu jak szanować kogoś z dużym tyłkiem albo zezem? No właśnie.

Deprecjonuj innych. W końcu jesteś od nich lepszy i ładniejszy.

Używaj tylko silnych, pogardliwych inwektyw

Koleżanka z pracy to zdzira i podła suka. Nie lubisz jej, więc masz prawo ją obrażać za jej plecami. Tak właśnie robią dorośli ludzie.

Dokuczaj, rób na złość

Ktoś Ci podpadł? Podłóż mu nogę, nie odpowiedz na "Dzień dobry", ignoruj, zrób jakieś świństwo. Zapamiętaj mu to. Niech wie, że z Tobą nie ma żartów.

Zawsze spodziewaj się po ludziach tylko najgorszego

Bo tacy właśnie są ludzie. Najgorsi.

Zwracaj uwagi głównie na wady. Zalety są dla słabych.

***

Udało się? Możesz sobie pogratulować. Właśnie uczyniłeś świat gorszym miejscem.

Cygan, cymbał, czarownica. Słownik inwektyw

Pomału kończymy hasła na literę C. Jeśli ominęłam jakieś inwektywy zaczynające się na początkowe litery alfabetu, dajcie znać w komentarzu pod wpisem albo na fb, bo po skończeniu dzieła będzie jeszcze suplement. Jak w prawdziwym drukowanym słowniku. Tak sobie to wymyśliłam.

Tradycyjnie przypominam, że poprzednie części znajdują się po prawej stronie, w dziale zatytuowanym Słownik inwektyw.

A teraz przechodzimy do rzeczy.

Cygan

słowo nie jest (już) neutralne. Bardziej poprawnie politycznie jest nazwa "Rom", nie mylić z mieszkańcami Rumunii. Według Bańkowskiego Cyganami nazywa się wędrowny lud pochodzenia indyjskiego, znany w Polsce od XIV w., zdaniem Brücknera to nazwa dawnych Myrmidonów (wspomnianych m.in. w Iliadzie). Z językowego punktu widzenia jest istotne, jak powstało to słowo i dlaczego się tak źle kojarzy.

"Cygan" ma znaczenie obraźliwe i pociąga za sobą negatywne konotacje. Wymówione w pewnych kontekstach ze szczególną intonacją (powiedziane "małą literą") oznacza kłamcę, szachraja, oszusta, krętacza, czasem też złodzieja. Takie znaczenie wiąże się ze stereotypami dotyczącymi Cyganów.

Jak zauważa J. Bralczyk, "zrozumiałe, że nacje mają prawo do własnych, przez siebie wybranych nazw, a w tym przypadku liczne skojarzenia mogą się nie podobać: i cyganienie, i ocyganianie, i cygaństwo. Godzimy się na Romów i nawet nam się to podoba, choć pojawiają się wątpliwości, (…) czy trzeba jeść teraz pieczeń po romsku. Pewnie gdzieś we frazeologii, nie tylko tej nieprzychylnej, trochę Cyganów zostanie" (s. 126).

Gdy mówimy, że ktoś kogoś ocyganił, mamy na myśli, że okłamał, zwodził, oszukiwał. Według Brücknera starszym, a podobnym znaczeniowo jest czasownik "oszwabić".

Etymologia jest niepewna, wyraz jest europejski, podobnie brzmi u innych Słowian, a istnieje też w grece (aciganin). Warto zauważyć, że cyganerią nazywano XIX-wieczną bohemę.

Ciekawostka: "Słownik gwar przestępczych" podaje kilka ciekawych sformułowań związanych z Cyganami. Cygańska dola to 1. zemsta na przestępcy współpracującym z policją, 2. dźgnięcie nożem albo 3. zabicie wspólnika, by zagarnąć jego część łupu, a także 4. oszukańczy podział łupów. Cygańskie oko natomiast oznacza kobiecą pierś.

Przykład użycia:

Najsłynniejszy chyba tekst z omówioną inwektywą pochodzi z filmu "Seksmisja" (bardzo polecam kliknąć): "a ty cycki sobie będziesz cyganie przyprawiał?"

Cymbał

To instrument muzyczny, należący do grupy strunowych uderzanych (nie, to nie są dzwonki chromatyczne, które dzieci męczą na muzyce). Można obrazić kogoś, porównując go do zwierzęcia, narządu płciowego, więc można i do instrumentu (analogicznie: Ty trąbo!). Cymbały pochodzą z łacińskiego cymballum i greckiego kӯmbalon, które zwykle występują w liczbie mnogiej: cymbala, kӯmbala.

Jako inwektywa "cymbał" oznacza głupca, zwykle krzykliwego. To metaforiczne znaczenie spopularyzował podobno F. Zabłocki, oświeceniowy literat. Może pochodzić od metafory biblijnej o brzmiącym cymbale (1 Kor 13,1). Może chodziło tutaj o to, że człowiek uderzony w głowę jak cymbał w strunę może być przez jakiś czas niezbyt rozgarnięty.

Ciekawostka: "Słownik gwar przestępczych" podaje znaczenia bardziej niszowe i zaskakujące: cymbał to złodziej kradnący przedmioty małej wartości albo też określenie głowy, a cymbałki to w gwarze więziennej męskie genitalia.

Przykład użycia:

"Co ty możesz sobie życzyć, cymbale" – nagłówek w Wyborczej.

Czarownica

"Czar" to prasłowo, którego pierwotne znaczenie zachowało się jeszcze w języku czeskim: czára – linia, czarati i czarziti – kreślić. Czarowano, kreśląc linię nad człowiekiem.

