Słowa oznaczające, że ktoś się rozzłościł

Wyobraźmy sobie sytuację nerwową – ktoś się zdenerwował i daje temu wyraz – albo wpadając we wściekłość, albo wyżywając się na kimś. Jakich określeń można tutaj użyć, by nie sięgać od razu po wulgaryzm? Wybrałam parę ciekawszych słówek – starałam się stopniować napięcie i ładunek emocjonalny. Najpierw zdenerwowanie.

Psioczyć

Psioczenie oznacza wyrażanie niezadowolenia, krytykowanie, narzekanie. Ale można też na przykład powiedzieć: Napsioczył mu (piękne).

Zacietrzewić się i rozindyczyć

Znane z wiersza Tuwima – oznaczają, że ktoś się zapamiętuje w gniewie. Nawiązania do ptakó prawdopodobnie nieprzypadkowe.

Rozjuszyć

Tu już komuś jucha uderzyła do głowy – ktoś rozjuszony jest doprowadzony do wściekłości, szału.

Rozsierdzić

Ten czasownik z kolei jest spokrewniony z sercem (dawniej mówiono sierdce, stąd chociażby worek osierdziowy i miłosierdzie). Rozsierdzonego człowieka wyobrażam sobie jako siedzącego w fotelu, czerwonego na twarzy, sapiącego. Taki pyknik tuż przed zawałem.
A co, jeśli takiemu rozsierdzonemu człowiekowi ktoś się napatoczy? Co on mu zrobi? Może go na przykład…

Strofować

Udzielać napomnienia lub nagany. Kojarzy mi się ze strofami i poezją, ale to, co słyszy osoba strofowana, jest raczej ponurym dramatem.

Ganić

Czyli krytykować. Ganienie brzmi jeszcze stosunkowo łagodnie.

Besztać kogoś

To już mocniej. Zbesztać oznacza ostre ganienie kogoś. Dla mnie samo brzmienie tego słowa jest jakieś takie szorstkie, ale i intrygujące.

Łajać

Ostro strofować. Połajanki to też całkiem ciekawe stwierdzenie. Gdyby ktoś się nie znał, mógłby powiedzieć: "O, takie połajanki to aż miło usłyszeć". Otóż nie. Niemiło.

Ofuczeć

Bardzo mi się podobają formy: ofuknąć, fukać, fuczeć – generalnie mówi się tak o zwierzętach, które prychają i parskają. Na przykład kot może fuknąć na drugiego kota albo pogardzanego człowieka. Ale ludzie też potrafią ofuczeć – kolejny synonim dla strofowania, łajania kogoś.

Rugać

Tu już mamy do czynienia z solidną dawką wymyślania, łajania. Tu już faktycznie osoba rugana może poczuć się nieswojo.

Obsztorcować

Sztorc to część przedmiotu stercząca do góry. Ustawić lub postawić coś na sztorc – to znaczy postawić tak, by trzymało się prosto, sterczało ku górze. Jak się kogoś obsztorcuje, to będzie stał na baczność i chodził jak w zegarku. A już na pewno będzie pamiętał tę awanturę.

***

Przy tej okazji życzę, by nikt Was nie obsztorcowywał i nie rugał, żebyście nie musieli się zacietrzewiać ani nikogo ganiać. Wielu pięknych i ciekawych słówek w nowym roku!

Słowa wywołujące efekt „fuj”

Jak dobrze wiecie, lubię pisać o słowach, lubię je zbierać, kompletować i układać. Pisałam kiedyś o takich, które mają wydźwięk czy choćby odcień pejoratywny. Ale okazuje się, że jest tego więcej. Słowa ekspresywne, dziwne, koślawe, słowa, które źle się kojarzą, których źle się słucha… Jesteście gotowi na dawkę słów z efektem „fuj”?

Kostropaty

Określenie „kostropaty” oznacza szorstki, chropawy. Kojarzy mi się z koniem ze strupami. Zupełnie nie wiem, dlaczego.

Flegma

Jest to śluzowa wydzielina dróg oddechowych. Jak się ma w sobie dużo flegmy, można być flegmatykiem, mówili. Flegmatyk jest powolny w działaniu, nie ulega emocjom.

Plwocina

Jest to ślina zmieszana ze śluzem. Nic miłego. Pamiętam to słowo z wiejskiego ośrodka zdrowia. Spluwaczka na plwocinę. Ładne?

Machlojki

To bujne słowo oznacza nieuczciwe działanie w celu osiągnięcia korzyści lub ukrycia czegoś. Przyznajcie, że to brzmienie ch+l jest straszne do słuchania. Przyznajcie.

A teraz kolejne trzy słówka, urocze, a jednak pejoratywne:

Niecny

To coś niegodziwego, nikczemnego, haniebnego. Niecny postępek. Wspomniałam o tym w tym wpisie.

Zetlały

Zetleć – to znaczy spalić się powoli. Albo też rozpaść się ze starości, pod wpływem wilgoci lub innych czynników. W tym słowie połączenie t+l jest dla mnie jakieś takie poruszające. Serio.

Zmierzły

Zmierzły albo inaczej obmierzły – to taki, który budzi wstręt lub niechęć. Np. zmierzła spelunka, zmierzły tchórz. Musimy pamiętać, że „rz” tutaj nie jest osobną głoską, tylko czytamy to jako „r-z” – obmier-zły. Słowa pokrewne z tej przykrej rodzinki: zmierzły, obmierznąć, obmierzać komuś.

***

Wpis powstał we współpracy ze słownikiem języka polskiego PWN.

