Od bagateli do buty, czyli subiektywny przegląd ciekawych słów na B

Jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B, tak więc posłuchawszy mądrości ludowych porzekadeł, przygotowałam listę ciekawych słówek rozpoczynających się na literę B. Mam cały notesik słówek, które ciekawie brzmią albo są warte zapamiętania i używania.
Ale po kolei.

***

Bagatela, bagatelny

Bagatelka to rzecz bez znaczenia, błahostka. To pierwsze znaczenie. Ale! Może to być także krótki i pogodny utwór fotrepianowy albo typ pałacyku ogrodowego.
Co ciekawe, wtrącenia „bagatela!” używa się, by podkreślić wagę tego, o czym mówimy.

Słowo pochodzi z francuskiego, powiada Brückner, bo od bague – pierścionek.
Przykład użycia: Ten pierścionek kosztował, bagatela, tysiąc złotych!

Bezhołowie

To przepiękne ukraińskie słówko, które powinno być wymawiane ze swadą i lekkim wkurzeniem, oznacza brak organizacji i porządku, anarchię, zamieszanie. A ponieważ zaszła tu metateza i wymiana h:g, możemy sobie z łatwością zamienić je na polski odpowiednik: bezgłowie. Ktoś coś robi bez głowy. Niczym indyk w sobotę, czyli też bez ładu i składu.

Przykład użycia: Popołudniami panuje tu całkowite bezhołowie!

Bezcześcić

To, jak wiadomo, pozbawiać czci, honoru. Słowo jest znane, ale znalazło się na tej liście, ponieważ stanowi ciekawą zbitkę spółgłosek do wymówienia. Plus interesujących kuzynów w rodzinie wyrazów: bezecny, bezecność.
Przykład użycia: Proszę nie bezcześcić zwłok.

Bieżyć, bieżeć

Wszyscy wiemy, kto przybieżał do Betlejem. I tutaj, proszę Państwa, przydaje się pilna nauka ortografii w podstawówce, bo ż wymienia się na g i stąd już prosta droga od bieżenia do biegania, ale nie tylko, bo również zbieg, zabiegi, bieżący, zapobiegliwy, a nawet biegunka i obieżyświat należą do tej wielkiej, szczęśliwej rodziny wyrazów.

Przykład użycia: Czas prędko bieży (jak przypomina nam słownik Doroszewskiego).

Blichtr

Blichtrem nazywamy pozorną świetność, okazałość, wystawność. Na pokaz.
Słowo prawdopodobnie pochodzi ze staroczeskiego bliktr – świecidełko, ułuda, pozór, mamidło (coś, co nas mami, a jest niewarte uwagi).
Przykład użycia: Nie interesuje mnie blichtr tego świata.

Bohomaz

To liche malowidło, kicz, malarska bazgranina. Domyślacie się zapewne, że skoro jest tu h (wymienne na g), to pewnie pochodzi z ukrainskiego. I słusznie! Dosłownie bohomaz oznaczał malarza świętych obrazów (mazać + Boh, czyli Bóg).
Przykład użycia:
Cóż to za bohomazy, nawet mi tego nie pokazuj!

Borykać się

Jeśli mówimy, że ktoś się z czymś boryka, to oznacza, że napotyka trudności, które próbuje pokonać, przezwyciężyć. Pochodzi od rosyjskiego słowa borot’sa (бороться), czyli walczyć się, zmagać, potykać.
Przykład użycia: Samotnie się z tym borykał.

Brawura, brawurowo

O! To mi się podoba: rozmach, odwaga, dzielność (których mi brak. Jeszcze).
Według słowników brawura to chęć popisania się odwagą, nierozważna zuchowatość (piękne określenie Kopalińskiego), narażanie się dla popisu, ryzykanctwo, dzielność na pokaz.

Podoba mi się zawsze brawurowe wykonanie, brawurowy popis, brawurowa ucieczka. Inni zostają w tumanach kurzu, z otwartymi buziami. Podziwiając.
Bravura to słowo włoskie, prawidłowe są oczywiście skojarzenia z okrzykami uznania „Brawo!” oraz angielskim słówkiem brave.
Przykłady użycia: Zagrał tę część z niezwykłą brawurą. Brawura kierowców mnie zadziwia.

Bruździć

Przenośnie chodzi o przeszkadzanie w czymś, psucie szyków, a dosłownie – robienie bruzd albo przyczynianie się do powstawania zmarszczek. Bruździć ciekawie się odmienia: brużdżę, brużdżenie, bruzda.
Przykład użycia: Bruździsz mi w życiu. Zmarszczki bruździły jej czoło.

Buta, butny

Samo to słowo brzmi twardo i nieustępliwie. Buta to zbytnia pewność siebie, a butny to inaczej hardy, pyszny, zuchwały, wyniosły, dumny, zawadiacki… Cóż za obfitość synonimów! Słowo to zupełnie nie jest związane z butami. Jest jeszcze czasownik bucić się (oni bucą się), ale ani go nie słyszałam, ani nie spotkałam w żadnej książce.

