Trzy myśli o kobiecości

Kiedy idę do fryzjera lub kosmetyczki, muszę im się pokazać od najgorszej strony, czyli do jakiego stanu się dopuściłam, jak bardzo się zaniedbałam. Kosmetyczka włącza świdrujące lampy i przygląda się, a jej oku nic nie umknie. Fryzjerka rozczesuje włosy i obie widzimy ten obraz nędzy, rozdwojonych końcówek i odrostów.
Cokolwiek by nie zrobiły – i tak będzie lepiej. Wyjdę z odzyskanym poczuciem godności i atrakcyjności.
Starczy na jakiś czas.

***

Lubię czytać napisy na koszulkach, w szkole, na ulicy. Ze względów osobistych zdarza mi się oglądać w sklepach bluzki dla małych dziewczynek i oto mym zdumionym oczom ukazuje się na ten przykład głęboki napis „Yay!”. Dziewczynki mają być małymi błyszczącymi gwiazdkami, cieszyć oko, mają być słodkie i urocze jak króliczki. Chłopięce koszulki są na przykład z dinozaurami, które robią „rah rah”. Chłopcy nie muszą być małą ozdóbką domu. A nawet mogą być czasem troszeczkę groźni.

***

Kiedy się tak zastanawiam nad tym, które cechy są uznawane za męskie, a które kobiece, to wychodzi mi, że jak jestem uczuciowa, wrażliwa, płaczliwa, niezdecydowana, zależna, to jestem kobietą. A jak jestem silna fizycznie, zdecydowana, odważna, praktyczna, konkretna, to jestem jednak mężczyzną.

anathemicznie2

(No i teraz to już nie wiadomo. Fot. M. Bieniek)

Imponują mi kobiety, którymi nie jestem

Są połączenia cech, które mnie wyjątkowo ujmują. Kiedyś sobie wymarzyłam męża: podróżnika – artystę z poczuciem humoru, otwartego na świat. Człowieka, który czyta i nie śmieci w lesie. Jeśli wiem, co podziwiam w innych, wiem też, do czego mogę dążyć.

***

Podobają mi się kobiety silne i jednocześnie kreatywne. Kobiety, które mówią: dam sobie radę. Zrobię to. Kto jak nie ja? Załatwię to.
Kobiety znające swoją wartość. Które nie myślą w sposób opresyjny, lękowy, są wolne i radosne. Które są niezależne, ale umieją się zaprzyjaźniać, ufają innym i mają bliskich. Mają dla nich czas, dobre słowo i uśmiech, ale też są szczere i wymagające, motywujące, inspirujące.

10331634_10152155911712725_80500671_n

(Fot. Dorota Koperska)

Kreatywne – dają innym wiele z siebie, bo na tym polega ich praca i powołanie. Kreatywne, bo czynią świat lepszym miejscem. Bo rozmowa z nimi jest kojąca i inspirująca tak, że jest Ci lepiej. Czujesz się lepszym człowiekiem, odważnym i gotowym na zmianę. Czujesz, że to, co w sobie nosisz, to Twój dar i niepowtarzalność, że możesz i powinieneś dzielić się pasją. Kobiety, które potrafią zapalić do działania. Zróbmy coś dobrego, fajnego, ciekawego.

Kobiety odważne, szalone, ryzykujące, myślące rozsądnie, mające plan na życie. Idące swoją drogą, mimo mozołów. Wymyślające sobie zawód, konsekwentnie realizujące swój plan. Kobiety walczące, wydeptujące ścieżki, osiągające cel, nieustające. Walczące o nowe przygody, doznania i doświadczenia.

Kobiety, które w chwilach nieszczęścia wiedzą, jak się zachować, co mówić albo po prostu są blisko. Kobiety troskliwe i tworzące atmosferę akceptacji, bycia na swoim miejscu.

Kobiety, które umieją słuchać i wiedzą, co powiedzieć, a kiedy lepiej milczeć.

***

Imponują mi kobiety, którymi nie jestem. Nie jestem moją mamą z jej wielką mądrością i miłością do nas wszystkich. Nie jestem moją przyjaciółką z jej odwagą, rozsądkiem i ciepłem, nie jestem dobrą koleżanką, która z twórczości uczyniła plan na życie, czy znajomą, która zmienia świat wokół siebie, bo chce i czuje, że musi to robić.

Jeśli kiedyś się taka stanę, to będę przeszczęśliwa (i – mam nadzieję – ludzie dookoła mnie). To moja wielka i niekończąca się praca domowa.