Od słowa "czar" pochodzą m.in.: czarować, oczarować, rozczarowany, a także czarownica, czarodziejka, czarownik i czarodziej (zwróćmy uwagę na różnicę znaczeniową między czarodziejem a czarownikiem!). Słowo "czarodziej" podobno było znane już w IX w.!

"Czary" w liczbie mnogiej to coś związanego z siłami nadprzyrodzonymi i magicznymi środkami, ale "czar" w liczbie pojedynczej obecnie oznacza urok, wdzięk, powab. Prasłowiańskie słowo *čarъ oznacza czynności i środki magiczne, gusła, ale wywodzi się od znaczenia ogólnego "działanie, czyn".

Ale przejdźmy do czarownicy. Analiza słowotwórcza mówi nam, że to jest dosłownie kobieta, która czaruje. R. Grzegorczykowa zauważa, że formant -ica występuje w sporej części wyrazów nacechowanych negatywnie, np. diablica, łotrzyca, karlica, złośnica, bezwstydnica, obłudnica, grzesznica; ale też jest naturalnym wykładnikiem nazw samic, np. oślica, lwica, tygrysica. Krótko mówiąc, czarownica to ktoś o wiele gorszy niż czarodziejka.

Jak pisze Z. Gloger, "gdy z wprowadzeniem chrześcijaństwa do krajów europejskich rola czarodziejów – kapłanów – znachorów upadła, resztki jej dostały się czarownicom, wiedźmom, babom bez rodziny i mienia, istotom poniewieranym w społeczeństwie, które, aby nadać sobie znaczenie, uciekały się do praktyk czarodziejskich i same w nie wierzyły" (s. 266-267).

Czarownicą nazywa się nieraz starą brzydką kobietę, czasem też niebezpieczną. Według K. Stępniaka w gwarze uczniowskiej mówi się tak również na nielubianą nauczycielkę. Dodam od siebie, że nie tylko nauczycielkę, ale także na każdą inną kobietę, która jest w naszych oczach podejrzana. Co prowadzi nas prosto do ostatniej części hasła…

Przykład użycia:

Słynne porównanie Marii Kaczyńskiej do czarownicy przez o. T. Rydzyka.

***

Źródła:

Trzy słowniki etymologiczne: Brücknera, Borysia i Bańkowskiego

"Słownik etymologiczno-historyczny" K. Długosz-Kurczabowej

"Słownik polszczyzny potocznej" Anusiewicza i Skawińskiego

"500 zdań polskich", J. Bralczyk

"Słownik gwar przestępczych", K. Stępniak

"Encyklopedia staropolska", T. 1 (A-D), Z. Gloger

oraz "Zarys słowotwórstwa polskiego. Słowotwórstwo opisowe", R. Grzegorczykowa.

Agencja antyreklamowa

Mogłabym pracować w agencji antyreklamowej. Nie lubię zachwalać, przekonywać, a wciskać komuś czegoś na siłę – tego wręcz nie cierpię. Słaba jestem w argumentowaniu. Uważam, że produkt powinien bronić się sam. Jeśli jest Ci potrzebny, to bierz. W przeciwnym razie nie zawracaj sobie głowy. Wiem, wiem, to tak nie działa w dzisiejszym świecie.

Po lekturze książki o Skandynawii czuję się duchową siostrą wszystkich skromnych i małomównych Finów, którzy nie mają w zwyczaju się chwalić ani zbytnio się rozwodzić na temat zalet jakiejś rzeczy.

Weźmy na przykład śrubkę. Amerykanin, prezentując tę śrubkę, powiedziałby coś w stylu: "Ta śrubka odmieni twoje życie. Uczyni cię szczęśliwym człowiekiem. Jest to najlepsza śrubka na świecie", a potem rozwodziłby się dwie i pół godziny na temat technicznych detali jej budowy. Fin powie po prostu "Masz tu śrubkę" (Michael Booth, Skandynawski raj, s. 218).

Jeśli chodzi o zakupy, jestem zwolenniczką minimalizmu i rozwagi posuniętej do granic ostatecznych. Najpierw pytam sama siebie, czy jest mi to niezbędne. Czy jestem w stanie wydać na to tyle pieniędzy. Jeśli jest to ubranie, musi pasować do kilku innych ubrań (robię w myśli szybki przegląd, tworząc kilka zestawów niczym z Szafy Minimalistki). Musi być w odpowiednim dla mnie kolorze (bazę mam w głowie), podkreślać i zakrywać to, co trzeba. Muszę się w tym dobrze, wygodnie czuć. Musi mi być potrzebne. Po spełnieniu tych licznych warunków odkładam rzecz na miejsce i wychodzę, żeby dać sobie jeszcze trochę czasu na ostateczną decyzję.

***

Mogę odradzić komuś kupno jakiejś rzeczy. Właściwie mogłabym pracować jako zakupowy odradzacz. Pytałabym:

Na pewno tego potrzebujesz?

Po Co ci to? Przecież masz już coś podobnego.

Czy to na pewno jest w Twoim stylu?

Czy jesteś absolutnie pewien, że będziesz tego używał?

Użyjesz raz i rzucisz w kąt.

Masz tyle miejsca w szafie/w pokoju/na półce?

***

Mogę też sięgnąć po ostateczny argument: czymże jest ta kolejna rzecz wobec wieczności? Ewentualnie wersja dla ateistów: i tak wszyscy umrzemy, po co ci to?

Galeria muzealnych ciekawostek

Słyszałam, że Instagram służy przede wszystkim do fotografowania jedzenia. Jeszcze nie odważyłam się pokazać światu mojego śniadania i nie wiem, czy i kiedy to nastąpi. To narzędzie służy mi raczej do dokumentowania rozmaitych ciekawostek, rzeczy, które zwróciły uwagę, zachwyciły, rozczuliły czy zdumiały. Jakoś tak się dziwnie składa, że spora część z nich pochodzi z muzeów.