Przykład użycia:
Co za butny młodzieniec!    
Zadziwia mnie jego buta.

***

Prócz powyższych, na mojej liście ciekawych słów na B znajdują się opisane wcześniej baliwernie oraz barachło.

***

Inne ciekawe słówka znajdziecie tutaj: Są różne słowa.
Źródła słownikowe: słownik wyrazów obcych Kopalińskiego, etymologiczny Brücknera, słownik języka polskiego Doroszewskiego i PWN, a także Wielki Słownik Języka Polskiego i Wikisłownik.

Masz zadanie: napisz do kogoś list

Niedawno czytałam listy Mrożka. Podziwiam, że mimo swojej zajętości miał czas na pisanie listów do swoich przyjaciół. Musiał to robić – w tamtych czasach nie mógł ot tak, zadzwonić albo wysłać maila z wynurzeniami i szczegółowymi instrukcjami.

Zatęskniłam za tamtymi czasami. Teraz jest szybciej i wygodniej, ale czy dzięki temu piszemy do siebie więcej? Nie wydaje mi się.

***

Kilkanaście lat temu korespondowałam z moją kuzynką, która przyjeżdżała na wakacje. Zostały mi po niej listy związane gumką czy tasiemką, świadectwo tego, co zajmowało nasze myśli we wczesnej młodości. Nie tykam tego, bo to są po prostu wynurzenia nastolatek, ale świadczyły o pewnej zażyłości, więzi, staraniu.
Ale!
Miałam też listowny związek z pewnym chłopakiem, który mieszkał sto kilometrów dalej. Z bijącym sercem otwierałam kolejne koperty i czytałam jego epistoły. Pamiętam jego pismo do dziś.

***

Pisanie listu wymaga przygotowań i zachodu. Trzeba ładnie pisać (z tym mam zawsze problem!). Trzeba zaopatrzyć się w kartki i kopertę. Trzeba iść na pocztę. Stać w kolejce po znaczek.
A przecież można wysłać e-mail. Można. Ale przyznajcie, to nie jest to samo.
No bo spójrzmy, co tutaj się dzieje:
    • zastanawiamy się nad kartką papieru,
    • przelewamy myśli, a więc musimy je skonstruować,
    • decydujemy, co mamy do powiedzenia i napisania,
    • a w końcu – piszemy ręcznie (która to czynność jest bardzo wyzwalająca, serio).

Nie żebym była jakąś romantyczką, która marzy o otrzymywaniu pachnących kopert zasuszonymi kwiatkami. Bo listy pisane ręcznie kojarzą się chyba przede wszystkim w ten sposób. Niekoniecznie. Chodzi o samo napisanie do kogoś.

Na początku roku szkolnego zwykle piszę do moich uczniów list i proszę o odpowiedź. Owszem, jest to zadanie z języka polskiego, ale oprócz tego to znacznie więcej. Okazja, by się lepiej poznać. Komunikacja jeden na jeden. Tworzenie więzi. Jest to coś osobistego, co daję i dostaję. Jest tajemnica korespondencji. Jest staranie i myślenie o tej drugiej osobie.
W tym roku też to zrobię.

***

Wstydliwie przyznaję, że codziennie zaglądam do skrzynki pocztowej. Codziennie. Dostanie paczuszki, koperty ze znaczkiem kojarzy mi się niezwykle pozytywnie. I bardzo mi tego brakuje.

Słowa i sformułowania, których nie lubię w języku polskim

Przymykam ucho na iksde (nie wierzę, że ktoś tak mówi na poważnie), śmieszą mnie asapy i forwardowanie, ale pewnych zjawisk w polszczyźnie nienawidzę, nie cierpię tak bardzo, że skóra mi od nich cierpnie, a zęby same zgrzytają. Tak, zdrobnienia, to pewnie wiecie. Ale co jeszcze?

Żarcie

Na przykład chińskie żarcie. Dlaczego żarcie, na Boga? Czyż nie jest to po prostu jedzenie, które się je? Posiłek, pokarm, potrawy i dania, strawa, jadło, wikt i wiktuały, jak ktoś bardzo chce mówić inaczej, postylizować sobie nieco, pofrywolić przy stole.
Żarcie od zawsze kojarzy mi się z breją dla świń, serio.

Popełnić

Popełniamy czyn. Nie popełniamy fotografii ani wypieku. Takie konstrukcje wydają mi się na siłę przemądrzałe, przeintelektualizowane.

Nie umiem w to

Dlaczego nie można powiedzieć, tak jak do tej pory, nie umiem tego? Stara dobra konstrukcja z dopełniaczem miała się świetnie i poczciwie służyła ludziom, którzy – niewdzięczni – nagle postanowili zmienić sobie składnię. Na gorszą. Nie rozumiem tego… (zauważcie, nie napisałam: nie rozumiem w to. Prawda, że szkaradnie by to brzmiało?)

