Serialowe kobiety, które podziwiam

Ostatnio zdałam sobie sprawę, że w serialach bardzo zwracam uwagę na dobrze napisane postacie kobiece. Bohaterki, które są „jakieś”. Póki co mam swoje trzy ulubione kobiety z seriali:

Brienne z „Grace i Frankie”. Często zastanawiałam się, czy jestem bardziej jak Grace, czy Frankie i która w danym momencie mnie bardziej irytuje. Natomiast Brienne jest jedyna i niepowtarzalna. To postać doskonale napisaną. Ironiczna, inteligentna, pewna siebie, wredna, zadziorna.

Lagertha z „Wikingów”. Powiem tylko jedno: zdrada Lagerthy jest niewybaczalna, Ragnarze. Lagertha jest waleczna, silna i zwykle ma ładną fryzurę.

Rita – duńska nauczycielka z serialu o tym samym tytule. Bardzo bezpośrednia, pyskata i pewna siebie. Lubi swoją pracę i lubi dzieciaki. Pomaga wszystkim tym, które tego potrzebują, a uciera nosa zarozumiałym i rozpieszczonym. Załatwia sprawy niemożliwe, trudne przypadki to dla niej zadanie i nie spocznie, dopóki czegoś nie wymyśli. Nie rozkłada rąk. Nie załamuje. Nie wzdycha. Działa – i to jest w niej świetne; ale jest tam też Hjørdis, która z sezonu na sezon staje się coraz lepszą nauczycielką, asertywną i odważną i towarzyszenie jej w tej nauce jest wielką przyjemnością.

RitaJak widać, podziwiam kobiety o cechach, jakie sama chciałabym mieć. Imponują mi kobiety, którymi nie jestem albo nie widzę się taką.

Którą kobietę z serialu dopisalibyście do listy? Dlaczego?

 

  • Mi też podobają się w serialach (i życiu) kobiety, których cech nie posiadam, ale które mi imponują i przy których czułabym się dobrze (gdyby były moimi koleżankami, przyjaciółkami, może kimś więcej). Imponują mi kobiety bardzo silne psychicznie, ale jednocześnie uczuciowe (w żadnym wypadku nie mogą to być „zimne suki”!) – choć często są to typy niewylewne, ale widz wie, że uczucia posiadają. 😉 Niezależne, świadome własnej wartości, koniecznie z takim „no-bullshit” nastawieniem – takie głosy rozsądku wśród swojego otoczenia, logiczne, pragmatyczne. A gdy są przy tym lojalne do bólu, to rozpływam się w zachwytach. To jest mój typ kobiety. <3 Moje dwie serialowe ulubienice wpisujące się w ten typ to:
    Haruka z Sailor Moon (tak, z bajki! :D)

    oraz Nancy Birch z Harlots.

    Czasem też zachwycam się postaciami, z którymi mogłabym się już utożsamiać, ale też są pod pewnymi względami lepsze – np. podziwiam za odwagę i otwartość na ludzi główną postać Ani z Netflixa (Anne with an E).

    • Też oglądałam Sailor Moon! Najbardziej lubiłam Ami, może po prostu byłam takim typem nastolatki. Ale podziwiałam też Rei. No i właśnie! Ja chyba w tych kobietach szukam odwagi i bezkompromisowości, których mi brakuje i ten brak mnie uwiera. Dlatego przyjrzenie się swoim typom bohaterek jest tak ciekawe, bo mówi wiele o nas!

      • O! Ja też jako dziecko i nastolatka utożsamiałam się z Ami! Ale Rei – gdy byłam nastolatką – nie rozumiałam i nie doceniałam. Dopiero później jako dorosła (:D) już kobieta BARDZO doeceniłam tą postać. To też jest mój ideał kobiety-przyjaciółki, podziwiam Rei za jej silny charakter, zorganizowanie, odwagę, bezkompromisowe wyrażanie swojego zdania, a jednocześnie wielkie oddanie przyjaciołom (zwłaszcza Usagi).

        • Coraz bardziej mam ochotę znowu sobie to obejrzeć, ale obawiam się, że nie przebrnę przez irytujące przygody i sposób myślenia Usagi… Wszystkie postacie są ciekawsze i bardziej do lubienia niż główna bohaterka 😉

          • Ja sobie czasem fragmenty oglądam. Co do głównej bohaterki – zgadzam się. 😉

          • W takim razie chyba też tak zrobię, dzięki :)