Praca w domu a praca z ludźmi

Kiedy skończyłam studia, chciałam być korektorką – po pierwsze dlatego, żeby móc pracować w domu, po drugie, bo to praca z tekstem.

Ależ ta wizja pracy w domu była kusząca i bezpieczna… Nie chciałam się z nikim spotykać, wolałam wysyłać zlecenia przez internet i takoż kontaktować się ze zleceniodawcą. Albo najlepiej nie kontaktować się z nikim. Bez konfrontacji, bez poznawania się, kompromisów, odsłaniania mojej słabości czy niewiedzy. Przeżywanie porażek w samotności, suche rozmowy z bezdusznym mailem.

***

W sumie wyszło mi na dobre, że zaczęłam pracę z ludźmi. Wieloma naraz. Dla introwertyczki to było niezłe wyzwanie.

Ale dzięki temu miałam szczęście poznać wielu świetnych ludzi. Mądre i zabawne dziewczyny w różnym wieku. Rozsądni przyjaciele, których rady pamiętam do dziś. Kobiety tak silne i pełne mocy, że mogłam je obserwować z otwartą buzią, a potem próbować zaczerpnąć od nich trochę tej siły. Kobiety pełne delikatności.

Błysk w oku i szelmowski uśmiech, wspólne przeżywanie wydarzeń, wyjazdów, przygód. Dzielenie się zmartwieniami, radościami, niepokojami i planami. Inspiracje – wspólne wymyślanie i wprowadzanie w życie. Wykpienie zmartwień, nieprawdopodobne anegdoty i wspomnienia. Snucie opowieści. Pogaduchy w wielkim międzyczasie.

To wszystko znam z pracy z ludźmi. Tego się nie da zastąpić relacją z komputerem.

Tove - Włóczykij Mi i mumin

(Nawet samotny Włóczykij miał swoich Bliskich; fot. Pinterest)

 

Maruda w nudnym krawacie, czyli o bohaterach negatywnych

Czytam książkę dla dzieci. Na początku pojawia się postać negatywna, której mamy z założenia nie lubić. Ta osoba opisana jest następująco: nosi nudny krawat. Krzyczy na współpracowników. Nie odzywa się do swoich krewnych. NARZEKA.
Mija ludzi na ulicy i już mu się nie podobają. Drażni go ich ubranie. Złości go ich zachowanie.

Ten człowiek jest jednocześnie brzydki, nudny i zły.

***

Znam ludzi, którzy mają piekne charaktery. Potrafią być pracowici, opiekuńczy, rzetelni. Wierni, z zasadami moralnymi. Pomagają innym, nie są kłótliwi. A jednocześnie są tak źle nastawieni do innych, że niemalże każda rozmowa z nimi jest wyjątkowo trudna i niemiła. Bo ktoś się źle ubrał, źle spojrzał. Bo ktoś im zadał złe pytanie. Bo poszedł do kawiarni, a przecież od tego jest dom, żeby w nim pić kawę. Bo ktoś kupił motor – na pewno po to, by szpanować przed innymi, bo przecież nie po to, żeby cieszyć się jazdą.

Ciekawe, co czuje taki człowiek. Czy lubi siebie. Czy docenia swoje życie. Czy widzi, że jest taki sam jak tamci. Jesteśmy tacy jak wszyscy inni.
W życiu nie ma prostych podziałów. Są ludzie jednocześnie hojni, życzliwi i leniwi. Są oschli, ale sprawiedliwi i wierni. Są cierpliwi egoiści i spóźnialskie lekkoduchy o dobrym sercu. Nie ma bohaterów bez skazy.

 
splitshire-com-rece-w-metrze

 (W życiu nie ma jednoznacznych podziałów; fotografia z tej strony)

O potrzebie samotności

Od półtora miesiąca każdy dzień spędzam wśród ciżby ludzi. Są to głównie ludzie, których kocham, lubię, akceptuję, szanuję i od nich czerpię albo z którymi dokonuję transakcji wymiennej – dajemy coś sobie nawzajem. Otaczają mnie przyjazne lub życzliwe twarze, a mimo to czasem rozpaczliwie potrzebuję samotności.