Szkrab

Osobiście tego słowa nie lubię, choć niby jest ono (powiedzmy) pieszczotliwe i słodkie. Nie jest. Nie lubię upupiania dzieci na siłę, co łączy się z następnym punktem…

Seplenienie

Seplenienie do dzieci i udawanie seplenienia przez starsze dzieci i osoby dorosłe, by coś wskórać (chyba wkurzyć). Seplenienie do zwierząt (sama słyszałam). Po co?

Koszmar

Jestem zdecydowaną przeciwniczką tabloidowych wyolbrzymień. Ostatnio w mojej okolicy zamontowano sygnalizację świetlną. Miały się skończyć korki. I co czytam na portalach internetowych? Tytuły w stylu "Koniec koszmaru kierowców!". Kiedy koszmar już przestanie działać, autorzy mogą pójść jeszcze dalej – do wyboru są: tragedia, dramat, masakra, makabra, katastrofa…

Tym koszmarnym zestawem kończę dzisiejszy wpis. Możecie dorzucać swoje typy!

Od ablucji po atawizm, czyli ciekawe słowa na A

Wyobraźcie sobie sytuację: weekend pod namiotem w udostępnionym nam sadzie. Dojechaliśmy do gospodarstwa agroturystycznego, przywitaliśmy się z właścicielami, omawiamy sprawy, aż tu nagle pada pytanie mojego towarzysza:
– A proszę nam jeszcze powiedzieć… gdzie moglibyśmy dokonać ablucji?

Tak, ktoś takich słów używa na co dzień. I bardzo dobrze!
W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się niezwykłym słowom rozpoczynającym się na literę A.

Ablucja

Zaczynam od słowa wspomnianego już we wstępie.
Rytualne mycie lub polewanie ciała lub przedmiotów – to znaczenie podstawowe i całkiem serio. Ale można żartobliwie rozciągnąć znaczenie. Ablucja może więc oznaczać wszelkie obmycie czy umycie. Termin przybył do polszczyzny prosto z łaciny.
Przykład użycia: Skończ już te swoje ablucje, wychodzimy!

Alibi

Powód, wytłumaczenie się z czegoś albo dowód na to, że podejrzany był w innym miejscu w czasie, gdy popełniono przestępstwo.
Ciekawostką może być dla kogoś to, że "alibi" jest nieodmienne. Ktoś ma alibi albo nie ma, mówimy o jego alibi, przyglądamy się jego alibi… W każdym przypadku forma jest taka sama.
Przykład użycia: Nie możecie mnie aresztować, mam alibi.

Alkierz

Alkierzem nazywano dawniej mały boczny pokoik służący za sypialnię. Dziś oznacza przede wszystkim wysuniętą narożną część budynku, krytą osobnym dachem.
Słowo przyszło do nas ze starofrancuskiego (arquiere – miejsce dla łuczników) za pośrednictwem języka czeskiego, który przyczynił się do tego, że polska wersja słowa kończy się rz.
Przykład użycia: Siedziała długo w swoim alkierzyku.

Akurat

Wybrałam to słowo, ponieważ może oznaczać albo potwierdzenie, albo zaprzeczenie. Zależy od kontekstu albo od tego, w jaki sposób się je wymówi. W słownikach nie znalazłam, ale może słyszeliście kiedyś "Akurat!" wymawiane z akcentem na ostatnią sylabę? Jest to dziwne i nietypowe dla języka polskiego, dla łaciny też nie, bo też znowu z łaciny zapożyczyliśmy sobie to słówko (łac. accurate – dokładnie, pilnie).
Akurat, czyli dokładnie tyle, właśnie, tak samo, tyle samo, własnie w tym czasie. Jednak jako wykrzyknik wyraża zaprzeczenie, niezgodę, sprzeciw.
Przykłady użycia:
Jako "tak": Przyjechaliśmy akurat na czas.
Jako "nie": Akurat! Jeszcze czego!

Amok

W dzieciństwie byłam wierną oglądaczką królika Bugsa. Jeden z odcinków nosił tytuł Kaczka w amoku i wtedy, w wieku wczesnym i naiwnym, byłam przekonana, że amok to taki sos. Teraz już wiem, że amok to napad szału, furii, zapamiętanie w czymś, niekontrolowana agresja. Taaaak, to by się zgadzało…
Słowo jest pochodzenia… malajskiego (malezyjskiego)! Amuk – niekontrolowany napad morderczego szału.
Przykład użycia: Ten człowiek jest w amoku, zaraz komuś zrobi krzywdę!

