Wpis okolicznościowy na pierwszy dzień jesieni

Czeremchowa jest mocno jesienna. Nie mogę się powstrzymać, by nie pisać o jesieni. Znowu przyszła.

Dałam się namówić blogerkom kulinarnym i tak jak one zrobiłam ciasto marchewkowe (tęskniłam za zapachem ciasta z cynamonem i kardamonem, z garściami bakalii zamiast szklanki cukru, tęskniłam za ciepłymi okruszkami na talerzyku w kwiatki). Kupiłam dynię, bo ostatnio ktoś mnie zachwycił dynią z patelni z serem i teraz robię tak samo. Robię gęste warzywne gulasze i gorące zupy. Najtańsza w roku i niezawodna cukinia. Bakłażan o zniewalającym kolorze*. Chrupiąca słona ciecierzyca z patelni. Pachnące pomidorki z ogródka, mięsiste, kwaśno-słodkie, fikuśne dojrzałe kuleczki.

Nie wiem, czy kiedykolwiek to pisałam, ale jestem szaloną zwolenniczką dodawania warzyw do niemal każdego dania i generalnej przewagi warzyw na talerzu (tak naprawdę jestem łasuchem jak się patrzy, ale jak widać po cieście marchewkowym, to wszystko da się połączyć).

Mam bordowe paznokcie, ciemnozieloną sukienkę, byłam na spacerze ucieszyć się jesienią. Dobrze, że już jest. Tęskniłam za otulaniem się swetrami, za długimi butami, ciepłymi rajstopami. Już mam dość tych cienkich sukienek i koszulek, a opalanie się, odsłanianie ciała i pocenie jest przereklamowane. Opalanie mija się z celem, jest mocno kulturowe, bezsensowne ze zdrowotnego punktu widzenia.

Co innego jesień. Chłodna, a chłód jest zdrowszy niż skwar i upał. Ubranie na cebulkę, herbata z cytryną i jestem gotowa witać nową-starą (dobrą) porę roku.

drzewo

*Zawsze mi żal, że bakłażan po ugotowaniu zamienia się w burą gąbkę.

9 myśli na koniec listopada

#autumn #jesień #jesien #leaves #liście #liscie

A post shared by Magdalena Bieniek (@magdalena.bieniek) on

W gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy nieudacznikami. Albo czegoś nie umiemy, albo coś nam się nie udaje. Każdego to dotyka w jakimś stopniu, więc nie ma co przeżywać. Należy raczej zaprzyjaźnić się z tym pierwszym zdaniem i je oswoić jak małe zwierzątko.

***

Najładniejsze zdanie, jakie przeczytałam na plakacie w autobusie, to: "Chce nam się".

***

Ludzie w internecie są mocni w palcach. Wszyscy mądrzy i najlepiej się znają. Chciałabym takiego mądralę spotkać na żywo – niech się podpisze pod swoimi zgryźliwymi opiniami, niech jego twarz i nazwisko firmuje te bzdury i hejt. Albo nie – wolałabym go raczej nie spotkać.

***

Jeśli poloniści nie potrafią poprawnie napisać ę na końcu (np. w słowie "dziękuję"), to ja nie wiem, dokąd zmierza ten świat.

***

W moim życiu obowiązuje domniemanie naiwności.

***

Podziwiamy osoby, które są inne niż my. Imponuje mi ludzka przedsiębiorczość, energia i umiejętności organizacyjne, ponieważ sama nie jestem dobrą organizatorką. Na każdej wycieczce co minutę liczę dzieci.

***

Zastanawiam się czasem, dlaczego tak łatwo wierzymy w krytyczne głosy, a tak trudno nam uwierzyć w pochwały. Instynkt? Nieufność? Niedocenianie siebie? Skoro nie wierzymy, to i krytyka nie powinna nas dotykać.

***

Kiedy czytam wypowiedzi ludzi w internecie, myślę sobie, że jednak trudno się pisze po polsku.

***

My, melancholicy, ciągle musimy tłumaczyć się z nieuśmiechania.

21

(fot. Mariusz Bieniek)

Powitalny deszcz

Powiedzieć, że lubi się deszcz, to trochę tak, jak ogłosić publicznie: "Niech to lato się już skończy". Odnoszę wrażenie, że z takimi poglądami jestem w znakomitej mniejszości. Przecież wszyscy kochają upał i wakacje, każdy chce opóźnić jesień i z obawą myśli o zimie (jakbyśmy mieszkali co najmniej pod kołem podbiegunowym).

Lato męczy swoimi upałami, brakiem umiaru, rozpasaniem temperatur. Czekam na spokojną, stonowaną jesień. Deszcz to pierwszy syndrom.
Jest wczesny poranek, siedzę na poddaszu i słucham dudnienia chłodnych kropel. To wszystko dzieje się tuż nade mną.
Zza okna dobiegają pasma zimna. Wreszcie można spokojnie odetchnąć.

 

krakow

Ps. Polecam uwadze również ten wpis Riennahery, zwłaszcza końcówkę. 

Jesień w moim mieście

Jesień w moim mieście jest przydymiona jak wędzona papryka, szczypie w oczy i drapie w gardło. Senna i eteryczna, delikatna i dyskretna, a jednak mami i zniewala. Już jesteś w jej mocy, już ją czujesz wszędzie, zagląda Ci za kołnierz, kręci w nosie, włosy Ci nią pachną.

Jesień w moim mieście nabrzmiewa i wyrasta ociężale, jak gruszki ciągnące obolałe gałęzie ku ziemistym podłogom.

Ziemia, zmęczona niedawnym skwarem, ze wzruszeniem wchłania teraz rosy i mżawki.

pajęcza sieć