Fochate pudełko i inne dziwne miejsca

Rzucił mi się w oczy szumny tytuł: Najmniejsza księgarnia świata. Ile ma książek, sto? To już całkiem nieźle.

Najmniejsza księgarnia świata powinna mieć w asortymencie tylko jedną książkę. Nawet nie potrzebowałaby zbyt wiele miejsca do ekspozycji. Mogłaby na przykład leżeć na poduszce na parapecie i zachęcać przechodniów do zapoznania się z ofertą. Po sprzedaniu tej jednej książki księgarnia mogłaby zmienić profil i stać się na przykład księgarnią specjalistyczną – prezentując tym razem poradnik albo instrukcję obsługi. Oczywiście na tej samej poduszce na czyimś parapecie.

***

Mam wrażenie, że ludziom przydałyby się fochate pudełka. Takie jak mają koty. Jak kot się obrazi, to wchodzi do specjalnego futrzanego pudełka i siedzi tam, dopóki mu nie przejdzie. Pudełka dla ludzi powinny mieć specjalizacje: pudełko dla nastolatka, dla obrażonej pani urzędniczki, dla małżonków po kłótni. Widzę tutaj niezły potencjał sprzedażowy.

***

Ludzie mogliby spać na stojąco, jak konie. Pierwszą zaletą byłaby oszczędność miejsca, zamiast sypialni w domu znajdowałoby się takie pomieszczenie metr na metr. Z sufitu zwisałyby takie skórzane albo gumowe uchwyty jak w autobusach miejskich. Tak by się człowiek zawiesił i spał.

Miejsce nazywałoby się SPAJNIA.

Pięć scenek z urzędu norm

Nie wiem, czy wszyscy wiedzą (ja się dowiedziałam całkiem niedawno), że istnieje takie miejsce jak urząd normalizacyjny. Gdyby potraktować taką instytucję odrobinę metaforycznie i nie do końca poważnie, mogłyby się tam odbywać na przykład takie scenki.

***

Mógłby przyjść tam sobie taki ot, zwykły człowiek z ulicy, niesiony niepokojem, i zapytać:
– Przepraszam, chciałbym się dowiedzieć, czy jestem dostatecznie normalny.

***

Albo jakiś klient za swoje gorszące zachowanie mógłby zostać wyrzucony na ulicę z gniewnym okrzykiem:
– Pan jest nienormalny!!!

***

Przychodzi człowiek do czytelni norm (tuż obok wspomnianego urzędu), wypożycza wolumin o  takich – o, powiedzmy – normach intelektualnych, normach wzrostu lub wagi… i zagłębia się w lekturze. Może nawet trochę przysypia.

***

Podchodzi klient do lady i mówi:
– Dzień dobry, poproszę kilogram normy prawnej i kilka plasterków normy obyczajowej.
– Nie ma norm obyczajowych, skończyły się. Mogą być normy moralne?
– Dobrze, niech będą. I proszę zapakować.

***

Przychodzi człowiek do okienka i pyta:
– Dzień dobry, chciałbym sprawdzić, czy mieszczę się w normach społecznych.
Urzędniczka na to:
– Sprawdzimy. Proszę wejść do tego pudełka…

Skrawki rozmów i zabawy słowami

Skrawki rozmów. Zabawy słowami. Im dziwniejsze i bardziej absurdalne, tym lepiej. Im ciekawszy neologizm, im bystrzejsza parafraza, tym bardziej warte to uwiecznienia.

***

 – Ilu było ludzi na świecie w XIX wieku?
 – No wiesz, pochlebiasz mi, ale ja tego nie wiem.
 – A nawet Ci pobułczam.

***

Prezydent w tv: Najgorsza jest pogarda.
M: Oraz podagra.

***

 

 – Ej, w tym fragmencie książki rodzice bohatera biją się frankfuterkami. Eee, franfurterkami.

 – Frankfuterko! Ktoś mógłby się tak nazywać: Frank Futerko.

***

Za 8 minut temu wyszli z pracy.

***

 – O, widzę, że tu też masz łaskotki.
 – A nawet łaspieski.

***

Ten kot przeżył wiele. Niejednokrotnie walczył wręcz i wnóż.

***

 – Musimy to powyczyszczywać.

 – Powyczyszczyszczywać.

***

 – Pies Cię lizał.

 – Tak robił.

***

To jest przeciwieństwość.

***

Chyba to popomylałem.

***

 – Którędy?

 – Każdędy.

 – Yyy, jest takie słowo?

 – Jest, właśnie go użyłem.

***

 – Nie wywracaj kota ogonem.

 – A ty lisa uszami.

 – Jest Lisa Gerard i Lisa Uszami.

***

– Masz omamy (w domyśle: wzrokowe).
– A nawet otaty.
– I jeszcze obabcie i odziadki.

***

 – Chyba sobie kpisz w żywe oczy.

 – A ty w martwe kolana.

***

 – Paul Opiryna.

 – Pan Adol.

***

Pierwszy wpis tego typu znajduje się tutaj.