Apogeum

Znowu łacińskie słowo, powiedzielibyśmy. I owszem, apogeus to słowo łacińskie, ale przejęte z greki, albowiem greckie apógeios oznacza oddalony od Ziemi.
Apogeum, czyli najodleglejszy od Ziemi punkt orbity, najwyższy punkt, szczyt, największe nasilenie czegoś, rozkwit.
Przykład użycia: Osiągnął dziś apogeum swojego lenistwa.

Atawizm

Łacińskie atavus oznacza przodka, a atawizm to cofnięcie się, nawrót organizmu do wcześniejszych form rozwojowych, ujawnienie się jakiejś dawnej,  już nie dziedziczonej, cechy. Cecha właściwa dalekim przodkom (u człowieka przykładem atawizmu jest szczątkowy ogon i występowanie kłów).
Przykład użycia: Zobacz, cały dzień spędza na tym drzewie, to jakiś atawizm!

***

W notatniku miałam jeszcze androny, ale pisałam o nich tutaj.
Jeśli interesuje Was więcej ciekawych słówek, można je znaleźć pod wspólnym hasłem: Są różne słowa.
W tworzeniu wpisu jak zwykle pomocne okazały się słowniki: wyrazów obcych Kopalińskiego, etymologiczny Brücknera, słownik Doroszewskiego i SJP PWN, a także Wielki Słownik Języka Polskiego.

Od sowizdrzała do sztubaka – słowa dawne, lecz ciekawe

Zbieram i opisuję słówka, to już wiecie. Jeśli coś ciekawie brzmi, zapisuję, szukam, co oznacza, dlaczego tak, jak zmieniało się znaczenie i dlaczego słowo wychodzi z użycia. Niech nie wychodzi jak najdłużej! Dawne słowa też są ciekawe i warte utrwalenia. Sowizdrzale, junaku, ziomku, pamiętamy.

Dziś przedstawię kilka słówek z dawnych czasów – od średniowiecza i renesansu po PRL.

Sowizdrzał

Sowizdrzał to żartowniś pochodzący z literatury sowizdrzalskiej (literatury ludowej od XV w.), człowiek niepoważny, trzpiot, urwis, postrzeleniec.
Przykład użycia: Ale z niego sowizdrzał!

Gawiedź

Kiedy jesteś otoczony gawiedzią, wiedz, że chodzi o grupę gapiów, natrętów, tłum, pospólstwo, motłoch. Jak widać, słowo jest nacechowane raczej negatywnie.
Przykład użycia: Otoczyła go ciekawa gawiedź.

Krotochwila

To inaczej żart, psikus, dowcip, zabawa, rozrywka, albo też zabawny utwór sceniczny, farsa.
Przykład użycia: Tylko krotochwile mu w głowie!

Ziomek

Jest to człowiek pochodzący z tej samej miejscowości, okolicy, kraju, rodak.
Przykład użycia: Spotkałem w sklepie mojego ziomka!

Szambelan

To wysoki urzędnik na dworze królewskim, który wprowadzał gości na pokoje, ale także dawny służący w bogatych domach. Obecnie można otrzymać tytuł honorowy szambelana papieskiego. Słowo jest francuskie i zaręczam Wam, nie ma nic wspólnego z szambem. Raczej z komnatą (fr. chambre).
Przykład użycia: Mój wuj jest królewskim szambelanem!

Bełt

To słowo ma kilka znaczeń. Plusk, szum wody, bełtana woda lub płyn, to raz. Dwa – nasada strzały, w której tkwią pióra, albo też sama strzała. Trzecie znaczenie, potoczne: tanie wino albo niezrozumiała wypowiedź. Tyle słownik. Dodałabym jeszcze jedno znaczenie potoczne – no, ekhm, kiedy po prostu komuś gardło puszcza
Przykład użycia: To jest jakiś bełt, a nie kawa!

Swołocz

To określenie dotyczy ludzi, którzy postępują podle, budzą odrazę swoim zachowaniem.
Przykład użycia: Swołocz się zebrała.

Szabrownik

Ciekawe słowo, oznaczające rabusia, złodzieja. Złodziejaszkowie szabrowali (inaczej mówiąc, szli na szaber) na przykład po zakończonej bitwie.
Przykład użycia: Szabrownicy wyleźli szukać łupów.

Junak

Junakiem nazywano odważnego młodego mężczyznę, chwata, zucha, zawadiakę. Junak był dziarski, śmiały i pełen fantazji. W czasach PRL-u był to członek ochotniczych hufców pracy, a przed 1939 członek przysposobienia wojskowego. Nie zapominajmy o motocyklach z takim ładnym logo.
Przykład użycia: Hej, młody junaku! Smutek zwalcz i strach…

Serwus

Forma pozdrowienia. Zupełnie jak "cześć", tylko teraz trąci myszką i jest lekko śmiesznawe. Nadaje się do stylizacji językowych.
Przykład użycia: Serwus, madonna!