Powinności polonistki

Przestałam czytać listy książek, które trzeba znać. Jestem polonistką, która nic nie musi.

***

Tak się składa, że jestem absolwentką filologii polskiej i mam wrażenie, że z tego tytułu wiele się ode mnie wymaga (może też być tak, że to ja wymagam sama od siebie, a ciężaru dokłada wieczne poczucie obowiązku. Być może te powinności wymyśliłam sobie sama i teraz to weryfikuję).
Jak to jest – co musi polonistka?

Kanon

Po pierwsze: przeczytać wszystkie arcydzieła literatury polskiej i światowej. To wymaganie jest trudne do spełnienia. Owszem, przeczytałam „Noce i dnie”, „Annę Kareninę”, „Panią Bovary”, „Nędzników”, dużo Prusa i jeszcze więcej Sienkiewicza – no, różne takie sztandarowe cuda. Za młodu, jeszcze przed maturą, przeczytałam większość Ważnych Lektur, ale cieszę się, że niektóre zostawiłam na czas po studiach. Dzięki temu dałam szansę „Chłopom” Reymonta – książce, która w liceum wydawała mi się nieciekawa. A tymczasem czytałam zachwycona. Rozsmakowywałam się słowami jak najlepszym jedzeniem.

szwabacha

Mam swoją prywatną listę. Na niektóre pozycje przychodzi dobra pora. Teraz odkrywam świat „Wojny i pokoju” – z wielką przyjemnością zagłębię się w te opasłe tomiska o pożółkłych stronach, wypożyczane po kolei z miejskiej biblioteki. Kto wie, może przyjdzie czas i na „Ulissesa”? (Choć wątpię.)

Być na bieżąco

Po drugie: przeczytać wszystkie bestsellery. Nie, nie, nie. Nie przeczytałam większości książek, o których się mówi. Najpierw niech opadnie pył i umilkną głosy, potem ewentualnie zdecyduję, czy chcę sięgnąć po coś tylko dlatego, że miało szałową akcję promocyjną albo szumną ekranizację. Nie przebrnęłam przez irytujący początek „Złodziejki książek”, ale za to z wielkim szacunkiem i atencją zmierzyłam się z 700-stronicowym reportażem pt. „Głód”. Czuję, że dobrze wybrałam.

Znać słowniki na pamięć

Po trzecie. Nie robić błędów, nigdy i nigdzie. Znać zasadę pisowni każdego słowa w języku polskim, a przy tym łączliwość, znaczenie, odmianę… Jak ja nie lubię, jak ktoś zaczyna pytanie: „A bo Ty jesteś polonistką… zastanawiałam się niedawno, jak się mówi/ jak się pisze…?”. Niestety nie znam na pamięć słowników, gdyż generalnie mam bardzo słabą pamięć. Nie muszę znać, ale muszę umieć znaleźć – a to różnica. Takie rozróżnienie daje więcej spokoju.

Co prawda boli mnie, jak ktoś po polonistyce nie rozróżnia „dziękuje” od „dziękuję”, ale cóż, ja nie rozróżniam „zaświecenia światła” od „włączenia światła” i po dziś dzień nie wiem, co jest poprawne. Ale może mnie ktoś oświecić.

(fot. Mariusz Bieniek)

Mnie śmieszą. 9 subiektywnie zabawnych polskich słów

Dzisiaj przedstawiam kilka słów, które mnie śmieszą – mają ciekawe brzmienie, można je obracać na języku, bawić się ich formą (ot, w ramach takiej niecodziennej rozrywki). Jeśli ciekawią Was inne niebanalne słówka, poprzednie wpisy z tej serii znajdziecie w tej zakładce.

Czochrać

A właściwie czochrać się, czyli targać sobie włosy albo sierść. Czyli zwierzątko może się czochrać, człowiek może czochrać siebie lub kogoś. Można poczochrać komuś czuprynę, można też czochrać bobra. Od czochrać pochodzi oczywiście określenie rozczochrany.

Farfocle

To śmieszne słówko (najczęściej występujące w liczbie mnogiej) oznacza strzępki czegoś i zwykle używa się go w mowie potocznej. Mogą być farfocle na dywanie, farfocle z koca. Farfocle jako coś drobnego i zwykle miękkiego. Farfocle z drewna albo żelaza – to już byłby zgrzyt.

Kitel

Wiadomo nam wszystkim, że kitel to fartuch wkładany dla ochrony odzieży przy pracy lub w celach higienicznych, zwykle kojarzy się z lekarzami. No ale wsłuchajmy się w to słowo. Kitel. Kitelek. Czyż nie brzmi ładnie?
Dla dociekliwych dodam, że pochodzi z niemieckiego prasłowa Kittel, gdzie niegdyś oznaczało kaftan, opończę.

Onuca

Trochę wyszło z użycia, bo kto dzisiaj używa pasa tkaniny do owijania stopy, zastępującego skarpetkę lub pończochę? Chyba nikt. Nie liczę takich sytuacji, gdy pogubiliśmy wszystkie skarpetki, ognisko zgasło, a my owijamy sobie stopy bluzą z kapturem, bo jest nam tak zimno. Ale takie rzeczy nie przydarzają się ludziom na co dzień.
Znam jednakże ludzi, którzy mówią tak na skarpetki. Też można. Zwłaszcza, że samo słowo jest urocze.
Aha, i jeszcze jedno. Onuce mogą być parciane (patrz poniżej).