Kto jeszcze nie widział, zapraszam.

dentysta

Witamy u dentysty (Muzeum w Raciborzu)

 

podręcznik

Dentysta ów uczył się pilnie, np. z takiego podręcznika (Racibórz ponownie)

szkłoOszklone eksponaty muzeum w Uppsali. Gra świateł

miś czy cośNiedźwiedź? Kosmita? Nie, to kolędnik z Muzeum w Raciborzu!

krzesłoTo raczej galeria niż muzeum: w hostelu w Sztokholmie napotkaliśmy krzesło van Gogha, tylko bez fajki

mamuciTrzy mamucie zęby (Muzeum w Raciborzu)

siekierkaGroźna para (Szczepan Mucha, "Maślara", "Drwal", Muzeum Etnograficzne w Krakowie)

buciki samaBuciki małego Saama. Nordiska Museet w Sztokholmie (mogłabym tam zamieszkać)

frasobliwi          Jezusowie frasobliwi (Muzeum Etnograficzne w Krakowie) stołek piesStołek-pies nieco obrażon (Nordiska Museet)

łapkaWIelce gustowny świecznik (Nordiska Museet)

realnośćRealność została osierocona (Muzeum Etnograficzne w Krakowie)

piesekPiesek o (o)błędnym spojrzeniu. Maska kolędnika z Muzeum w Raciborzu

misiek wkurzonyTen niedźwiedź albo się rozzłościł, albo tańczy (Muzeum Etnograficzne w Krakowie)

raciczkaIdealny prezent pod choinkę według Szwedów: świńska raciczka; jest nawet liścik (Nordiska Museet)

kopytko Fragmenty mioceńskich zwierzątek (zamek w Dobczycach)

zasmucn misiekMisiek zasmucony (Nordiska Museet)

konewka na lisyI na końcu coś, co wydaje mi się najbardziej zadziwiające. Konewka na lisy z Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Jak to brzmi! Konewka! Na lisy!

Podsumowanie na umowny koniec umownego roku

Ktoś kiedyś ustalił, że jeden rok będzie kończył się dziś, a nowy zaczynał jutro (wiadomo kto, ale nie o to chodzi). Rok to tak naprawdę bardzo umowna sprawa.

Są różne początki. 1 stycznia, 1 września, adwent jako początek roku kalendarzowego. Jak patrzę na przyrodę, to mam wrażenie, że rok zaczyna się wiosną, ale co ja tam wiem. Zresztą – moim życiem rządzi jeszcze inny rytm. Od szóstego roku życia (tak, tak, byłam prekursorką ruchu sześciolatków w szkole, zanim to stało się przewidziane ustawą) aż po dziś dzień jest on ustalany przez rozpoczynający się rok szkolny lub akademicki. Wszelkie planowanie, ustalanie grafiku i ewentualne postanowienia przypadają na wrzesień lub październik.

***

Ponieważ mam permanentne kłopoty z pamięcią, zupełnie umyka mi, co wydarzyło się w pierwszych trzech kwartałach roku. Styczeń pamiętam jak przez mgłę, całe ferie robiłam korektę przewodnika, następne miesiące zlewają się i pokrywają kurzem i pyłem aż do wakacji, które dość dobrze wyryły mi się w pamięci. Aha, w tym czasie jeszcze miałam dwa ważne wydarzenia rodzinne i jeden świetny wyjazd. Jednak te kilka wspomnień to za mało na podsumowanie roku.

Ale przecież mogę podsumować Czeremchową i jej dotychczasowy żywot w internetowej rzeczywistości. Projekt (głupio mi pisać blog, ponieważ – jak wiadomo – nie czuję się blogerką) rozpoczął się we wrześniu. Pisanie tutaj daje mi dużo radości i spełnienia. Kiedy coś robicie, zdarza się Wam czuć, że to jest TO? Że jesteście na właściwym miejscu, że macie coś swojego i to daje Wam spełnienie? Że w ten sposób najpełniej realizujecie to, do czego się nadajecie? Że to Wam po prostu pasuje? No więc właśnie.

pen_paper_hires-designerpics

(Zdjęcie z tej strony, ale trochę oszukane. Kawa musi być ze śmietanką).

Nieraz spędzam poranki w okopach słowników, robię notatki w czytelni, czując się tak, jakbym przeniosła się w czasy studenckie, na przypadkowych karteczkach zapisuję frazy i słówka, w Evernote mam notatnik pod tytułem Blog i pośpiesznie gromadzę tam pomysły, karygodnie mnożąc literówki, podczas zebrań (ćśśś!) robię plany wpisów i ustalam kolejność publikacji.

Krótko mówiąc: cieszę się z tego, że mam miejsce do pisania i jest ktoś, kto chce to czytać. To mnie mobilizuje i daje dużo energii. Tak więc – ekhm – dzięki.

***

A teraz podsumowanie właściwe.

Teksty, które napawają mnie szczególną dumą:

Jak mi się pisze

Jesień w moim mieście.

Teksty dla mnie ważne, osobiste i poruszające:

Nie czuję się. O byciu niedostatecznie dobrym

Pierwszy krok jak przez rzekę. O niepewności na ulicy.

Tekst chyba najbardziej popularny:

13 rzeczy, których nauczył mnie mój mąż,

choć najwięcej komentarzy miały ex aequo

Kto to jest święty

Wegetarianizm a sprawa boczku

Szkoła życia: nowy plan lekcji

oraz

Irytujące zachowania społeczne.

Komentarzy pod tymi wpisami było 7. Jest to (jak na niszowość tego miejsca) liczba zawrotna i imponująca. Jestem pod wrażeniem i piszę to bez ironii, sama prawie nigdy nie komentuję wpisów, nawet wtedy, kiedy faktycznie mi się podobają albo gruntownie zmieniają moje życie i myślenie.