Klawy

To inaczej wyborny, świetny. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu powiedzielibyśmy "klawe" zamiast "fajne".
Przykład użycia: Ale masz klawe trampki.

Morowy

Powiedzielibyśmy też, że coś jest "morowe". Morowy może być człowiek godny uznania albo jakaś rzecz godna podziwu. To ciekawe, bo to określenie jest spokrewnione ze słowem mór (nie mylić z murem) i pomór – morowe powietrze powodowało chorobę i śmierć, było skażone, zepsute. A potem spotykam to słowo w książkach Bahdaja z lat sześćdziesiątych i ono jest już zupełnie pozytywne.
Przykład użycia: Morowy gość! 

Sztubak

Sztubakami nazywano uczniów gimnazjum lub szkoły średniej. Synonim ucznia, uczniaka.
Przykład użycia: Byłem sztubakiem, kiedy to się wydarzyło.

***

W przygotowaniu wpisu posiłkowałam się głównie SJP PWN i SJP Doroszewskiego. Które z tych słów najbardziej się Wam podoba?

Buzia, pysk, facjata. Jak nazwać twarz?

Z pewnością zwróciliście uwagę, że „twarz” ma wiele synonimów. Twarz osoby, która nam się nie podoba, nazwiemy trochę inaczej… Na przykład odzwierzęco (jak widać, w języku znajdujemy wiele dowodów na to, że człowiek czuje się trochę lepszy niż zwierzęta).

Pysk

Otóż pyskiem nazywa się u zwierząt przednią część głowy z otworem gębowym albo sam otwór gębowy. Tyle słownik języka polskiego. Zdarza się, że ktoś pospolicie pyskiem nazwie twarz lub usta człowieka nielubianego. Pysk kojarzy się z czymś brzydkim, brudnym, niemiłym. Mówimy, że ktoś pyskuje (odpowiada komuś zuchwale, arogancko) lub pyszczy, jest pyskaczem, jest pyskaty. Mówimy, że ktoś poleciał z pyskiem (naskarżył) albo ma niewyparzony pysk, czyli wyraża się ordynarnie. Można w końcu też siedzieć o suchym pysku – bez jedzenia i picia. Albo wyrzucić kogoś na zbity pysk… Całkiem sporo tych pysków we frazeologii.
Natomiast zdrobnienie „pyszczek” jest już zdecydowanie milsze.

Ryj

Jako rzecze słownik, ryj u niektórych zwierząt stanowi przedłużenie przedniego odcinka szczęki i żuchwy. Ryj może mieć świnia albo na przykład taka ryjówka. Pospolicie można tak określić twarz ludzką lub też same jego usta.
Ryjek w zasadzie też jest o wiele milszym określeniem. Poza tym jest Ryjek w Muminkach.

Dziób

Dziób ma kilka znaczeń. Po pierwsze wydłużone, pokryte rogową powłoką szczęki ptaków. Po wtóre – przód statku lub łodzi. Wydłużone wystające zakończenie niektórych przedmiotów. Dzioby – ślady po ospie.
Potocznie i przenośnie czasem nazywa się tak twarz lub usta człowieka. Dziób służy do dziubania, etymologicznie i biologicznie rzecz ujmując. Ale niektórzy życzliwie proponują: „Zamknij dziób” i wcale nie mają na myśli żadnego ptaka. Przypadek?

Morda

I znowu najpierw definicja. Gdyby ktoś chciał sprawdzić, dowiedziałby się, że morda to przednia część głowy zwierzęcia albo pospolicie nazwana twarz, usta człowieka. W polskiej frazeologii aż roi się od mord: morda w kubeł, morda na kłódkę, skuć komuś mordę, wyskoczyć z mordą, stulić mordę, wziąć kogoś za mordę (zamordyzm)… i jeszcze moje ulubione: pies mu mordę lizał.

Gęba

Twarz lub usta potocznie nazywa się też gębą. Gębę rozpowszechnił Gombrowicz, choć przecież już Kochanowski pisał, że po pocałunku trzy dni czuje w gębie cukier. Dawniej osoby zakochane zwracały się do siebie per gębusiu, a całus nazywano gębiczką.
No ale gęba we frazeologii już nie jest taka przyjemna. Bo zobaczmy: zapomnieć języka w gębie (zmieszać się, nie umieć odp), mieć niewyparzoną gębę (nie przebierać w słowach), mieć kluski w gębie (mówić niewyraźnie), robić z gęby cholewę (nie dotrzymywać obietnic), gospodarz całą gębą (prawdziwy), zrobić komuś gębę (przypisać komuś nieprawdziwe cechy, intencje).
A więc pamiętajmy: jeśli ktoś mówi, że mamy gębę, a nie jesteśmy w XVI wieku, to nie jest to komplement.

