Postulaty dla dobrostanu

Wyszłam dzisiaj z domu i nic nie zobaczyłam. Wszystko było zasłonięte miłościwą mgłą. Tak, tak, pojawiły się jesienne mgły, Włoczykij odszedł z Doliny Muminków, a przyszła jesień, która nastraja specyficznie. Nastraja tak, że chętnie napisałabym o jesieni te wszystkie wpisy, gdyby nie to, że już je napisałam.
Ale mam pewne postulaty, jak to zrobić, by się jesienią dobrze czuć.

1. Zalegalizować mgłę. Człowiek pod wpływem mgły może nie wie, co się dzieje, może jest nieco otumaniony i zbytnio melancholijny, ale nie jest agresywny. A to już dużo.

2. Wypisywać na receptę dodatkowe dawki snu. Najlepiej dwie godziny więcej niż letnią porą. To naprawdę pomaga przetrwać. A docenia się sen dopiero wtedy, gdy się go straci.

3. Wyłączyć budziki. Naturalny rytm budzi człowieka dużo później niż budziki, niż konieczność stawienia się rano w pracy. Sami pewnie dostrzegacie, pierwsze godziny w pracy są mentalnym budzeniem się ze snu, półlunatycznym, spowolnionym. Dajmy sobie czas. Przyroda sobie daje, spowalnia, zawsze to powtarzam.

4. Zapewnić kakao w każdej kawiarni. To skandal, że capuccino jest, czekolada z torebki jest, a kakao nie ma. Żądam wolnego dostępu do kakao!

5. Iść na spacer, na grzyby, poczuć jesień nosem. Nieustannie pachnie mi wędzoną papryką, choć może to po prostu wieczorne palenie w piecach.

Dobrej jesieni, proszę Państwa!