Osesek

To niemowlę lub małe zwierzę odżywiające się mlekiem matki. Zdecydowanie wolę oseska niż szkraba (brrr!) czy brzdąca. Osesek przypomina nam o tym, że wszyscy jesteśmy ssakami.

Parciany

Czyli inaczej zrobiony z grubego płótna. Można wziąć na zakupy parcianą torbę, a znam i takich, którzy używają wielorazowych chusteczek do nosa, zwanych pieszczotliwie parciakami.

Poletko

Niby zdrobnienie, a jednak urocze. Poletko to mały kawałek pola, gruntu, ale może być też np. poletko doświadczalne, gdzie można coś uprawiać i jednocześnie badać. Jest taka książka „Poletko pana Boba”… o, przepraszam, najpierw było „Poletko pana Boga”.

Szelma

Tak mówi się z uznaniem lub lekką dezaprobatą o osobie sprytnej, umiejącej sobie radzić w życiu, nie zawsze w uczciwy sposób. Przymiotnik szelmowski oznacza albo psotny, filuterny, albo przebiegły, podstępny, ale chyba spotykam częściej to pierwsze znaczenie.
Szelmowskie może być postępowanie, wybryk, uśmiech.
Szelmostwo to zalotność kogoś, kto wie, że psoci. Ta definicja jest wspaniała.
Lubię zwłaszcza w sformułowaniu: „To ci szelma!”

Trucht

Słownik rzecze, że truchtem nazywa się rodzaj biegu zwierzęcia, najczęściej konia, pośredni między stępem a kłusem. Mam wrażenie, że to jest niemalże wyraz dźwiękonaśladowczy.
Truchcikiem – to też brzmi nieźle.

***

Podczas pisania jak zwykle korzystałam ze słownika języka polskiego. Jeśli czytając ten wpis, mówiłeś sobie na głos jakieś słówka, Czytelniku, to jako autorka czuję się usatysfakcjonowana.

Słownik inwektyw: dziwka i dzwoniec

Przed Wami kolejny wpis w ramach etymologicznego słownika inwektywa i określeń negatywnych. W dzisiejszym odcinku zajmę się dziwką i dzwońcem.

Dziwka, dziwkarz

Dziwa, dziwka, dziewa, dziewka, dziewica, dziewczyna, dziewczę, dziewoja – pierwotne znaczenie tych wszystkich określeń to – jak łatwo się domyślić – kobieta. Te słowa były kiedyś zupełnie neutralne.
Praindoeuropejski rdzeń *dhei, oględnie rzecz biorąc, jest związany z karmieniem piersią, a dosłownie oznacza… dojenie (no, niestety, tak mówią słowniki). A tak przy okazji – wyraz „dzieci” również ma ten rdzeń, więc wychodzi na to, że dziecko doi.
Dziewką, dziéwką (czyli dziwką) nazywano każdą dziewczynę, w tym córkę (XVI wiek); potem każdą niezamężną sługę, prostą dziewczynę z ludu (XVIII wiek); aż w końcu – kobietę rozwiązłą (XIX wiek), zdradzającą stałego partnera lub zmieniającą partnerów seksualnych. Stąd też dziwkarz – pogardliwe określenie mężczyzny często zmieniającego partnerki lub korzystającego z usług prostytutek.
Jak więc widzimy, dziewica i dziewka kiedyś były synonimami, a teraz stały się antonimami. A tak przy okazji zmienności języka – kiedyś obraźliwe było nazwanie kogoś kobietą (kob – chlew).

Przykład użycia:
usłużna wyszukiwarka pokazuje, że to prastare słowo pojawia się w wielu tekstach: w piosenkach, filmach, w rozważaniach ontologicznych, w kampaniach społecznych, a nawet na „romantycznych” koszulkach.

Dzwoniec

Może się kojarzyć przede wszystkim z dzwonnicą i dzwonem, ale jeśli poszperać głębiej, okazuje się, że to nazwa takiego ptaszka. Zapewne wzięło się od tego, że dźwięk przezeń wydawany skojarzył z dzwonkiem.
Słowem tym rubasznie i żartobliwie określa się mężczyznę, raczej z sympatią. Internetowe fora podają, że niektórzy zwracają się tak do psa, syna, wnuczka… Janek Kos ponoć mówił tak do Szarika z „Czterech pancernych”. Ja usłyszałam to określenie z ust nestora rodu w polskiej telenoweli. Zamiast rzucić „rozrabiaką”, „chuliganem”, „hultajem”, „nicponiem”, Lucjan Mostowiak powiedział: „Ty dzwońcu!”.

Przykład użycia:
„Jaskier, ty dzwońcu!” (cytat z Wiedźmina).

***

Źródła:
Słownik polszczyzny potocznej, Słownik języka polskiego,
słowniki etymologiczne: Brücknera, Borysia, Długosz-Kurczabowej.
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 2 (D-K).

Majdan, bambetle, manatki… jak nazwiesz swój wakacyjny bagaż?

Nadeszła pora wakacji i urlopów. Przygotowując kolejny wpis dotyczący ciekawych słów w języku polskim, postanowiłam zająć się żartobliwymi synonimami bagażu czy dużej ilości rzeczy, którą mamy ze sobą… lub dookoła siebie.

Bambetle

To ciekawe i dziwne słowo potocznie oznacza nasze rzeczy osobiste.
Przykład użycia:
Rozrzucił swoje bambetle po całym pokoju.

Bety

Osobiste rzeczy, zwłaszcza ubrania, ale także zmięta pościel. Śmieszy mnie to słowo.
Przykład użycia:
Gdzie masz swoje bety?