Facjata

Tu zaskoczenie. Facjatka czy facjata to mieszkanie na poddaszu, poddasze, strych albo frontowa ściana budynku. Jednakże to słowo nie znalazło się w tym wpisie bez powodu. Żartobliwie mówi się tak na twarz: pospolita facjata, nużąca wzrok, interesująca. Wśród przykładów podanych przez Doroszewskiego znajduje się zabawny fragment, że chciałoby się w bezwstydną naplwać facjatę.
Facjata pochodzi od włoskiego faccia i łacińskiego facies, które to wyrazy oznaczają właśnie twarz, kształt. No i angielskie słowo face jest tu niepokojąco podobne.

Japa

To znowu określenie ust lub twarzy – przestarzałe lub rubaszne. Może jest ono rzadziej używane niż wszystkie poprzednie, ale zachowało się we frazeologizmie rozdziawić japę. Poza tym był kiedyś przecież ktoś taki jak Pan Japa. O, przepraszam, Pan Yapa. A tu coś dla ludzi o mocnych nerwach.

Lico

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Lico to poetyckie określenie twarzy, stąd też mamy wyrazy pokrewne takie jak liczko, policzek i oblicze, a także przymiotnik śliczny.
Istnieje także czasownik „licować z” – pasować do czegoś, być odpowiednim, np. Jej zachowanie nie licowało z powagą jej wieku. Natomiast licowanie budynku polega na okładaniu czymś jego zewnętrznej powierzchni.

Buzia

To tyle co twarzyczka, miła twarz albo też usta, usteczka dziecięce lub dziewczęce. Stąd: buziak, czyli całus.

***

Podczas przygotowania wpisu korzystałam jak zwykle ze słownika języka polskiego i słownika etymologicznego Brücknera.

Słowa oznaczające, że ktoś się rozzłościł

Wyobraźmy sobie sytuację nerwową – ktoś się zdenerwował i daje temu wyraz – albo wpadając we wściekłość, albo wyżywając się na kimś. Jakich określeń można tutaj użyć, by nie sięgać od razu po wulgaryzm? Wybrałam parę ciekawszych słówek – starałam się stopniować napięcie i ładunek emocjonalny. Najpierw zdenerwowanie.

Psioczyć

Psioczenie oznacza wyrażanie niezadowolenia, krytykowanie, narzekanie. Ale można też na przykład powiedzieć: Napsioczył mu (piękne).

Zacietrzewić się i rozindyczyć

Znane z wiersza Tuwima – oznaczają, że ktoś się zapamiętuje w gniewie. Nawiązania do ptakó prawdopodobnie nieprzypadkowe.

Rozjuszyć

Tu już komuś jucha uderzyła do głowy – ktoś rozjuszony jest doprowadzony do wściekłości, szału.

Rozsierdzić

Ten czasownik z kolei jest spokrewniony z sercem (dawniej mówiono sierdce, stąd chociażby worek osierdziowy i miłosierdzie). Rozsierdzonego człowieka wyobrażam sobie jako siedzącego w fotelu, czerwonego na twarzy, sapiącego. Taki pyknik tuż przed zawałem.
A co, jeśli takiemu rozsierdzonemu człowiekowi ktoś się napatoczy? Co on mu zrobi? Może go na przykład…

Strofować

Udzielać napomnienia lub nagany. Kojarzy mi się ze strofami i poezją, ale to, co słyszy osoba strofowana, jest raczej ponurym dramatem.

Ganić

Czyli krytykować. Ganienie brzmi jeszcze stosunkowo łagodnie.

Besztać kogoś

To już mocniej. Zbesztać oznacza ostre ganienie kogoś. Dla mnie samo brzmienie tego słowa jest jakieś takie szorstkie, ale i intrygujące.

Łajać

Ostro strofować. Połajanki to też całkiem ciekawe stwierdzenie. Gdyby ktoś się nie znał, mógłby powiedzieć: "O, takie połajanki to aż miło usłyszeć". Otóż nie. Niemiło.

Ofuczeć

Bardzo mi się podobają formy: ofuknąć, fukać, fuczeć – generalnie mówi się tak o zwierzętach, które prychają i parskają. Na przykład kot może fuknąć na drugiego kota albo pogardzanego człowieka. Ale ludzie też potrafią ofuczeć – kolejny synonim dla strofowania, łajania kogoś.

Rugać

Tu już mamy do czynienia z solidną dawką wymyślania, łajania. Tu już faktycznie osoba rugana może poczuć się nieswojo.

Obsztorcować

Sztorc to część przedmiotu stercząca do góry. Ustawić lub postawić coś na sztorc – to znaczy postawić tak, by trzymało się prosto, sterczało ku górze. Jak się kogoś obsztorcuje, to będzie stał na baczność i chodził jak w zegarku. A już na pewno będzie pamiętał tę awanturę.

***

Przy tej okazji życzę, by nikt Was nie obsztorcowywał i nie rugał, żebyście nie musieli się zacietrzewiać ani nikogo ganiać. Wielu pięknych i ciekawych słówek w nowym roku!

