Czy masz swoją grupę wsparcia?

Kiedy zirytuje mnie praca i mam wszystkiego dość. Kiedy odważam się i robię jakąś szaloną i przełomową rzecz. Pierwszy raz. Kiedy dostaję długo wyczekiwany mail, pozytywną odpowiedź, propozycję współpracy. Kiedy dostaję długo wyczekiwany mail z informacją, że współpracy jednak nie będzie. Kiedy jestem rozczarowana aż do łez. Kiedy entuzjazm i ekscytacja rozsadzają mnie od środka.

Nie jestem z tym sama.

Mam kogoś, komu o tym opowiem, napiszę, zadzwonię. Kto się ze mną ucieszy i ze mną posmuci, a potem doda otuchy. Kto zobaczy jakieś wyjście. Kto napisze, że jest ze mnie dumny.

Mam moją grupę wsparcia.

Najpierw myślałam sobie, że nie będę się z nikim dzielić swoimi planami i zamierzeniami, bo jak coś nie wyjdzie, to będę musiała się tłumaczyć i patrzeć na reakcje – w oczach słabo skrywane rozczarowanie, na ustach żal, współczucie i słowa pocieszania. Myślałam sobie, że po co mi to. I tak będę rozczarowana sobą. Nie chcę rozczarować wszystkich dookoła swoją porażką (bo na porażkę zawsze trzeba być przygotowanym).

Potem przekonałam się, że skoro można podzielić się radością i sukcesem, to można też porażką i że to tak bardzo nie boli. Można wspólnie pokonywać kolejne przeszkody i mieć niezły doping (to słowo nie zawsze ma negatywne konotacje).

To ciekawe. Niby czuję się samotnikiem, a niemal nigdy nie czuję się samotna.

Mój mąż mi zupełnie nie przeszkadza

Nawet się nad tym dawniej zastanawiałam: jak to jest z małżeństwem samotnika albo (w wersji idealnej) dwojga samotników. No bo jak się czuje samotnik w małżeństwie, kiedy ktoś ciągle ci się plącze po mieszkaniu. Czy nie ma się go dość.

***

Co jakiś czas mam napady eskapizmu. Bardzo lubię samotne spacery po mieście, siedzenie w pustym domu, w pustej sali lekcyjnej przed lekcjami lub po nich. Słuchanie swoich kroków na pustym korytarzu. Na studiach doszłam do etapu, w którym wolałam chodzić sama do kina niż iść ze znajomą i potem od razu zagadywać wrażenie, jakie film na mnie wywarł. Chciałam również uciec od wszystkich ludzi.

Do tej pory fascynują mnie zakony zamknięte, choć obecnie preferuję raczej towarzystwo mieszane niż zamknięcie z samymi kobietami. Ot tak, dla zdrowego dystansu.

***

Cóż. Potrzebuję dużej dozy samotności, ale chyba znalazłam kogoś podobnego sobie, więc jakoś się w tym rozumiemy. Idealną symbiozą jest bycie obok, każde przy swojej pracy. Nawet jeśli mogłabym ze swoją pracą iść do innego pokoju, i tak wolałabym siedzieć obok niego.

Mój mąż zupełnie mi nie przeszkadza.

Można sobie razem pomilczeć albo luźno wymieniać myśli. Obecnie słuchamy sobie razem muzyki, ja piszę tekst, on pracuje.

Ta wspólnota jest wyważona i komfortowa. Dyskretna obecność.

Samotność mi nie doskwiera.

5 rzeczy, których nauczyłam się od Tove Jansson

Biografia Tove Jansson jest obszerna i pękata – historia tej niezwykle pracowitej artystki zajmuje pięćset stron. A ponieważ pisałam już kiedyś, że przeczytane książki zmieniają nasze myślenie, także i z tej lektury wyciągnęłam coś dla siebie. Poniżej znajdziecie 5 myśli, spostrzeżeń i ciekawostek zaczerpniętych z książki o Tove Jansson, suto okraszone ilustracjami spod jej zdolnej ręki.