Klamoty

Inaczej mówiąc, manatki, graty, rupiecie, ale także łachy, ciuchy. Potoczne określenie czyichś rzeczy, drobiazgów, bagaży.
Przykład użycia:
Miał tu swoje klamoty.

Kram

Słowo pochodzi od niemieckiego Kram – budka do sprzedawania, ale też towar czy ogólnie handel. W takiej budce siedział kramarz, czyli sprzedawca.
Obecnie kramem można nazwać budkę lub ławę z porozkładanym towarem, stos poukładanych rzeczy albo też metaforycznie – zamieszanie lub kłopot.
Przykład użycia:
Cały ten kram zajmował im trzy walizki.

Majdan

Majdanem nazywano plac w obozie wojskowym, a potem rynek czy ogólnie plac we wsi.
Słowo pochodzi z języka tureckiego (mejdan – plac).
Obecnie oznacza czyjeś rzeczy lub bagaże.
Przykład użycia:
Przyniósł ze sobą cały swój majdan.

Manatki

Manatki to inaczej pakunki z ubraniem, drobiazgi osobiste. Brückner w swoim słowniku dopowiada kolejne synonimy, takie jak graty czy chudoba (mnie to słowo rozczula!).
Wgłębiając się w źródłosłów, zauważyć można ciekawe związki etymologiczne: ponieważ słowo pochodzi z grubsza od łacińskiego manus – ręka, jest spokrewnione m.in. z: mandatem, manifestacją, manierą, manipulacją i mankietem. Wiedzielibyście?
Przykład użycia:
Zabieraj swoje manatki i wynoś się stąd!

Manele

Manele (w liczbie mnogiej) to inaczej drobiazgi osobiste, manatki, klamoty. Pojedyncza manela oznacza ozdobnik na rękę, naramiennik, bransoletę, zaś manelami żelaznymi nazywa się łańcuchy, okowy.
Etymologicznie (tak jak manatki) manela łączy się z łacińskim manus – ręka, oraz manicula – rączka, klamka.
Przykład użycia:
Daj mi te swoje manele.

unsplash-erwan-hesry-166245-manatki

Manatki z Unsplash.

***

Podczas przygotowania tego pisu korzystałam ze Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego, Słownika języka polskiego PWN i Słownika etymologicznego Aleksandra Brücknera.

Ubikacja, toaleta, wygódka… skąd się wzięły określenia „miejsca ustronnego”?

W dzisiejszym wpisie językoznawczym z serii Są różne słowa postanowiłam przyjrzeć się wyrazom, które określają toaletę.
Łazienka, ubikacja, toaleta i WC to najbardziej neutralne określenia, jakich użyjemy, kiedy chcemy „wyjść na stronę” czy „załatwić się”. Z wyrażeń cięższego kalibru wybrałam m.in. klop i sracz, omówię też ustęp, wychodek i parę ciekawszych eufemizmów.

Łazienka

Łazienka to taka mała łaźnia.
Zagadka etymologiczna: co trzeba było zrobić, by znaleźć się w łaźni?… Zleźć (złazić) na dół, do lepianki czy do komórki, w której lano wodę na rozgrzane kamienie lub ognisko. A więc do łazienki się łazi.

Ubikacja

Miejsce lub urządzenie do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Jeśli chodzi o etymologię, spotkałam się z opiniami wskazującymi na język niemiecki i hiszpański (ubikation i ubicatión) – słowo to bardzo długo oznaczało po prostu pomieszczenie, pokój.

Toaleta

Słowo ma obecnie wydźwięk tak samo neutralny jak ubikacja, ale to dawny eufemizm – ze względu na francuskie pochodzenie uznano, że toaleta brzmi łagodniej niż inne wyrazy określające miejsce ustronne.
Podobnie jak w języku polskim, francuski wyraz toilette oznacza wysokie lustro z szufladami i przyborami do makijażu, czesania się i stroju, ubieranie się, elegancki strój kobiecy (zdrobnienie od toille – płótno) albo ustęp, klozet.

WC, wucet

Może nie wszyscy wiedzą, że ten tajemniczo brzmiący skrót to zapożyczenie z ang. water-closet. Kiedyś oznaczał tylko ubikację spłukiwaną wodą.

Klozet

Ustęp z urządzeniem wodociągowo-kanalizacyjnym, mówi nam mądrze słownik języka polskiego. Nazwa znowu przywodzi na myśl angielskie water-closet.

Kibel

Toaleta lub klozet, zwłaszcza obskurne. Ten regionalizm śląski oznacza wiadro, jest to też przenośne i potoczne określenie więzienia (w końcu można tam przecież kiblować). Pochodzi od niemieckiego Kübel (kubeł, wiadro).
A przy okazji śląskiej gwary – ciekawym synonimem kibla i ubikacji jest haziel (np. w zdaniu: Idę do haźla).

Wychodek

Słowo pojawiło się w XVII wieku i oznacza ubikację, ustęp, miejsce, do którego trzeba wyjść. Pochodzi od dawnego (bo XV-wiecznego) słowa wychód – ustęp, latryna. Od XIV w. też oznacza wyjście jako wywędrowanie oraz wyjście jako otwór przeznaczony do wchodzenia i wychodzenia. Tak więcj wychodzimy do wychodka, a potem coś z nas wychodzi. Taka kolej rzeczy.