W 2009 roku skomentowałam pewien blog i autor jest teraz moim mężem, więc u mnie komentarz to naprawdę poważna sprawa.

Wpis bardzo wstydliwy:

Jak nie zostałam pisarką cz. 1.

Potem, przy pisaniu następnych części, uprawiam już czysty masochizm. Bez znieczulenia.

Wpis, przy którego powstawaniu sama się śmiałam:

Wpis wyborczy (sensacyjne political fiction).

I na końcu moje dotychczasowe opus magnum:

Słownik inwektyw.

Możecie dodać swoje typy. Z chęcią poczytam, co do tej pory Wam się podobało, a co nie.

***

Dziękuję Wam za składanie wizyt na Czeremchowej.

Dobrego roku!

Clown, cnotka, cwaniak i cwel. Słownik inwektyw

W dzisiejszym wpisie: co łączy klauna i rolnika, co ma wspólnego cwaniak z dzbanem i lisem, a także dlaczego cwela nazwano tak jak podkład pod szyny. Hasła do tej pory opracowane można znaleźć w Słowniku inwektyw po prawej stronie.

Clown, klown, klaun

To inaczej błazen (porównaj hasło), komik cyrkowy (to znaczenie ustalono już na początku XVII w.), a potem także – prześmiewca, filut, figlarz, żartowniś. Clownem nazywa się też osobę zachowującą się niepoważnie, ośmieszającą się. Można o kimś powiedzieć, że wygląda jak clown, jeśli ubierze się pstrokato, śmiesznie, dziwacznie.

Angielskie słowo "clown" (zapisywane także jako "clowne" czy "cloyne") oznaczało pierwotnie gbura wiejskiego, rustykalnego chama, krótko mówiąc – prostego chłopa.

Być może "clown" pochodzi ze skandynawskiego (świadczyłyby o tym m.in. islandzkie klunni czy szwedzkie kluns – oba słowa opisują człowieka niezdarnego, niezgrabnego, ale też niekulturalnego, grubiańskiego) albo północnofryzyjskiego klönne, czyli ktoś niezdarny. Ewentualnie mogło też przyjść z łaciny, w której colonus to kolonista, farmer, rolnik. Pokutuje tutaj taki stereotypowy obraz głupiego wieśniaka.

Przykład użycia:
"Kliczko do Fury’ego: jesteś klaunem, możesz dostać pracę w cyrku" (źródło tutaj);

i jeszcze jeden przykład porównania do klauna w świecie sportowym.

Cnotka

Tak czasem nazywa się dziewczynę lub kobietę przesadnie skromną, wstydliwą, niedostępną; osobę, która nie chce rozmawiać na temat seksu, nie pozwala się dotknąć, a także dziewicę (np. "cnotka niewydymka"). Oczywiście ta obelga pochodzi od słowa "cnota" (o zmianie jego znaczenia pisałam tutaj).

Użycie zdrobnienia nadaje temu poważnemu pojęciu ironiczny i pogardliwy, umniejszający wydźwięk, tak jak "warszawka" czy "aktoreczka" (na marginesie tylko dodam, że zarówno niedostępność dziewczyny, jak i jej "dostępność" może stanowić obelgę w ustach płci przeciwnej). Nawet wtedy, kiedy "cnotka" nie miała nic wspólnego z seksem lub jego brakiem, była określeniem ironicznym: według definicji Doroszewskiego oznaczała mniemaną, rzekomą, pozorną cnotę.

Powtórzę: cnota oznacza przestrzeganie zasad etyki; zespół dodatkich cech moralnych, prawość, szlachetność, zacność, przymioty, zalety; ale też cześć, niewinność, nieskazitelność. Człowiek cny (dawniej: czstny → czsny → czny) to inaczej ktoś cnotliwy, zacny, szlachetny, prawy, dostojny, czcigodny. Stąd też przeczenia: bezecny (= bez cnoty), niecny (= niecnota).

Słowo "cnota" jest ogólnosłowiańskie i ze względu na budowę i znaczenie łączy się ściśle ze słowem "cześć", które w języku prasłowiańskim brzmiało tak: *čьstьnъ [czĭstĭn] (czyli z krótkim i). Analogiczne formy zrekonstruowane (prawdopodobne, ale jednak tylko przypuszczalne, dlatego piszemy je z gwiazdką) to: *czstny, *czstnota. Jak można się domyślić, te zbitki spółgłoskowe były trudne do wymówienia, więc je znacznie uproszczono. Stąd cny i cnota.

Przykład użycia:

cnotka niewydymka w kampanii społecznej;

nurtujące pytanie na forum: "Dlaczego kobiety zgrywają cnotki?"

Cwaniak

…a także wiele określeń pokrewnych: cwaniaczek, cwaniara, cwaniaczka, cwaniactwo, cwany (termin spopularyzowany przez Żeromskiego w 1924). Słownik etymologiczny podaje, że po 1945 było to jedno z najmodniejszych słów w prasie i literaturze polskiej.

Cwaniak to inaczej spryciarz, kanciarz, osoba radząca sobie w każdej sytuacji, często czyimś kosztem; obrotna, przebiegła, kuta na cztery nogi. Mam wrażenie, że takie określenie jest jednocześnie wyrazem potępienia, jak i podziwu. Ktoś sobie umie poradzić w życiu, może w sposób niejednoznaczny moralnie, ale ostatecznie cel uświęca środki.

