Od ablucji po atawizm, czyli ciekawe słowa na A

Wyobraźcie sobie sytuację: weekend pod namiotem w udostępnionym nam sadzie. Dojechaliśmy do gospodarstwa agroturystycznego, przywitaliśmy się z właścicielami, omawiamy sprawy, aż tu nagle pada pytanie mojego towarzysza:
– A proszę nam jeszcze powiedzieć… gdzie moglibyśmy dokonać ablucji?

Tak, ktoś takich słów używa na co dzień. I bardzo dobrze!
W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się niezwykłym słowom rozpoczynającym się na literę A.

Ablucja

Zaczynam od słowa wspomnianego już we wstępie.
Rytualne mycie lub polewanie ciała lub przedmiotów – to znaczenie podstawowe i całkiem serio. Ale można żartobliwie rozciągnąć znaczenie. Ablucja może więc oznaczać wszelkie obmycie czy umycie. Termin przybył do polszczyzny prosto z łaciny.
Przykład użycia: Skończ już te swoje ablucje, wychodzimy!

Alibi

Powód, wytłumaczenie się z czegoś albo dowód na to, że podejrzany był w innym miejscu w czasie, gdy popełniono przestępstwo.
Ciekawostką może być dla kogoś to, że "alibi" jest nieodmienne. Ktoś ma alibi albo nie ma, mówimy o jego alibi, przyglądamy się jego alibi… W każdym przypadku forma jest taka sama.
Przykład użycia: Nie możecie mnie aresztować, mam alibi.

Alkierz

Alkierzem nazywano dawniej mały boczny pokoik służący za sypialnię. Dziś oznacza przede wszystkim wysuniętą narożną część budynku, krytą osobnym dachem.
Słowo przyszło do nas ze starofrancuskiego (arquiere – miejsce dla łuczników) za pośrednictwem języka czeskiego, który przyczynił się do tego, że polska wersja słowa kończy się rz.
Przykład użycia: Siedziała długo w swoim alkierzyku.

Akurat

Wybrałam to słowo, ponieważ może oznaczać albo potwierdzenie, albo zaprzeczenie. Zależy od kontekstu albo od tego, w jaki sposób się je wymówi. W słownikach nie znalazłam, ale może słyszeliście kiedyś "Akurat!" wymawiane z akcentem na ostatnią sylabę? Jest to dziwne i nietypowe dla języka polskiego, dla łaciny też nie, bo też znowu z łaciny zapożyczyliśmy sobie to słówko (łac. accurate – dokładnie, pilnie).
Akurat, czyli dokładnie tyle, właśnie, tak samo, tyle samo, własnie w tym czasie. Jednak jako wykrzyknik wyraża zaprzeczenie, niezgodę, sprzeciw.
Przykłady użycia:
Jako "tak": Przyjechaliśmy akurat na czas.
Jako "nie": Akurat! Jeszcze czego!

Amok

W dzieciństwie byłam wierną oglądaczką królika Bugsa. Jeden z odcinków nosił tytuł Kaczka w amoku i wtedy, w wieku wczesnym i naiwnym, byłam przekonana, że amok to taki sos. Teraz już wiem, że amok to napad szału, furii, zapamiętanie w czymś, niekontrolowana agresja. Taaaak, to by się zgadzało…
Słowo jest pochodzenia… malajskiego (malezyjskiego)! Amuk – niekontrolowany napad morderczego szału.
Przykład użycia: Ten człowiek jest w amoku, zaraz komuś zrobi krzywdę!

Apogeum

Znowu łacińskie słowo, powiedzielibyśmy. I owszem, apogeus to słowo łacińskie, ale przejęte z greki, albowiem greckie apógeios oznacza oddalony od Ziemi.
Apogeum, czyli najodleglejszy od Ziemi punkt orbity, najwyższy punkt, szczyt, największe nasilenie czegoś, rozkwit.
Przykład użycia: Osiągnął dziś apogeum swojego lenistwa.

Atawizm

Łacińskie atavus oznacza przodka, a atawizm to cofnięcie się, nawrót organizmu do wcześniejszych form rozwojowych, ujawnienie się jakiejś dawnej,  już nie dziedziczonej, cechy. Cecha właściwa dalekim przodkom (u człowieka przykładem atawizmu jest szczątkowy ogon i występowanie kłów).
Przykład użycia: Zobacz, cały dzień spędza na tym drzewie, to jakiś atawizm!