Słowa wywołujące efekt „fuj”

Jak dobrze wiecie, lubię pisać o słowach, lubię je zbierać, kompletować i układać. Pisałam kiedyś o takich, które mają wydźwięk czy choćby odcień pejoratywny. Ale okazuje się, że jest tego więcej. Słowa ekspresywne, dziwne, koślawe, słowa, które źle się kojarzą, których źle się słucha… Jesteście gotowi na dawkę słów z efektem „fuj”?

Kostropaty

Określenie „kostropaty” oznacza szorstki, chropawy. Kojarzy mi się z koniem ze strupami. Zupełnie nie wiem, dlaczego.

Flegma

Jest to śluzowa wydzielina dróg oddechowych. Jak się ma w sobie dużo flegmy, można być flegmatykiem, mówili. Flegmatyk jest powolny w działaniu, nie ulega emocjom.

Plwocina

Jest to ślina zmieszana ze śluzem. Nic miłego. Pamiętam to słowo z wiejskiego ośrodka zdrowia. Spluwaczka na plwocinę. Ładne?

Machlojki

To bujne słowo oznacza nieuczciwe działanie w celu osiągnięcia korzyści lub ukrycia czegoś. Przyznajcie, że to brzmienie ch+l jest straszne do słuchania. Przyznajcie.

A teraz kolejne trzy słówka, urocze, a jednak pejoratywne:

Niecny

To coś niegodziwego, nikczemnego, haniebnego. Niecny postępek. Wspomniałam o tym w tym wpisie.

Zetlały

Zetleć – to znaczy spalić się powoli. Albo też rozpaść się ze starości, pod wpływem wilgoci lub innych czynników. W tym słowie połączenie t+l jest dla mnie jakieś takie poruszające. Serio.

Zmierzły

Zmierzły albo inaczej obmierzły – to taki, który budzi wstręt lub niechęć. Np. zmierzła spelunka, zmierzły tchórz. Musimy pamiętać, że „rz” tutaj nie jest osobną głoską, tylko czytamy to jako „r-z” – obmier-zły. Słowa pokrewne z tej przykrej rodzinki: zmierzły, obmierznąć, obmierzać komuś.

***

Wpis powstał we współpracy ze słownikiem języka polskiego PWN.

Powinności polonistki

Przestałam czytać listy książek, które trzeba znać. Jestem polonistką, która nic nie musi.

***

Tak się składa, że jestem absolwentką filologii polskiej i mam wrażenie, że z tego tytułu wiele się ode mnie wymaga (może też być tak, że to ja wymagam sama od siebie, a ciężaru dokłada wieczne poczucie obowiązku. Być może te powinności wymyśliłam sobie sama i teraz to weryfikuję).
Jak to jest – co musi polonistka?

Kanon

Po pierwsze: przeczytać wszystkie arcydzieła literatury polskiej i światowej. To wymaganie jest trudne do spełnienia. Owszem, przeczytałam „Noce i dnie”, „Annę Kareninę”, „Panią Bovary”, „Nędzników”, dużo Prusa i jeszcze więcej Sienkiewicza – no, różne takie sztandarowe cuda. Za młodu, jeszcze przed maturą, przeczytałam większość Ważnych Lektur, ale cieszę się, że niektóre zostawiłam na czas po studiach. Dzięki temu dałam szansę „Chłopom” Reymonta – książce, która w liceum wydawała mi się nieciekawa. A tymczasem czytałam zachwycona. Rozsmakowywałam się słowami jak najlepszym jedzeniem.

szwabacha

Mam swoją prywatną listę. Na niektóre pozycje przychodzi dobra pora. Teraz odkrywam świat „Wojny i pokoju” – z wielką przyjemnością zagłębię się w te opasłe tomiska o pożółkłych stronach, wypożyczane po kolei z miejskiej biblioteki. Kto wie, może przyjdzie czas i na „Ulissesa”? (Choć wątpię.)

Być na bieżąco

Po drugie: przeczytać wszystkie bestsellery. Nie, nie, nie. Nie przeczytałam większości książek, o których się mówi. Najpierw niech opadnie pył i umilkną głosy, potem ewentualnie zdecyduję, czy chcę sięgnąć po coś tylko dlatego, że miało szałową akcję promocyjną albo szumną ekranizację. Nie przebrnęłam przez irytujący początek „Złodziejki książek”, ale za to z wielkim szacunkiem i atencją zmierzyłam się z 700-stronicowym reportażem pt. „Głód”. Czuję, że dobrze wybrałam.