Sracz

Słowo srać znane co najmniej od XVI wieku i – jak wiadomo – oznacza wydalanie kału. Wiąże się z nim wiele ciekawych derywatów: wysrywać, sraczka, zasraniec, nasrać, wysrać (się) czy sralki (bardzo interesująca nazwa śliwek). Etymologia porównawcza wskazuje na śmieci, gnój, brud, nieczystość, łajno. No i jak się domyślamy, sracz to po prostu miejsce do srania.

Wygódka

Nazwa nietrudna do rozszyfrowania. Pochodzi od wygody – wiadomo, lepiej iść do ustępu niż za stodołę. I większy komfort, i intymność. Wygódka jest urocza, schludna i funkcjonalna. Konstatacja przaśna nieco, ale cóż, samo życie.

Latryna, kloaka

Prowizoryczna ubikacja w postaci dołu na odchody. Oba wyrazy pochodzą z łaciny (latrina to skrót od lavatrina – kąpiel, łaźnia; cloaca – kanał, śluza, upust). Kloaka to także końcowy odcinek jelita niektórych zwierząt.

Szalet

Oznacza ubikację, zwłaszcza publiczną, ale także szwajcarski domek w stylu alpejskim, drewniany domek czy szałas w górach. Francuskie słowo chalet oznacza właśnie drewniany domek górali alpejskich. Kto by pomyślał.

Ustęp

Fragment, część utworu muzycznego czy lietrackiego (np. Mickiewicz napisał Ustęp, co nigdy nie kojarzyło mi się mistycznie i tym bardziej nie było niczym romantycznym). Dawniej ustęp – miejsce położone na uboczu, na stronie; miejsce odludne, dzikie, niedostępne. Cóż, trzeba było się znacznie oddalić za potrzebą.

Sławojka

To taki eufemizm oznaczający typowy wiejski wychodek, czyli mały drewniany domek z serduszkiem na drzwiach. Nazwa uwieczniła pewnego przedwojennego dygnitarza o nazwisku Sławoj-Składkowski, który propagował budowę takich przybytków na polskich wsiach. Światły człek.

Kakatorium, kakuar

Oba wyrazy pochodzą od czasownika kakać. Przyznacie, że są dość finezyjne w budowie i brzmieniu. Niby eleganckie, a jednak od razu wiadomo, o co chodzi.

Klop, klopik, klo

To słowo mniej więcej takiego pokroju jak kibel czy sracz. Zdrobnienie klopik czy skrót klo (swoją drogą – bardzo subtelny) łagodzą ogólną wymowę. Być może te wyrazy są w jakiś sposób związane z kloaką (jeśli chodzi o znaczenie, to z pewnością, ale być może mają wspólny źródłosłów?).

Wojtek Cybulski

Ciekawym eufemizmem jest powiedzenie, że ktoś idzie do Wojtka Cybulskiego. Brzmi jak szyfr. A po prostu chodzi o inicjały.

***

Źródła:
„Słownik eufemizmów polskich, czyli w rzeczy mocno, w sposobie łagodnie” Anny Dąbrowskiej, słowniki etymologiczne Brücknera, Borysia, Długosz-Kurczabowej oraz słownik wyrazów obcych Kopalińskiego, SJP PWN, Wikisłownik.

10 fikuśnych przymiotników

Kolejny wpis z cyklu „Są różne słowa”. Dziś skupimy się na przymiotnikach.

Fikuśny

Zaczynamy od śmiesznie brzmiącego i śmieszność oznaczającego. Fikuśny to bowiem synonim czegoś wymyślnego, zabawnego, śmiesznego właśnie.
Przykład użycia:
Ale masz fikuśną czapkę.

Frymuśny

Znaczenie dość podobne: wymyślny, wyszukany, niezwykły. Wyraz pochodzi od faramuszki, rodzaju polewki. Na coś fikuśnego patrzymy z lekką kpiną, a na frymuśne z podziwem – taka jest delikatna różnica znaczeniowa.
Przykład użycia:
Przyjechał frymuśną bryczką.

Korpulentny

Czyli tęgi, otyły. Zacne i nadobne słowo z łaciny (corpulentus – opasły, gruby, od corpus – ciało).
Przykład użycia:
Korpulentny jegomość zagrodził mi drogę.

Niepowetowany

Ktoś lub coś nie do odżałowania. Którego nie można odrobić, wynagrodzić; powetować.
Pochodzi z sądownictwa niemieckiego, gdzie Wette oznaczało „pamiętne” i kończyło rozprawę sądową. Stąd też mamy słowo „odwet”, frazę „wet za wet”, ale też na ostatni posiłek (czyli deser) dawniej mówiło się „wety”. Ciekawe, że jedno słowo zmieści w sobie zarówno sąd, jak i lody na deser.
Kojarzy się zwłaszcza z frazą „niepowetowana strata”, która dla mnie stanowi kwintesencję ironicznej riposty.
Przykład użycia:
– Sprzedałem samochód./Zostawiłem na dworcu moją bluzę./Wydawnictwo odrzuciło moją książkę.
– Niepowetowana strata.

Płowy

To słowo ujmuje me serce swoim brzmieniem. Bo doprawdy – kojarzy mi się ze słowiańską czupryną w kolorze słomy, z wypranymi kolorami lata, z sierpniem w pełnej krasie i wyblakłymi zdjęciami.
Jaki to kolor? Żółty z odcieniem szarym, mówi słownik. Istnieje też czasownik „płowieć” – coś staje się płowe, blednie, traci swą intensywność barw pod wpływem światła. Może wypłowieć bluzka suszona na zbyt intensywnym słońcu.
Przykład użycia:
Odgarnął z czoła płową grzywę.