***

W notatniku miałam jeszcze androny, ale pisałam o nich tutaj.
Jeśli interesuje Was więcej ciekawych słówek, można je znaleźć pod wspólnym hasłem: Są różne słowa.
W tworzeniu wpisu jak zwykle pomocne okazały się słowniki: wyrazów obcych Kopalińskiego, etymologiczny Brücknera, słownik Doroszewskiego i SJP PWN, a także Wielki Słownik Języka Polskiego.

Od sowizdrzała do sztubaka – słowa dawne, lecz ciekawe

Zbieram i opisuję słówka, to już wiecie. Jeśli coś ciekawie brzmi, zapisuję, szukam, co oznacza, dlaczego tak, jak zmieniało się znaczenie i dlaczego słowo wychodzi z użycia. Niech nie wychodzi jak najdłużej! Dawne słowa też są ciekawe i warte utrwalenia. Sowizdrzale, junaku, ziomku, pamiętamy.

Dziś przedstawię kilka słówek z dawnych czasów – od średniowiecza i renesansu po PRL.

Sowizdrzał

Sowizdrzał to żartowniś pochodzący z literatury sowizdrzalskiej (literatury ludowej od XV w.), człowiek niepoważny, trzpiot, urwis, postrzeleniec.
Przykład użycia: Ale z niego sowizdrzał!

Gawiedź

Kiedy jesteś otoczony gawiedzią, wiedz, że chodzi o grupę gapiów, natrętów, tłum, pospólstwo, motłoch. Jak widać, słowo jest nacechowane raczej negatywnie.
Przykład użycia: Otoczyła go ciekawa gawiedź.

Krotochwila

To inaczej żart, psikus, dowcip, zabawa, rozrywka, albo też zabawny utwór sceniczny, farsa.
Przykład użycia: Tylko krotochwile mu w głowie!

Ziomek

Jest to człowiek pochodzący z tej samej miejscowości, okolicy, kraju, rodak.
Przykład użycia: Spotkałem w sklepie mojego ziomka!

Szambelan

To wysoki urzędnik na dworze królewskim, który wprowadzał gości na pokoje, ale także dawny służący w bogatych domach. Obecnie można otrzymać tytuł honorowy szambelana papieskiego. Słowo jest francuskie i zaręczam Wam, nie ma nic wspólnego z szambem. Raczej z komnatą (fr. chambre).
Przykład użycia: Mój wuj jest królewskim szambelanem!

Bełt

To słowo ma kilka znaczeń. Plusk, szum wody, bełtana woda lub płyn, to raz. Dwa – nasada strzały, w której tkwią pióra, albo też sama strzała. Trzecie znaczenie, potoczne: tanie wino albo niezrozumiała wypowiedź. Tyle słownik. Dodałabym jeszcze jedno znaczenie potoczne – no, ekhm, kiedy po prostu komuś gardło puszcza
Przykład użycia: To jest jakiś bełt, a nie kawa!

Swołocz

To określenie dotyczy ludzi, którzy postępują podle, budzą odrazę swoim zachowaniem.
Przykład użycia: Swołocz się zebrała.

Szabrownik

Ciekawe słowo, oznaczające rabusia, złodzieja. Złodziejaszkowie szabrowali (inaczej mówiąc, szli na szaber) na przykład po zakończonej bitwie.
Przykład użycia: Szabrownicy wyleźli szukać łupów.

Junak

Junakiem nazywano odważnego młodego mężczyznę, chwata, zucha, zawadiakę. Junak był dziarski, śmiały i pełen fantazji. W czasach PRL-u był to członek ochotniczych hufców pracy, a przed 1939 członek przysposobienia wojskowego. Nie zapominajmy o motocyklach z takim ładnym logo.
Przykład użycia: Hej, młody junaku! Smutek zwalcz i strach…

Serwus

Forma pozdrowienia. Zupełnie jak "cześć", tylko teraz trąci myszką i jest lekko śmiesznawe. Nadaje się do stylizacji językowych.
Przykład użycia: Serwus, madonna!

Klawy

To inaczej wyborny, świetny. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu powiedzielibyśmy "klawe" zamiast "fajne".
Przykład użycia: Ale masz klawe trampki.