Wyraz "cwany" pochodzi z gwarowego (s)cwany lis (szczwany lis), czyli przebiegły, chytry, sprytny. Boryś w swoim słowniku podaje, że forma "szczwany" wiąże się z czasownikiem "szczuć" – podjudzać psa do gonienia i atakowania. Potem rozszerzono znaczenie: podjudzać, podżegać przeciw komuś, prześladować, podburzać.

W języku starogermańskim sciozan oznaczało strzelać, szybko miotać, rzucać, staroangielskie sceōtan to strzelać, ciskać, uderzać, stąd "szczwany" to inaczej doświadczony, biegły w czymś, wytrawny, przebiegły, chytry. Ze względu na trudność wymawiania zbitki spółgłoskowej na początku wyrazu uproszczono go do "czwany" i "cwany". Zdaniem Borysia dzisiejsze znaczenie wiąże się ze szczutymi zwierzętami, które muszą być przebiegłe i sprytne, by umknąć obławie. Im dłużej umyka, tym jest bardziej doświadczony, w sumie to logiczne.

Tymczasem Aleksander Brückner ma inny pogląd w tej sprawie: wywodzi "szczwany" (= sprytny, przebiegły) z mazowieckiej gwary (warszawskiej) i łączy z ruskim słowem czwan, czyli zarozumialec, oraz czwanits'ia – chełpić się, pysznić się, nadymać się; pierwotnie być może znaczyło to "nadęty" – od słowa "czban" (jest to dawna forma słowa "dzban").

Przykład użycia:

"List do cwaniaka, który wcisnął mi już wszystko" (tutaj);

"Nie tylko warszawiaki to cwaniaki" (ten artykuł nawiązuje do powiedzenia "Nie ma cwaniaka nad warszawiaka", które prawdopodobnie wzięło się z tekstu piosenki autorstwa Alberta Harrisa, spopularyzowanej przez Stanisława Grzesiuka oraz – współcześnie – przez Projekt Warszawiak).

Cwel

Znalazłam trzy znaczenia tego obraźliwego słowa:

1. homoseksualista bierny, czyli mężczyzna świadczący usługi seksualne innym mężczyznom;

2. w gwarze więziennej osoba zmuszana do stosunków seksualnych;

3. ktoś głupi.

Etymologia wskazuje na powiązania z językiem niemieckim. Są dwa tropy: pierwszy to Schwelle (spolszczone "szwela" i gwarowe "śwela", "świela" i "cwela") – podkład (kolejowy). Cwel w hierarchii więziennej to osoba najniżej usytuowana, należąca właściwie do podludzi. Drugi trop prowadzi do niemieckiego słowa Schwule lub schwul – co jest potocznym określeniem homoseksualisty, coś w stylu słowa "pedał".

Można też obrazić kogoś, nazywając go cwelem, bez podtekstów seksualnych. Ot, po prostu ktoś jest głupi, naiwny, kibicuje przeciwnej drużynie albo ogólnie rzecz biorąc z jakichś względów jest godzien pogardy.

Przykład użycia:

usługi cwela w opowieści byłego więźnia;

napis "ZŁAPIE CIE CWELU" i obelga "ciepły cwelu" w tym artykule;

"Cwele z zarządu" tutaj.

***

Źródła:

słowniki tradycyjne: Słownik etymologiczny Bańkowskiego, Borysia, "Słownik polszczyzny potocznej" Anusiewicza i Skawińskiego, "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Kopalińskiego;

słowniki internetowe: Wikisłownik, Wikipedia, SJP PWN, Online Etymology Dictionary oraz Dictionary.com, SJP Doroszewskiego tu i tu.

Adwent w cieniu choinki

Kultury ludowe i obrzędy religijne pozwalają wyodrębnić pewne okresy przygotowywania się do czegoś ważnego. Rytuały przejścia mają na celu danie trochę czasu na przejście z jednego stanu do drugiego. Potrzebuje tego i ten konkretny człowiek, i cała społeczność. Na przykład narzeczeństwo ma na celu między innymi przygotowanie do zmiany statusu społecznego, ale też przyzwyczajanie rodziny i otoczenia do tego, że zmiana nadchodzi. Ciąża jako przemyślenie czy "przetrawienie" w sobie odmiennego stanu i przygotowanie na przełom, który nastąpi. W Kościele katolickim: adwent jako przygotowanie do Bożego Narodzenia i wielki post prowadzący do Wielkanocy.

Tylko mam wrażenie, że ten adwent jest trochę stłumiony. W wielkim poście przez sześć tygodni nie godzi się zaśpiewać pieśni wielkanocnej czy ostentacyjnie się bawić, bo taka osoba jest (przynajmniej w kręgach kościelnych) piętnowana. W adwencie kolędy słyszy się niemal tak samo często, jak pieśni adwentowe, których w ogóle jest chyba mniej i nie są aż tak dobrze znane.

Adwent ma swoje pieśni, swoje charakterystyczne cechy i atrybuty (roraty, lampiony, kalendarze, fioletowy kolor podczas liturgii), a mimo to – jeszcze zanim nastanie i już w trakcie trwania – słychać kolędy i ckliwe piosenki o śniegu, miłości i jemiole, już nam się pcha przed oczy choinki, bombki, mniej lub bardziej udane reprodukcje Mikołaja. Ten czas świętowania przesuwa się coraz dalej, rozrasta się. Trzeba się pilnować, by w ogóle poczuć cokolwiek z oczekiwania, skoro to wszystko jest niemal już, teraz, na wyciągnięcie ręki (najlepiej od razu z portfelem w dłoni).