10345016_10152155905652725_1686482480_n

(Fot. Dorota Koperska)

Kobieto! Uciesz się z komplementu!

Kobieto.

Jak Ci mówię komplement, przyjmij go z wdzięcznością. Uciesz się do cholery.

Nie mówię Ci go po to, byś się ze mną kłóciła. Nie kryguj się. Ani to miłe, ani urocze.

Czy to jest aż tak wstydliwe czy niepoprawne – wdzięczność i radość z tego, że ktoś Cię chwali? Już nie mówię o tym, byś przyznała mi rację, ale podziękuj i daj mi spokój z tym wiecznym: a, nie, jednak nie, wydaje ci się, to złudzenie…

Czy aż tak skromni musimy być? W imię czego? Czy naprawdę myślisz o sobie tak źle, że nawet nie dopuszczasz do siebie myśli, że może mam rację?

***

Kiedyś mąż zrobił mi ładne zdjęcie. Spodobało się wielu naszym znajomym, ale ja w komentarzu napisałam, że och, to nic takiego, to tylko magia Photoshopa. Mój mąż powiedział mi wtedy, że to trochę niesprawiedliwa reakcja, bo postprodukcja to nie wszystko. On sam, kiedy jest chwalony za zdjęcie, po prostu dziękuje. Wie, że jest dobre, bo zdjęcia, które nie są według niego dobre, po prostu nie mają szansy ujrzeć światła dziennego. Nie mówi: Nie, nie, to beznadzieja”. I chwała mu za to.

***

Bardzo sobie cenię autentyczność w rozmowach. Jeśli mi się coś nie podoba, nic nie mówię, ale jeśli już chcę coś pochwalić, to znaczy, że naprawdę tak uważam. Wiem, możesz uznać, że to komplement grzecznościowy, ale wiedz, że nie kłamię z grzeczności. Taką mam prostą zasadę.

Więc, skoro tak uważam i nawet Ci to powiem, proszę o jedno. Nie zbywaj mnie żartem, ironią, odwracaniem kota ogonem czy znajdywaniem drugiego dna, wcale nie tak przyjemnego. Nie wiesz, jak zareagować? Głupio Ci? Dam Ci prostą radę: podziękuj i uśmiechnij się. Zapamiętaj sobie ten komplement, bo może on kiedyś poprawi Ci nastrój.

No bo pomyśl sama. Ja chcę Ci sprawić przyjemność, a Ty uparcie odmawiasz tej przyjemności – sobie i mnie. Bez sensu.

***

Ps. Już kiedyś pisałam o kobietach i krytycznym spojrzeniu na siebie. O, tutaj.

Sprzątanie jest dla bab

Sprzątanie jest dla bab, powiedział ośmiolatek do swojej nauczycielki, tuż po zajęciach technicznych, plastycznych czy jakichś innych. On nie będzie sprzątał sali ani nawet swojego miejsca pracy.

Fajnie sobie urządziliście świat, panowie. Wyraz "sprzątacz" jest znacznie rzadziej używany niż "sprzątaczka" (szczerze mówiąc sądziłam, że go nie ma, ale sprawdziłam w słowniku). W reklamach środków do czyszczenia również przeważają zaaferowane panie ze ścierkami, z pasją opowiadające o tym, że brud zszedł.

Że niby kobiety robią to lepiej? Że niby kobietom bardziej zależy, żeby nie przyklejały się do podłogi i nie potykały o fury śmieci? A może kobieta musi, bo jest kobietą? Ciekawe, że przed świętami to o kobiecie mówi się, że nawet nie umyła okien i nie wymieniła firanek. Jaka ona leniwa, jaka niegospodarna. Nie robi tego, co do niej należy.sprzatanie-fotercom

(Nawet sztuka Claesa Oldenburga przypomina o sprzątaniu, fot. źródło foter.com)

Sprawa moim zdaniem jest bardzo prosta. Obie płcie brudzą, oboje sprzątają. Nie rozumiem, dlaczego kobieta ma sprzątać po mężczyźnie albo dlaczego tylko kobieta ma sprzątać po wszystkich. Jest XXI wiek, przypominam.

***

Jadąc niedawno pociągiem, przyglądałam się zamglonemu światu za oknem. Moją uwagę zwróciła pani ze szczotką, czyszcząca zawzięcie reflektory pociągów. I to też robi kobieta, zadziwiłam się.

 

Oda do kobiet, czyli o czym myślisz przed lustrem?

Mam taką koleżankę.