Morowy

Powiedzielibyśmy też, że coś jest "morowe". Morowy może być człowiek godny uznania albo jakaś rzecz godna podziwu. To ciekawe, bo to określenie jest spokrewnione ze słowem mór (nie mylić z murem) i pomór – morowe powietrze powodowało chorobę i śmierć, było skażone, zepsute. A potem spotykam to słowo w książkach Bahdaja z lat sześćdziesiątych i ono jest już zupełnie pozytywne.
Przykład użycia: Morowy gość! 

Sztubak

Sztubakami nazywano uczniów gimnazjum lub szkoły średniej. Synonim ucznia, uczniaka.
Przykład użycia: Byłem sztubakiem, kiedy to się wydarzyło.

***

W przygotowaniu wpisu posiłkowałam się głównie SJP PWN i SJP Doroszewskiego. Które z tych słów najbardziej się Wam podoba?

Słowa wywołujące efekt „fuj”

Jak dobrze wiecie, lubię pisać o słowach, lubię je zbierać, kompletować i układać. Pisałam kiedyś o takich, które mają wydźwięk czy choćby odcień pejoratywny. Ale okazuje się, że jest tego więcej. Słowa ekspresywne, dziwne, koślawe, słowa, które źle się kojarzą, których źle się słucha… Jesteście gotowi na dawkę słów z efektem „fuj”?

Kostropaty

Określenie „kostropaty” oznacza szorstki, chropawy. Kojarzy mi się z koniem ze strupami. Zupełnie nie wiem, dlaczego.

Flegma

Jest to śluzowa wydzielina dróg oddechowych. Jak się ma w sobie dużo flegmy, można być flegmatykiem, mówili. Flegmatyk jest powolny w działaniu, nie ulega emocjom.

Plwocina

Jest to ślina zmieszana ze śluzem. Nic miłego. Pamiętam to słowo z wiejskiego ośrodka zdrowia. Spluwaczka na plwocinę. Ładne?

Machlojki

To bujne słowo oznacza nieuczciwe działanie w celu osiągnięcia korzyści lub ukrycia czegoś. Przyznajcie, że to brzmienie ch+l jest straszne do słuchania. Przyznajcie.

A teraz kolejne trzy słówka, urocze, a jednak pejoratywne:

Niecny

To coś niegodziwego, nikczemnego, haniebnego. Niecny postępek. Wspomniałam o tym w tym wpisie.

Zetlały

Zetleć – to znaczy spalić się powoli. Albo też rozpaść się ze starości, pod wpływem wilgoci lub innych czynników. W tym słowie połączenie t+l jest dla mnie jakieś takie poruszające. Serio.

Zmierzły

Zmierzły albo inaczej obmierzły – to taki, który budzi wstręt lub niechęć. Np. zmierzła spelunka, zmierzły tchórz. Musimy pamiętać, że „rz” tutaj nie jest osobną głoską, tylko czytamy to jako „r-z” – obmier-zły. Słowa pokrewne z tej przykrej rodzinki: zmierzły, obmierznąć, obmierzać komuś.

***

Wpis powstał we współpracy ze słownikiem języka polskiego PWN.

Mnie śmieszą. 9 subiektywnie zabawnych polskich słów

Dzisiaj przedstawiam kilka słów, które mnie śmieszą – mają ciekawe brzmienie, można je obracać na języku, bawić się ich formą (ot, w ramach takiej niecodziennej rozrywki). Jeśli ciekawią Was inne niebanalne słówka, poprzednie wpisy z tej serii znajdziecie w tej zakładce.

Czochrać

A właściwie czochrać się, czyli targać sobie włosy albo sierść. Czyli zwierzątko może się czochrać, człowiek może czochrać siebie lub kogoś. Można poczochrać komuś czuprynę, można też czochrać bobra. Od czochrać pochodzi oczywiście określenie rozczochrany.

Farfocle

To śmieszne słówko (najczęściej występujące w liczbie mnogiej) oznacza strzępki czegoś i zwykle używa się go w mowie potocznej. Mogą być farfocle na dywanie, farfocle z koca. Farfocle jako coś drobnego i zwykle miękkiego. Farfocle z drewna albo żelaza – to już byłby zgrzyt.