Znać słowniki na pamięć

Po trzecie. Nie robić błędów, nigdy i nigdzie. Znać zasadę pisowni każdego słowa w języku polskim, a przy tym łączliwość, znaczenie, odmianę… Jak ja nie lubię, jak ktoś zaczyna pytanie: „A bo Ty jesteś polonistką… zastanawiałam się niedawno, jak się mówi/ jak się pisze…?”. Niestety nie znam na pamięć słowników, gdyż generalnie mam bardzo słabą pamięć. Nie muszę znać, ale muszę umieć znaleźć – a to różnica. Takie rozróżnienie daje więcej spokoju.

Co prawda boli mnie, jak ktoś po polonistyce nie rozróżnia „dziękuje” od „dziękuję”, ale cóż, ja nie rozróżniam „zaświecenia światła” od „włączenia światła” i po dziś dzień nie wiem, co jest poprawne. Ale może mnie ktoś oświecić.

(fot. Mariusz Bieniek)

Mnie śmieszą. 9 subiektywnie zabawnych polskich słów

Dzisiaj przedstawiam kilka słów, które mnie śmieszą – mają ciekawe brzmienie, można je obracać na języku, bawić się ich formą (ot, w ramach takiej niecodziennej rozrywki). Jeśli ciekawią Was inne niebanalne słówka, poprzednie wpisy z tej serii znajdziecie w tej zakładce.

Czochrać

A właściwie czochrać się, czyli targać sobie włosy albo sierść. Czyli zwierzątko może się czochrać, człowiek może czochrać siebie lub kogoś. Można poczochrać komuś czuprynę, można też czochrać bobra. Od czochrać pochodzi oczywiście określenie rozczochrany.

Farfocle

To śmieszne słówko (najczęściej występujące w liczbie mnogiej) oznacza strzępki czegoś i zwykle używa się go w mowie potocznej. Mogą być farfocle na dywanie, farfocle z koca. Farfocle jako coś drobnego i zwykle miękkiego. Farfocle z drewna albo żelaza – to już byłby zgrzyt.

Kitel

Wiadomo nam wszystkim, że kitel to fartuch wkładany dla ochrony odzieży przy pracy lub w celach higienicznych, zwykle kojarzy się z lekarzami. No ale wsłuchajmy się w to słowo. Kitel. Kitelek. Czyż nie brzmi ładnie?
Dla dociekliwych dodam, że pochodzi z niemieckiego prasłowa Kittel, gdzie niegdyś oznaczało kaftan, opończę.

Onuca

Trochę wyszło z użycia, bo kto dzisiaj używa pasa tkaniny do owijania stopy, zastępującego skarpetkę lub pończochę? Chyba nikt. Nie liczę takich sytuacji, gdy pogubiliśmy wszystkie skarpetki, ognisko zgasło, a my owijamy sobie stopy bluzą z kapturem, bo jest nam tak zimno. Ale takie rzeczy nie przydarzają się ludziom na co dzień.
Znam jednakże ludzi, którzy mówią tak na skarpetki. Też można. Zwłaszcza, że samo słowo jest urocze.
Aha, i jeszcze jedno. Onuce mogą być parciane (patrz poniżej).

Osesek

To niemowlę lub małe zwierzę odżywiające się mlekiem matki. Zdecydowanie wolę oseska niż szkraba (brrr!) czy brzdąca. Osesek przypomina nam o tym, że wszyscy jesteśmy ssakami.

Parciany

Czyli inaczej zrobiony z grubego płótna. Można wziąć na zakupy parcianą torbę, a znam i takich, którzy używają wielorazowych chusteczek do nosa, zwanych pieszczotliwie parciakami.

Poletko

Niby zdrobnienie, a jednak urocze. Poletko to mały kawałek pola, gruntu, ale może być też np. poletko doświadczalne, gdzie można coś uprawiać i jednocześnie badać. Jest taka książka „Poletko pana Boba”… o, przepraszam, najpierw było „Poletko pana Boga”.

Szelma

Tak mówi się z uznaniem lub lekką dezaprobatą o osobie sprytnej, umiejącej sobie radzić w życiu, nie zawsze w uczciwy sposób. Przymiotnik szelmowski oznacza albo psotny, filuterny, albo przebiegły, podstępny, ale chyba spotykam częściej to pierwsze znaczenie.
Szelmowskie może być postępowanie, wybryk, uśmiech.
Szelmostwo to zalotność kogoś, kto wie, że psoci. Ta definicja jest wspaniała.
Lubię zwłaszcza w sformułowaniu: „To ci szelma!”

Trucht

Słownik rzecze, że truchtem nazywa się rodzaj biegu zwierzęcia, najczęściej konia, pośredni między stępem a kłusem. Mam wrażenie, że to jest niemalże wyraz dźwiękonaśladowczy.
Truchcikiem – to też brzmi nieźle.

***

Podczas pisania jak zwykle korzystałam ze słownika języka polskiego. Jeśli czytając ten wpis, mówiłeś sobie na głos jakieś słówka, Czytelniku, to jako autorka czuję się usatysfakcjonowana.

1 2 3 4