1. Trzeba pilnie, najlepiej od młodych lat, pracować na swoje nazwisko. Jeśli mamy jakiś talent, róbmy coś z tym i dajmy się poznać. Tove zaczęła publikować grafiki zarobkowo w wieku 14 lat. Obecnie moją misją jest opowiadanie o tym fenomenie uzdolnionym nastolatkom. Niech próbują! Może kiedyś będę miała satysfakcję, że jakaś znana pisarka czy ilustratorka to jedna z moich byłych uczennic?

tove-i-mumin-pinterest

(Tove i Muminek)

2. Etat to nie zawsze jest wybawienie. Są tacy, którzy traktują go jako zło konieczne.

Początkowo potrzebowała pieniędzy, zaciągnęła przecież poważny kredyt na mieszkanie. "Etat – pierwszy raz w życiu…" – zanotowała ze strachem w czerwcu 1962 roku.

Ciekawe to podejście, dziwne, zupełnie inne niż tych wszystkich, którzy mnie otaczają. Przecież etat jawi się jako bezpieczna przystań. A tu proszę. Tove jest typowym wolnym ptakiem, ale jednocześnie pracuje przez całe życie niezwykle intensywnie.

tove-i-magiczny-swiat-pinterest

(Czarowny, a jednocześnie niepokojący świat z wyobraźni Tove)

3. A ta jej niezwykła pracowitość przynosi niezwykłe efekty. Jedna fenomenalna postać, krucha kobietka o wnikliwym umyśle i dziwnej wyobraźni, samotniczka. Przez całe życie tworzyła: ilustracje, grafiki, obrazy, komiksy, pisała książki, dramaty, słuchowiska, scenariusze. Podziwiam!

Tove musi pracować, nic innego dla niej nie istnieje. Tęsknota do wyrażenia siebie cały czas nie daje jej spokoju.

tove-ilustruje-hobbita-pinterest(Tove ilustruje "Hobbita")

4. Osobność razem.

[Tooti] lubi budować, zupełnie jak Tove, a kiedy dużo później szuka nowego miejsca do pracy, znajduje wolne mieszkanie przy ulicy Kaserngata 26C, tuż za rogiem i w tym samym budynku co atelier ukochanej. Zamieszkały w tym samym miejscu, lecz każda u siebie – właśnie tak, jak Tove wyobrażała sobie kombinację sztuki i uczucia.

Praca i tworzenie obok siebie, przebywanie razem, a jednak w swoich światach, to stan, który osobiście bardzo mi odpowiada.

tove-ilustruje-fajnych-bohaterow-pinterest

(Włóczykij i Mała Mi już płyną do Ciebie)

5. Kolejna myśl z serii: doceniać ciszę. A gdyby zastąpić słowo mówione pisanym…

Żeby w ciszy wymieniać się wiadomościami zapisanymi na karteczce z notesu. […] Słowa wypowiedziane zaraz, bez zastanowienia, domagające się natychmiastowej odpowiedzi. Musi […] istnieć jakiś margines na zastanowienie. Czas, jaki oferuje tekst, niema informacja, mogłoby stworzyć miejsce do rozmyślań. Niemalże wszystko, co sobie mówimy, cechują pośpiech, rutyna, panika i potrzeba imponowania.

Ciekawe spostrzeżenie. Może niekoniecznie mamy od razu zamieniać się w człowieka z napisami, ale może bardziej należy zwracać uwagę na to, co mówimy. Bo w pośpiechu nie słuchamy i zapominamy. A przynajmniej ja tak mam, niestety. Przepraszam, mężu.

tove-wloczykij-mi-i-mumin

(Włóczykij i Muminek na mostku; Mała Mi już coś psoci)

***

Cytaty zaczerpnięte z książki Boel Westin pt. "Tove Jansson. Mama Muminków", Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012, s. 261, 287, 430, 434. Ilustracje z Pinteresta.

tove-wloczykij

(Włóczykij odchodzi)

Parkowa anegdotka

W poszukiwaniu ciszy poszłam do parku. To był długi dzień, mnóstwo hałasu, rozmów, emocji. Uszy chciały odpocząć.

Udałam się zatem w zaciszne – z założenia – miejsce. Parkowa atmosfera, jesienne ciepło. Chciałam usiąść i poczytać w spokoju, ale do tego potrzebowałam znaleźć jakąś ustronną ławkę. Najlepiej bez bliskich sąsiadów. Nie było to proste.