Osobiście nie przepadam za nadmiarem i natłokiem zarówno dekoracji świątecznych, jak i wszechobecnością kolęd. Dzwonienie dzwonków preferuję raczej w szkole, sanie, renifery i czerwononosy Mikołaj mnie nie rozczulają, podobnie jak reklamowe obrazy szczęśliwych rodzin przy błyszczącej choince, odpakowujących kolejne prezenty. Nachalność retoryki bożonarodzeniowej grubo przed czasem jest dla mnie męcząca. Adwent wycisza, kieruje uwagę na to, że to jeszcze nie już i że czasem czekanie też jest ważne.

drzwi

Fot. Mariusz Bieniek.

Notatki z lektury: „Historia śmierci”

Skończyłam niedawno czytać książkę o historii śmierci. Postanowiłam podzielić się tutaj kilkoma ciekawostkami i myślami wartymi przeanalizowania.

Związek między osadnictwem a religiami

Społeczności myśliwsko-zbierackie musiały podróżować "lekko" – zarówno w sensie ekwipunku, jak i w znaczeniu kulturowym. Ich życie wewnętrzne mogło być bogate, ale nie czuli potrzeby uzewnętrzniania go i celebrowania. Złożone kosmologie wielkiego świata religii zostały stworzone przez społeczności osiadłe, które miały ku temu warunki – wyznaczonych kapłanów, cechy kreatywnych rzemieślników i artystów i tak dalej.

Postrzeganie pracy w zaświatach

Okazuje się, że według wyobrażeń starożytnego Egiptu na tamtym świecie ktoś jednak musi pracować. Ktoś, ale najlepiej nie ja. Jak się da, to trzeba się starać tej pracy unikać.

Ci, którzy mogli sobie na to pozwolić, zabierali w zaświaty swoich służących szabti, aby wyręczani przez nich, mogli tam beztrosko spędzać czas. Niektórzy zmarli byli też uzbrojeni w zaklęcia, które pozwalały im uniknąć obowiązku pracy. Jedno z takich zaklęć pokazywało, "jak nie sczeznąć po śmierci i nie pracować". Krótką formułę zapisaną na skrawku papirusu umieszczano przy ciele zmarłego lub wsuwano między bandaże mumii.

Zabijanie przedmiotów

Ewenowie, hodowcy reniferów w północnej Syberii, praktykują osobliwy zwyczaj: zabijanie przedmiotów po śmierci danej osoby. To musi wyglądać przejmująco.

Odwiedzenie współczesnych grobów Ewenów oznacza zmierzenie się twarzą w twarz z pełnym grozy milczeniem potrzaskanych przedmiotów, złożonych w mogile lub rozrzuconych wokół niej. Wszystkie one zostały symbolicznie "zabite", tak aby również mogły przejść do innego świata. Butelki z wódką zostały rozbite, papierosy – przełamane na pół, drewniane sanie – pogruchotane, puszki – pogniecione, a rury instalacji sanitarnych – podziurawione. Na grobach dzieci poniewierają się rozdarte zabawki i okaleczone lalki.

Zjadacze grzechów

Jeszcze bardziej osobliwa była wiara w to, że z kromką chleba można zjeść grzechy zmarłej osoby.

W hrabstwie Hereford był stary zwyczaj związany z pogrzebem: opłacania ubogich, którzy przejmowali na siebie wszystkie grzechy popełnione przez zmarłego. (…) Zwyczajem było, że gdy ciało zmarłego zostało wyniesione z domu i umieszczone na katafalku, przynoszono bochenek chleba i wręczano go zjadaczowi grzechów nad ciałem zmarłego. Otrzymywał on również (…) puchar z piwem (…) oraz sześć szylingów jako potwierdzenie przyjęcia na siebie wszystkich grzechów zmarłego w celu ochronienia go przed ewentualnością błąkania się na ziemi już po śmierci.

Procederu dokonywali m.in. angielscy chrześcijanie (źródło), teoretycznie przekonani o odkupieniu i zgładzeniu grzechów przez Jezusa, ale może pomyśleli, że warto się dodatkowo zabezpieczyć.

Sziwa i wspomnienia o zmarłym

Pierwsza faza żałoby w judaizmie, sziwa (dosłownie "siedem"), trwa zgodnie ze zwyczajem siedem dni. (…) Żałobnicy powinni pozostać przez cały ten czas w jednym miejscu. (…) Podczas sziwy nie mogą się kąpać ani brać prysznicu [sic!], nosić skórzanych butów czy biżuterii. Mężczyźni nie mogą się golić, wszystkie lustra należy szczelnie zasłonić. Żałobnicy powinni siedzieć na podłodze lub na niskich stołkach, aby pokazać, jak przytłoczeni są odejściem zmarłego. W trakcie sziwy odwiedzają ich krewni i przyjaciele, którzy dzielą się z nim wspomnieniem o zmarłym.

Bardzo mi się podoba ten ostatni aspekt żałoby. Chciałabym, żeby po mojej śmierci znajomi zbierali się, prawili i gwarzyli: "pamiętasz, jak Magda…?" Mogliby przytaczać żenujące, rozśmieszające i wzruszające historyjki. Sama bym ich chętnie posłuchała.

A na koniec urocza ciekawostka z Indii:

Najczęściej stało tam murowane palenisko z płyt kamiennych, które sprzątano przed ceremonią kremacji; wyrazem najwyższej troski o zmarłego było oczyszczenie takiego paleniska łajnem świętych krów.

***

Cytaty zaczerpnięte z książki M. Kerrigana pt. "Historia śmierci. Zwyczaje i rytuały pogrzebowe od starożytności do czasów współczesnych", tłum. S. Klimkiewicz, Bellona, Warszawa 2009, s. 24, 50, 76, 165, 197, 204.

Milczenie i lekcje konwersacji

Zrezygnujcie z mowy, która nic nie wnosi. Mówcie tylko wtedy, gdy wasze słowa są głębsze i bardziej wymowne niż wasze milczenie. Nie pozwólcie, by wasze słowa przeszkadzały wam wypłynąć na głębię.