Samotność wytęskniona

Gdy mam gości lub sama jestem gościem, zwłaszcza podczas większej imprezy – muszę się na chwilę oddalić. Na wycieczkach świadomie nie idę ze wszystkimi na spacer, tylko zostaję w pokoju odrobinę dłużej niż powinnam. Muszę odsapnąć, zregenerować się, zebrać myśli. To moja naturalna potrzeba, którą trudno wytłumaczyć. Dlatego nie umiem odpowiadać na pytania typu: "Dlaczego nie poszłaś z nami? A co ty tutaj robisz sama?" itd. To tak, jakby wyjaśniać, po co mi spanie albo jedzenie. To jest niemalże fizjologiczna potrzeba.

Bycie wśród ludzi wymaga ode mnie dużo siły. Nie wiem, na czym to polega, bo przecież kontakty ze znajomymi to sama radość i przyjemność. Nic wymuszonego. Wyjazdy, zwiedzanie, przygody, opowiadanie anegdot, wspólne posiłki. Kto by narzekał na to, że dużo się dzieje?

***

I tylko czasem brak mi niemówienia, ciszy i dziesięciu spokojnych oddechów. Aż dziwię się, że to napiszę, ale chyba potrzeba mi nudy.

samotność-bieniek

(Foto stąd)

Piekła i nieba ludzi

"Nie wiemy, jakie są piekła i nieba ludzi mijanych na ulicy" – te słowa Czesława Miłosza przeczytałam na ścianie Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Była taka wystawa, nie wiem, czy jeszcze jest. Ważne jest, jak ten cytat jest ciągle ważny i aktualny. Ostatnio miałam okazję posłuchać kilku historii z życia znajomych i co chwila powtarzałam sobie w myślach: "nie wiemy, jakie są piekła i nieba…, nie wiemy…"

piekła i nieba

O, naiwna! Jak bardzo nie wiesz! Nie zdajesz sobie nawet sprawy, co się kryje w człowieku. Myślisz, że rozumiesz, dlaczego się tak zachowuje i oceniłaś, jaki on jest.

Ktoś mieszka w maleńkim mieszkanku. Nigdy w życiu nie weźmie kredytu, tak na niego wpłynęła pewna diagnoza usłyszana dziewięć lat temu. Pogodna, serdeczna, ciepła kobieta, kilka lat temu zdradzona i upokorzona, zostawiona sama sobie. Korpulentna znajoma – nie wiesz, nie masz pojęcia, że ona zajadała smutki i tragedie, których miała niespodziewanie wiele jak na jej poczucie humoru. Aż się nie spodziewasz.

Na wielu twarzach nie widać, jak na nich wpłynęła śmierć rodzica, pożar domu czy choroba dziecka; problemy z niepłodnością i niespełnione pragnienie macierzyństwa, konflikty z bliskimi, zdrada męża, depresja poporodowa. Jak bardzo zmienia życie nowotwór, który zachwiał pewnością siebie i sprawił, że ten ktoś już zawsze będzie czuł strach, idąc po wyniki badań kontrolnych. Jak cholernie trudno było wyjść ze smutku. Jak trudno schować to wszystko i iść do pracy, a tam robić swoje.

A może właśnie to jest lekarstwo i wybawienie. Wyjść z łóżka i z domu, iść i spotkać ludzi, którzy nie wiedzą, nie litują się i nie wzdychają. Traktują ich jakby nic się nie stało i pozwalają na chwilę zapomnieć. Może to jest wyjście.

***

Jak bardzo nie wiemy, a jak łatwo oceniamy.

Wielki hołd dla Was, moi Bliscy i Dalsi, dzielni i pogodni mimo tego, co Was spotkało i co tworzy Waszą trudną historię. Ten wpis jest wyrazem mojego wielkiego szacunku. Musiałam to napisać.