Rzewny

Pełen żalu, smutku, melancholii, wynikający z czyjegoś rozczulenia. Jest też czasownik „rozrzewnić się”, można się rozpłakać „rzewliwie”, jak to w gorzkich żalach. Dawniej znaczenie tego słowa było bardziej powiązane z takimi uczuciami jak gniew, zazdrość, złość, gorycz, łączyło się też z kłótnią, ale także – o dziwo! – z rykowiskiem i rują. Niezbadane są ścieżki etymologii.
Przykład użycia:
Po wypiciu pewnej dawki alkoholu można wpaść w rzewny nastrój.

Skrzętny

To skrzypiące słowo oznacza zapobiegliwy, pracowity, gospodarny. Ponoć dawniej istniało też słowo „skrzątwa”, ale cieszmy się, że już wyszło z użycia. Nie chciałabym być tak nazwana. Zresztą – raczej nie mam na to wielkich szans.
Przykład użycia:
Skrzętna gospodyni uszykowała nam pościel.

05-u Caterine

(Tak było; fot. Mariusz Bieniek)

Skwapliwy

Bardzo chętny do czegoś.
„Kwapić się do czegoś” – lubię to sformułowanie. Lubię, jak komuś się jeszcze chce coś robić, jak ma pasję, która porywa.
Etymologia łączy się ze słowem „kwap”, czyli puch, lekkie pierze. Kwapieniem nazywano lekkie unoszenie się.
Przykład użycia:
Nie kwapił się do tej pracy.

Szelmowski

Pełen podstępów, przebiegłości albo też psotny, filuterny.
Od słowa „szelma” – z dezaprobatą lub uznaniem o osobie sprytnej, umiejącej sobie radzić w życiu, nie zawsze w uczciwy sposób.
Pochodzi od niemieckiego przezwiska, oznaczającego mniej więcej to samo co „ty zarazo!”.
Przykład użycia:
Miał szelmowski spryt.
Spojrzała na niego z szelmowskim uśmiechem.

Wraży

Nie pamiętam, gdzie spotkałam to słowo, ale podejrzewam prozę Pilcha.
Oznacza wrogi, nieprzyjacielski (cerkiewne wrag; wrażda – nieprzyjaźń). Słowo jest uznawane za przestarzałe, ale zawsze można je odkurzyć. Choćby dlatego, że brzmi niebanalnie.
Przykład użycia:
Wraża armia stoi u bram.

***

Źródła: słowniki w wersji analogowej: Słownik etymologiczny Brücknera, wyrazów obcych Kopalińskiego i różowy SJP PWN.

Bądź jak szlachta! Używaj łaciny!

Zawsze to bardziej oryginalnie niż wplatanie anglicyzmów. Łacina szlachetna jest, ładnie brzmi, ubarwia wypowiedź. Zmusza słuchacza do wyostrzenia uwagi i szybkiej translacji (nomen omen!).

Wiele trudnych słów przejęliśmy z łaciny i ładnie oswoiliśmy z polszczyzną. Ustrojone w polskie końcówki fleksyjne, wtopiły się w szereg naszego słownictwa, aż czasem trzeba się nagłówkować, by dociec: „Słówko, a skąd Ty w ogóle jesteś?”. Ot, choćby transakcja, sens, aktor, dokument, obserwować, recepta, reguła, satysfakcja… Można by wymieniać długo.

Ale są też zwroty, które zachowały się w formie oryginalnej. Większość fraz z poniższej listy wzięłam z usłyszanych wypowiedzi. Więc takie łacińskie wtręty ciągle są żywe…
Ale przechodzimy ad rem.
No właśnie.

Ad rem

czyli do rzeczy. Skupmy się na sprawie, na głównym temacie, nie dajmy się porwać dygresjom.
Ad rem, Drodzy Państwo, ad rem.

A priori

Z założenia, przed doświadczeniem, intuicyjnie, przez dedukcję (z przyczyny o skutkach).
Sąd a priori (aprioryczny) oznacza, że zakładam coś z góry, nie sprawdzając. Stwierdzam coś ot, tak. W przeciwieństwie do następnego hasła…

A posteriori

Dosłownie „z następstwa”. Tutaj wnioskujemy na podstawie doświadczenia. Po doświadczeniu. Na podstawie faktów. Przez indukcję – ze skutków o przyczynach.
Czyli jak lekarz popatrzy na pacjenta i powie: „O, widzę po oczach problem z nerkami”, to wydał opinię apriorycznie. Jeśli zaś powie to po serii badań i analizie wyników, to jest to osąd a posteriori.

De facto

Dwa znaczenia: 1. istotnie, rzeczywiście. 2. W rzeczywistości, w praktyce.
Czyli de facto ktoś ma ewidentnie problem z nerkami.

Et cetera, czyli etc.

Wygląda bardziej uczenie niż zwykłe „itp.” albo, co gorsza, pospolite „itd.”.
Czyli np. kamica, nefropatia, kłębuszkowe zapalenie etc.

Ex aequo

Przyznam, zawsze sprawdzam, jak to zapisać.
Oznacza dosłownie: jednakowo, w ten sam sposób, na równi, w równej mierze.
Zwykle słyszane przy okazji konkursów.

Ignotum per ignotum

Oznacza wyjaśniać nieznane przez nieznane albo też objaśniać pojęcie definiowane za pomocą pojęć definiujących nieznanych niezrozumiałych dla odbiorców.
Co to jest bulbulator? To coś takiego, co bulba.