(święty Charbel)

Przy takim podejściu można zostać niezłym mrukiem.

***

Jeden dzień w moim życiu spędziłam, nie wymówiwszy ani słowa. Pamiętam to do dziś. Moje usunięcie się w cień i stłumienie chęci komentowania wszystkiego spowodowało otwarcie się na drugą osobę. Niby banał, ale gdybym wtrąciła się w którymś momencie, rozmowa potoczyłaby się w całkiem innym kierunku i nie usłyszałabym tego, co mój rozmówca zdecydował się powiedzieć. A zaufał mi i zaczął się nawet lekko zwierzać, chyba pierwszy raz w życiu, bo ja pierwszy raz w życiu chciałam usłyszeć, co tak naprawdę w nim siedzi. Nie tylko mówić i być słuchaną.

Co za wstyd.

Nieraz łapię się na przerywaniu, nieuważnym słuchaniu. Zależy mi, by powiedzieć to, co ja mam do powiedzenia, a nie zawsze słucham tego, co ktoś inny mówi, czekając na swoją kolej i starając się nie zapomnieć (jak już pisałam, mam fatalną pamięć). Takie plecenie monologów. A przecież nie o to chodzi w rozmowie.

Pracuję nad tym. Tak bardzo, że powoli staję się gburem, który nie komentuje i nie wtrąca swojego zdania, bo przecież nie musi.

Sztuka konwersacji

W ogóle rozmowa to nie taka prosta sprawa. Na przykład nie zawsze łatwo zadać trafne pytanie sprawdzające rozumienie słuchanego tekstu albo rzucić celny, ale krótki komentarz (w tym przoduje mój starszy brat. Stanisław Jerzy Lec mógłby się od niego uczyć lakoniczności). Kolejna niełatwa rzecz to skupienie na tym, co ten ktoś mówi i jak mu z tym jest. Odłożenie na bok komputera czy telefonu, żeby go posłuchać, podniesienie wzroku i podarowanie przez chwilę całej uwagi. Jeszcze trudniejsze jest zapamiętanie tego, co mówił. Albo może tylko dla mnie.

Moglibyśmy mieć lekcje z nauczycielem konwersacji, siadywalibyśmy sobie w kole na krzesłach i mówilibyśmy: "Proszę, zacznij. Jestem ciekawa, co o tym myślisz". "Bardzo ładne masz słownictwo, kontynuuj. Lubię Twoją narrację". "A dlaczego tak uważasz? Rozwiń tę myśl, proszę". "Nie, nie chcę Ci przerywać". "Chodzi Ci o to, że…?"

Zapewne spotkałabym na tych lekcjach wielu dziennikarzy z telewizji śniadaniowych i programów publicystycznych.

Biblia, małomówność i survival

Był dzień, w którym na nadgarstku napisałam sobie słowo "słuchaj". Faktycznie, trochę pomogło. W Starym Testamencie Bóg Jahwe mówi często "Słuchaj, Izraelu", a w Nowym Jezus najpierw patrzy, czy ludzie słuchają, a potem dopiero zagaja. Czasem zaczyna niczym w "Modzie na sukces": "Muszę ci coś powiedzieć…", po czym zawiesiwszy głos, czeka na reakcję (następuje odwrócenie się od okna i zbliżenie kamery).

Znamy wszyscy banalne i wyświechtane zdanie o tym, że mamy dwoje uszu, a jedne usta po to, by więcej słuchać, a mniej mówić, ale – biologicznie rzecz ujmując – prawdopodobnie z tymi uszami chodziło po prostu o to, by słyszeć niebezpieczeństwo i móc umknąć na czas. A dwoje ust to byłby tylko kłopot anatomiczny. Czyli taka budowa umożliwiała naszym przodkom przetrwanie.

***

Tak sobie myślę, że jeśli zapominam, co miałam powiedzieć, to przecież nic wielkiego się nie dzieje. W końcu nieczęsto nachodzą nas myśli, które zmieniają oblicze świata.

Trzeba umieć odpuścić. Ważyć słowa – które warto wypowiedzieć, a które lepiej zachować w niebycie. Więcej analizować, mniej strzelać na oślep. A poza tym… jak mi się w końcu przypomni, mogę zawsze napisać tutaj. Na szczęście blogowanie nikomu nie wchodzi w słowo.

Słownik inwektyw: ciota, cipa i ciul

Poprzednie części słownika można przeczytać tutaj. Tym razem trzy dość trudne etymologicznie i bardzo obraźliwe słowa.

Ciota

Na początku była prasłowiańska *teta → ciota (nastąpił tutaj przegłos, czyli przejście e → o, a ponadto zmiękczenie t → ć), a od tego pochodzą w zasadzie neutralne określenia "ciotka" i "ciocia" oraz urokliwe zdrobnienia typu "ciotunia", "ciotuchna", "cioteczka" i tak dalej.

Ale ciotka czy ciota to nie tylko siostra mamy lub taty czy też daleka krewna. Eufemistycznie mówiono tak na febrę, świerzb, a także określano tak czarownicę, wiedźmę. Obszerne informacje na temat ciot – czarownic zawiera m.in. ten artykuł. "Ciota" to także pospolite i nieco wulgarne określenie miesiączki.

Ciotką nazywano wreszcie każdą dorosłą, najczęściej niezamężną kobietę, ale w szczególności "rażącą ogromnym wzrostem lub brzydotą" (Bańkowski), otyłą, starszą, niezgrabną, niesympatyczną. K. Długosz-Kurczabowa przy omawianiu tego znaczenia przytacza przysłowia: "jedzie jak ciota na świni"; "wygląda jak ciota".

