Powiastka o służbie zdrowia

W placówkach służby zdrowia panuje zimny feudalizm. Recepcjonistki ważniejsze od pacjentów, asystentki ważniejsze od recepcjonistek, a na samym szczycie hierarchii jest pani doktór.
Podchodzę do kontuaru na recepcji i spotyka mnie dyskretne, acz dotkliwe lekceważenie. Jeszcze nie chamstwo, ale daleko posunięta nieuprzejmość. Pani wie, że jestem, a mimo to siedzi dalej, odwrócona plecami. Pacjent (petent) może poczekać, aż koleżanka opowie zaczętą historyjkę. No, przecież nie umiera. Zaczeka.

 ***

 Na szczęście lekarka była staromodnie oryginalna i dość miła. Dość że używała retro przyrządów laryngologicznych oraz palnika, to jeszcze na końcu powiedziała, że mogę spokojnie iść na lody.

 
  • Marta Jafernik

    Czytając tekst, poczułam palące pragnienie zorganizowania zombiastego flash mob’a w takiej recepcji. Wyobraźmy sobie, że w Twojej sytuacji petenci padają nagle na ziemię, leżą jak martwi i powstają zombiasto do jakiejś mrożącej krew muzyki. Ciekawe, jakie by miały miny ;).