Nomen omen

Według słownika, oznacza to imię wróżbę, to znaczy, że w imieniu osoby ujawnia się jej charakter. W danej nazwie zawiera się coś, na co należy zwrócić baczną uwagę.
Stąd też pochodzi na przykład słowo „nomenklatura”.

Notabene lub nota bene (istnieje też skrót „nb.”)

Wedlug słownika: zauważ dobrze, zwróć uwagę, do tego, w dodatku, nawiasem mówiąc, à propos.
Notabene korzystam cały czas ze „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Kopalińskiego. Klasyczny, ponadczasowy.

Pro publico bono

Dla dobra wspólnego, publicznego, dla dobra ogółu. Czasem ktoś robi coś dobrego dla innych, nie dla pieniędzy. Nie wszyscy ludzie w to wierzą, ale tak się zdarza.

Vice versa

Na odwrót. Jak w dowcipie: „Powiedz jej, że jest głupia i vice versa”.

Summa summarum

Wziąwszy wszystko razem, czyli podsumowując.

Volens nolens lub nolens volens

Chcąc nie chcąc, kończymy.

1417745119wpdm_books_reading_glass_hires-designerpics

(Disce puer latine. Źródło fotografii)

***

Źródła: „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” W. Kopalińskiego, „Historia języka polskiego” Z. Klemensiewicza.

Słownik inwektyw powraca! Dusigrosz, dyletant, dziad i dziwak

Wiem, wiem, dawno nie było słownika. Ale już wraca, powoli otrzepując się z kurzu. Kończymy hasła rozpoczynające się na literę D. Dziś dusigrosz, dyletant, dziad i dziwak.

Dusigrosz

Dusigrosz, jak wiadomo, jest synonimem skąpca, sknery, człowieka chciwego na pieniądze, żałującego, gdy ma wydać jakąś kwotę na siebie lubi nnych.

Słowniki etymologiczne w sprawie dusigrosza są – nomen omen – bardzo oszczędne w słowach, pewnie dlatego, że sprawa jest dość oczywista – ktoś dusi grosz w kieszeni, zaciska mocno pięść na pieniądzach, nie pozwala im oddychać. Nie jest skory do wydawania pieniędzy w ogóle – ani na siebie, ani tym bardziej na innych.

Przykład użycia:

"Centuś, sknerus i dusigrosz", czyli pełna emocji wypowiedź żony (internetowe wynurzenia są w ogóle ciekawym zjawiskiem socjologiczno-lingwistycznym).

Dyletant

Teoretycznie jest to dość łagodna inwektywa, ale w określonym kontekście może zaboleć. Zwłaszcza, jeśli ktoś chce być poważnie traktowany i uchodzić za znawcę i wyrobionego odbiorcę sztuki, a tymczasem zostanie nazwany amatorem.

Kopaliński podaje, że dyletant (od wł. dilletante) to właśnie amator, miłośnik sztuki, zajmujący się nią z amatorstwa, niezawodowo, niekiedy powierzchownie; laik o rozlicznych zainteresowaniach. Zna się trochę na wszystkim, ale na niczym dokładnie i do końca. Aspiruje do miana człowieka renesansu, ale jeszcze mu daleko.

Etymologia wiedzie nas ku łacinie: włoskie dillettare – lubować się pochodzi z łacińskiego delectare – nęcić, oczarować, zachwycać. Stąd też delicje.

Przykład użycia:

burzliwa dyskusja, w której padają słowa: „Ty architektoniczny dyletancie!

Dziad, dziadyga

Dziad i jego dziedzictwo

Mamy w polszczyźnie takie pary: dziad i baba, dziadek i babka, dziadziuś i babcia. Wbrew pozorom dziad niekoniecznie oznaczał ojca ojca lub matki. Mógł to być także stryj (ros. diadia). I otóż okazuje się, że spadek po dziadzie, czyli np. grunty, zagrodę, obejście i własność, zwano dziedziną – a stąd już blisko do dziedzica (potomka dziada), dziedziczki, dziedzictwa i generalnie dziedziczenia. Z kolei to, co przechodziło z ojca na potomków, zwano ojcowizną (ojczyzną).

Określenie „dziedzic” oznaczało później właściciela dóbr ziemskich, a obok „dziedziny” funkcjonowało też słowo „dziadowizna”. Zachęcające.

Skąd ten dziad?

Jest to wyraz ogólnosłowiański, podobnie jak inne z zakresu terminologii rodzinnej (mama, tata, baba, ciocia itd.). Językoznawcy już dawno orzekli, że taka podwojona dźwiękonaśladowcza sylaba jest przejęta z mowy dziecka i jest wspólna co najmniej dla języków słowiańskich. A i pewnie nie tylko.

Ale wróćmy do dziada. Zrekonstruowana prasłowiańska forma to *dědъ (w środku miękkie e, na końcu jer twardy, który wymawiano trochę jak bardzo krótkie y). Pierwotnie oznaczało to człowieka starego, zajmującego honorowe miejsce w rodzinie, a następnie ojca matki lub ojca.

Dawne znaczenie zachowało się w zwrotach:
z dziada pradziada,
dziad po mieczu,
nasi dziadowie.

Znaczeniowo blisko (a jednocześnie daleko) od dziada do dziedzica…

Być dziadem i pójść na dziady

Podsumowując, „dziad” to inaczej przodek. Ale inwektywa wzięła się z innego znaczenia – dziadem nazywano także starca, żebraka. Określenie „pójść na dziady” oznacza ni mniej ni więcej, tylko żebrać. Obserwujemy tutaj stopniową utratę znaczenia i poszanowania – od szanowanego przodka rodziny do żebraka.