Alabastrowa, świeża cera, szlachetny, dziewczęcy profil. Urocze rzęsy, bystre ciemne oczy. Kiedy budzi się ze snu, jeszcze nieświadoma rzeczywistości, przeciąga się i mruży oczy, to zachwyca. Ma kobiecą figurę, z zaokrągleniami, które dodają jej ciepła i miękkości.

A ona ciągle myśli o sobie, że jest niezgrabną świnką.

***

Pojechałam kiedyś na wycieczkę. Obowiązkowa przerwa na toaletę, standardowa kolejka do damskiej. W pewnym momencie jedna z koleżanek przegląda się w lustrze, poprawia włosy, zagląda sobie w oczy i wzdycha:

– Boże, jak ja wyglądam…

Ja na to:

– W sensie, że tak dobrze?

Ona tylko prycha.

***

Kochane kobiety, nauczmy się patrzeć na siebie z sympatią. Nasza twarz, nasze ciało to integralna część nas. Warto się polubić, bo w końcu jesteśmy na ten widok skazane do końca życia.

***

Tak sobie myślę: może warto by nauczyć się trochę od mężczyzn – patrzeć na siebie beztrosko i z przymrużeniem oka, z pobłażliwą akceptacją. "Ciało jak młody bóg", mawiał mój mąż, gdy miał jeszcze wydatny brzuszek i trzeci podbródek. Chciałoby się dodać: "Tak. Jak Dionizos".

you look fine z pinteresta

(To zdjęcie czekało na ten wpis. Źródło: Pinterest)

***

Podobno nasze widzenie siebie zależy między innymi od tego, co o sobie słyszymy i co nam się wpaja od małego. To znaczy, że na nasz obraz siebie wpływa to, jak nas widzą rodzice i rodzeństwo, a także krewni, przyjaciele i znajomi.

Przyznaję, nigdy nie słyszałam, że jestem brzydka. Owszem – że nie umiem się ładnie ubierać, albo że mam duży tyłek (nie, nie mam, ale mówiła to pani z poważną niedowagą) i ptasi profil (to było akurat powiedziane jako komplement, ale umówmy się, to NIE JEST komplement). Żyłam w błogosławionej świadomości, że jestem ładnym dzieckiem, bo jak się słyszy, że ma się cerę cyganeczki i śliczne czarne oczy, to czym się tu przejmować. Kompleksy? Jakie kompleksy?

Zastrzeżenia rodziny budził raczej mój charakter i takie cechy jak nieogarnięcie, zapominanie, towarzyskie faux pas czy prostolinijność posunięta aż do prostactwa. Do tej pory uważam, że to moje pięty achillesowe, więc z tym wpływem chyba coś jest na rzeczy. Przeszkadzają mi te wady, które przeszkadzają też innym.

Natomiast jeśli chodzi o ciało – od kiedy przeczytałam ten wpis i od kiedy ćwiczę i zdrowiej się odżywiam, jest mi z samą sobą całkiem dobrze i to jest bardzo pozytywne, ożywcze uczucie. Bez zadręczania się. Bez skupiania się na kompleksach i niedoskonałościach. Czasem myślę, że mam brzydką fryzurę czy że pryszcz, ale potem uśmiecham się do lustra, bo lubię swój uśmiech. I o to chodzi. Znajdź w sobie coś, co lubisz i niech to będzie ważniejsze niż ten głupi pryszcz.

Zrobiłam w tamtym roku eksperyment na Dzień Kobiet. Spytałam znajome kobiety o to, co uważają za swój największy atut. Odpowiedzi były różne: nogi, oczy, usta, piersi, nawet obojczyki, ale ważne jest to, by zdawać sobie z tych atutów sprawę, a resztą się tak bardzo nie przejmować.

***

Miałam kiedyś znajomą, która miała na swój temat podobne zdanie: "podobam się sobie i uważam, że jestem ładna". Jakkolwiek by nie wyglądała, myślę, że takie podejście bardzo pomaga w życiu. Przede wszystkim daje kobiecie luz i zdrową pewność siebie. Wiadomo, że kobieta ZAWSZE znajdzie coś, co jej się w swoim wyglądzie nie podoba, ale czy naprawdę o to chodzi? Co chcemy przez to udowodnić i komu dokopać?

***

Koleżance wzdychającej przed lustrem powiedziałam, że ma takie niezwykłe, intrygujące spojrzenie, zwłaszcza gdy mruży oczy. Nie wiem, czy mi uwierzyła, ale może następnym razem spojrzy na siebie łagodniej, z większą sympatią.