Miałam do wyboru sąsiedztwo uczących się licealistów, zakochanej pary albo staruszki.

Usiadłam więc niedaleko nobliwej pani, a tymczasem ona wyjęła telefon, ustawiła tryb głośnomówiący i zaczęła emocjonalną konwersację, przeplataną oburzonymi okrzykami i wyjątkowo soczystymi wulgaryzmami.

Dzięki.

foter-bench(Właśnie o takiej samotnej ławce marzyłam. Zdjęcie z Fotera)

Jak wytrzymać z ludźmi? Poradnik introwertyka

Jak wiadomo, introwertyk to taki dziki człowiek, który najchętniej milczy jak zaklęty, płoszy się w tłumie i najchętniej zamieszkałby samotnie na jakimś odludziu (oczywiście z dostępem do internetu).

Ponieważ ja sama jestem raczej człowiekiem zamkniętym w sobie, przygotowałam poradnik dla tego typu dziwolągów.

1. Kiedy ktoś atakuje cię rozmową, nie panikuj. Potakuj. Słuchaj, uśmiechaj się, ale…

2. …nie przedłużaj wątku. Może rozmówca się zmęczy.

3. Będąc w grupie, oddalaj się na bezpieczną odległość. Przyjmując strategiczną pozycję, słyszysz, co się dzieje, ale nie musisz w tym uczestniczyć.

4. Jeśli trafiłeś w miejsce wyjątkowo turystyczne i zatłoczone, weź głęboki oddech, a potem zatkaj sobie uszy.

5. Jeśli nie możesz zatkać sobie uszu, po prostu zignoruj głupie teksty turystów. A zaprawdę powiadam ci, będzie ich wiele (z własnego doświadczenia: słyszałam już publicznie wygłaszane nieśmieszne i suche żarty, obraźliwie ksenofobiczne opinie, dowcipy o Żydach i gazie oraz różnego rodzaju pyszałkowate wypowiedzi i czcze przechwałki).

6. Znajdź samotny kącik. Odwróć się do ściany. Zamknij oczy i udawaj, że jesteś zupełnie gdzie indziej.

I ostatnia rada:

7. Dbaj o przyjaciół. W końcu ze swoim podejściem na pewno nie masz ich aż tak wielu.

Domek na drodze w Vardø

(Odludzie dla introwertyka, Norwegia; fot. Mariusz Bieniek)

O potrzebie samotności

Od półtora miesiąca każdy dzień spędzam wśród ciżby ludzi. Są to głównie ludzie, których kocham, lubię, akceptuję, szanuję i od nich czerpię albo z którymi dokonuję transakcji wymiennej – dajemy coś sobie nawzajem. Otaczają mnie przyjazne lub życzliwe twarze, a mimo to czasem rozpaczliwie potrzebuję samotności.

Samotność wytęskniona

Gdy mam gości lub sama jestem gościem, zwłaszcza podczas większej imprezy – muszę się na chwilę oddalić. Na wycieczkach świadomie nie idę ze wszystkimi na spacer, tylko zostaję w pokoju odrobinę dłużej niż powinnam. Muszę odsapnąć, zregenerować się, zebrać myśli. To moja naturalna potrzeba, którą trudno wytłumaczyć. Dlatego nie umiem odpowiadać na pytania typu: "Dlaczego nie poszłaś z nami? A co ty tutaj robisz sama?" itd. To tak, jakby wyjaśniać, po co mi spanie albo jedzenie. To jest niemalże fizjologiczna potrzeba.

Bycie wśród ludzi wymaga ode mnie dużo siły. Nie wiem, na czym to polega, bo przecież kontakty ze znajomymi to sama radość i przyjemność. Nic wymuszonego. Wyjazdy, zwiedzanie, przygody, opowiadanie anegdot, wspólne posiłki. Kto by narzekał na to, że dużo się dzieje?

***

I tylko czasem brak mi niemówienia, ciszy i dziesięciu spokojnych oddechów. Aż dziwię się, że to napiszę, ale chyba potrzeba mi nudy.

samotność-bieniek

(Foto stąd)