Takie to smutne losy wyrazu, a podejrzewam, że wzięło się to z życia – nie treba czytać całych „Chłopów”, wystarczy jeden rozdział, by wiedzieć, co się działo ze starymi ludźmi, którzy już nie mogli pracować w polu.

Żebrzący dziad zakorzenił się w kulturze. Można poczytać o dziadach wędrownych, kalwaryjskich albo posłuchać pieśni dziadowskich.

Nie tylko stary żebrak…

Inne znaczenia to chociażby: dziady – duchy przodków (białoruskie znaczenie spopularyzowane przez jakiegoś poetę), a dziadek – przyrząd do tłuczenia orzechów. O deprecjacji dawnego dumnego miana świadczy też to, że „dziady” mówi się na szczególnie „czepliwe” rośliny (owoce i krzaki jeżyn, kwiaty łopianu). Kiedy mówimy, że ktoś uczepił się jak rzep psiego ogona, to ten rzep nazywany jest też dziadem. Na własne uszy słyszałam.

Dziad kreatywnie

Kreatywność słowotwórcza Polaków zawsze mnie urzeka. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z wyrazami ekspresywnymi, wyrażającymi uczucia, stosunek do kogoś.

Jest dziadzia, dziadzio, dziadunio, dziaduś, dziadziuś, dziadulo, dziadunio, dziadolo; ale z drugiej strony jest też dziadyga i dziadzisko.

Jest dziadówka – tak mówi się pogardliwie o biednej kobiecie, żebrzącej, chodzącej po prośbie.

Są czasowniki: dziadować (chodzić po prośbie) i zdziadzieć (stawać się dziadem).

Jest też „dziadostwo” – w XIX wieku mówiono tak o żebrakach, ludziach stojących nisko w hierarchii społecznej.Formant -stwo świadczy o tym, że nazwa dotyczy grupy ludzi. Teraz określenie „ale dziadostwo!” dotyczy raczej jakiejś nietrwałej rzeczy.

Nie można również zapomnieć o frazeologizmie „stary dziad”, wierszyku „Siała baba mak, nie wiedziała jak, a dziad wiedział…” itd., a także o powiedzeniach „Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu” czy „Gadu, gadu, stary dziadu!” Tę ostatnią frazę szczegółowo opisuje Bralczyk: „dziada się tu nie tylko ucisza, lecz do tego wielorako lekceważy. Samo mówienie do dziada, że dziad, jest mało kurtuazyjne. A tu jeszcze odmienia się tym gorszym, wschodnim wołaczem dziadu. Tak się dziada pozbywamy. Spieprzaj dziadu. Choć, jak pomyśleć, to dziadzie nie jest takie znowu lepsze”.

Przykład użycia:

Wszystkim zapewne przychodzi na myśl sławetne „Spieprzaj, dziadu”!

Ale mogę dodać też dramatyczne wyznanie kobiety: „Syn mojej siostry udaje pana, a w głębi duszy to dziad!” http://f.kafeteria.pl/temat/f4/syn-mojej-siostry-udaje-pana-a-w-glebi-duszy-to-dziad-jeszcze-mam-brata-idiote-p_4736590

Ps. A tak dla ciekawskich – ciocia pochodzi od greckiego téthe (babka) i tethis (ciotka), a potem prasłowiańskiego teta, o czym pisałam tutaj.

Dziwak, dziwoląg

Oczywiste, że te słowa pochodzą od określenia, że ktoś jest dziwny. Ale to, że ktoś jest dziwny, nie oznaczało od razu czegoś negatywnego. Kiedyś ktoś dziwny był raczej godzien podziwu.

Cofnijmy się nieco w czasie. Słowo dziwak pochodzi z 1500 roku, ale „dziwić się” jest prasłowem, czyli występował w języku prasłowiańskim (cerk. diw i diwo, diwiti sę), i oznaczał „patrzeć”, stąd czeskie diwadlo – teatr. Wywodzi się od cząstki diw-, czyli jaśnieć, która łączyła się znaczeniowo z nazwami bogów (lit. diewas, ind. dēwa, łac. deus – bóg i divus – boski). Nic, co mogłoby wzbudzać śmiech czy drwinę.

Dawniej „dziwny” to raczej osobliwy, niezwykły, cudowny, godny widzenia, podziwu; budzący podziw, zdziwienie, zadziwiający.
Obecnie mamy całą masę tzw. derywatów, czyli określeń pochodnych od słowa „dziwny”: dziwić, dziwować się, dziwaczyć, dziwaczeć, wydziwiać, podziwiać; dziwaczny; dziwak, dziwoląg (ktoś, kto ulągł, czyli urodził się dziwny), dziwaczka; dziwowisko, dziwactwo, podziw. To wszystko są słowa pokrewne, pochodące od jednego pnia.

Natura ludzka jest osobliwa: coś, co najpierw człowiek podziwiał, teraz uznaje za godne pogardy.

Przykład użycia:

najpierw łagodny, bo kaczka Dziwaczka,

a tutaj ostrzejszy: „Dziwolągi, potwory, monstra…

***

Źródła:

Słownik języka polskiego (wersja papierowa i internetowa) oraz słownik Doroszewskiego,
J. Bralczyk „500 zdań polskich” s. 124,
"Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Kopalińskiego,
słowniki etymologiczne: Brücknera, Borysia, Długosz-Kurczabowej.

1 2 3