Ponadto według "Słownika polszczyzny potocznej" ciota to człowiek narzekający, zrzędzący, mówiący ciągle o swoich kłopotach, nieudacznik ("ciota się z niego zrobiła"; "marudna ciota").

Jednak mam wrażenie, że obelga "ciota" kojarzy się obecnie przede wszystkim z pogardliwym określeniem biernego homoseksualisty, być może dlatego, że w jakiś sposób wydaje się on zniewieściały, uległy, wykazujący karykaturalne cechy żeńskie.

Przykład użycia: "Tłukli mnie pięściami, kopali i wrzeszczeli: ty zboczeńcu, ty cioto!" (szkolne wspomnienia Anny Grodzkiej tutaj).

Cipa

Bańkowski pisze bardzo lakonicznie: "potocznie o podbrzuszu żeńskim", ale też dodaje łacińskie określenie anatomiczne "vagina feminea". Chodzi oczywiście o żeński narząd płciowy, ale nie tylko. Cipką można też pieszczotliwie nazwać młodą kurę ("metaforą może być cipka o kurczęciu", pisze Bańkowski w swoim słowniku) lub mniej pieszczotliwie młodą i niezbyt mądrą dziewczynę. Kurczątko nazywa się cipką od zawołania "cip-cip!" przywołującego ptactwo. "Cipa" w znaczeniu żeńskiego narządu i późniejszych określeń całej osoby ma inny źródłosłów.

Prawdopodobnie słowo to jest związane z czasownikiem cipać → ćpać. Zanim ten czasownik zaczął oznaczać zażywanie narkotyków, dotyczył żarłocznego jedzenia, napychania się. Teoretycznie nie ma to nic wspólnego z żeńskimi narządami, jednakże staropolskie (s)tipati ma nieco szersze znaczenie: nabijać, napełniać, wpychać, wtykać, zapchać, wciskać, zatkać…, co przywodzi na myśl skojarzenie ze stosunkiem płciowym.

Stąd też może pochodzić słowo "wścibski", czyli wsadzający, wpychający nos w nieswoje sprawy (od gwarowego "wścibić", choć według prawideł fonetycznych i słowotwórczych powinno być "wścipić" i "wścipski". Ale słowa czasem nie zachowują wszystkich zasad, które powinny). Z kolei skojarzenie słów "dowcip" i "dowcipny" (w znaczeniu "dopochwowy", np. dowcipny tampon) z "cipą" jest nieuzasadnione. "Dowcip" jest raczej związany z czasownikiem "ciupać", czyli uderzać (stąd "ciupaga", czyli laska do uderzania), a na znaczenie tego wyrazu wpłynął język czeski. Ale powróćmy do tematu.

"Cipa" oznacza więc żeński narząd płciowy (można spotkać stwierdzenie, że "cipa" to określenie wulgarne, ale "cipka" już nie) albo kobietę. W sformułowaniu "idzie moja cipa" kobieta jest potraktowana jako obiekt seksualny, a obelga "głupia cipa" ma na celu podkreślenie tępoty umysłowej.

Wreszcie słowo to dotyczyć także mężczyzny lub chłopaka. Określa z politowaniem lub niechęcią osobę niezaradną, ofermę, tchórza albo też mężczyznę zniewieściałego (wtedy nazywa się go także "cipciakiem" lub "cipciarzem").

Przykłady użycia:

"Nie stój jak ta cipa, zaproś gości do stołu" (M. Grochowski "Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów").

"Gdybyś mnie nie rzuciła, to nadal byłbym cipą" (stąd).

Ciul

To wulgarne określenie mężczyzny ("ty ciulu jeden") albo męskiego narządu płciowego. Na Śląsku jest to słowo tak obraźliwe jak ogólnopolski "chuj" (zob. tutaj). Ciul to osoba niezaradna, nieudolna, głupek albo też z drugiej strony oszust, łajdak, szumowina. Ciekawa rzecz: ciulem może być osoba oszukująca ("co za ciul!"), jak i oszukana ("ociulał mnie", "dałeś się wyciulać").

Etymologia jest niezbyt pewna: tutaj znalazłam, że "ciulać" oznacza moczyć się (co może kojarzyć się z penisem). Natomiast na tym forum można przeczytać, że w gwarach zachodniosłoweńskich "čulja" oznacza pień, a chorwackie "ćulav" ("čulav") to ktoś lub z coś z małymi uszami lub bezuchy (podobnie w rumuńskich dialektach, gdzie "ciul" to owca lub inne zwierzątko mające maleńkie uszy, jedno ucho lub niemające uszu wcale), a także drzewo ociosane, bez gałęzi. To ostatnie znaczenie pozwala na skojarzenie ciula z chujem (o choju i chojnie pisałam tutaj).

Przykład użycia: w filmie "Piłkarski poker" Adrianna Biedrzyńska mówi:

"Ty mniej gorzołka pij, ty więcej trenuj, ty za granica jedziesz, ciulu ty" (fragment do obejrzenia tutaj).

***

Bibliografia do tego odcinka:

Słowniki etymologiczne Borysia i Brücknera, Wikisłownik oraz SJP,

M. Grochowski, "Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów",

J. Anusiewicz, J. Skawiński, "Słownik polszczyzny potocznej",

A. Bańkowski "Etymologiczny słownik języka polskiego",

K. Długosz-Kurczabowa, "Etymologiczno-historyczny słownik języka polskiego",

Miejski Słownik Slangu i mowy potocznej

oraz strony internetowe:

http://www.kalis.pl/etymologia-kalikich-nazwisk

http://www.conlanger.fora.pl/lingwistyka,5/pytania-o-etymologie-w-polskim,1819-135.html.

1 24 25 26 27 28 30