Kitel

Wiadomo nam wszystkim, że kitel to fartuch wkładany dla ochrony odzieży przy pracy lub w celach higienicznych, zwykle kojarzy się z lekarzami. No ale wsłuchajmy się w to słowo. Kitel. Kitelek. Czyż nie brzmi ładnie?
Dla dociekliwych dodam, że pochodzi z niemieckiego prasłowa Kittel, gdzie niegdyś oznaczało kaftan, opończę.

Onuca

Trochę wyszło z użycia, bo kto dzisiaj używa pasa tkaniny do owijania stopy, zastępującego skarpetkę lub pończochę? Chyba nikt. Nie liczę takich sytuacji, gdy pogubiliśmy wszystkie skarpetki, ognisko zgasło, a my owijamy sobie stopy bluzą z kapturem, bo jest nam tak zimno. Ale takie rzeczy nie przydarzają się ludziom na co dzień.
Znam jednakże ludzi, którzy mówią tak na skarpetki. Też można. Zwłaszcza, że samo słowo jest urocze.
Aha, i jeszcze jedno. Onuce mogą być parciane (patrz poniżej).

Osesek

To niemowlę lub małe zwierzę odżywiające się mlekiem matki. Zdecydowanie wolę oseska niż szkraba (brrr!) czy brzdąca. Osesek przypomina nam o tym, że wszyscy jesteśmy ssakami.

Parciany

Czyli inaczej zrobiony z grubego płótna. Można wziąć na zakupy parcianą torbę, a znam i takich, którzy używają wielorazowych chusteczek do nosa, zwanych pieszczotliwie parciakami.

Poletko

Niby zdrobnienie, a jednak urocze. Poletko to mały kawałek pola, gruntu, ale może być też np. poletko doświadczalne, gdzie można coś uprawiać i jednocześnie badać. Jest taka książka „Poletko pana Boba”… o, przepraszam, najpierw było „Poletko pana Boga”.

Szelma

Tak mówi się z uznaniem lub lekką dezaprobatą o osobie sprytnej, umiejącej sobie radzić w życiu, nie zawsze w uczciwy sposób. Przymiotnik szelmowski oznacza albo psotny, filuterny, albo przebiegły, podstępny, ale chyba spotykam częściej to pierwsze znaczenie.
Szelmowskie może być postępowanie, wybryk, uśmiech.
Szelmostwo to zalotność kogoś, kto wie, że psoci. Ta definicja jest wspaniała.
Lubię zwłaszcza w sformułowaniu: „To ci szelma!”

Trucht

Słownik rzecze, że truchtem nazywa się rodzaj biegu zwierzęcia, najczęściej konia, pośredni między stępem a kłusem. Mam wrażenie, że to jest niemalże wyraz dźwiękonaśladowczy.
Truchcikiem – to też brzmi nieźle.

***

Podczas pisania jak zwykle korzystałam ze słownika języka polskiego. Jeśli czytając ten wpis, mówiłeś sobie na głos jakieś słówka, Czytelniku, to jako autorka czuję się usatysfakcjonowana.

Słownik inwektyw: dziwka i dzwoniec

Przed Wami kolejny wpis w ramach etymologicznego słownika inwektywa i określeń negatywnych. W dzisiejszym odcinku zajmę się dziwką i dzwońcem.

Dziwka, dziwkarz

Dziwa, dziwka, dziewa, dziewka, dziewica, dziewczyna, dziewczę, dziewoja – pierwotne znaczenie tych wszystkich określeń to – jak łatwo się domyślić – kobieta. Te słowa były kiedyś zupełnie neutralne.
Praindoeuropejski rdzeń *dhei, oględnie rzecz biorąc, jest związany z karmieniem piersią, a dosłownie oznacza… dojenie (no, niestety, tak mówią słowniki). A tak przy okazji – wyraz „dzieci” również ma ten rdzeń, więc wychodzi na to, że dziecko doi.
Dziewką, dziéwką (czyli dziwką) nazywano każdą dziewczynę, w tym córkę (XVI wiek); potem każdą niezamężną sługę, prostą dziewczynę z ludu (XVIII wiek); aż w końcu – kobietę rozwiązłą (XIX wiek), zdradzającą stałego partnera lub zmieniającą partnerów seksualnych. Stąd też dziwkarz – pogardliwe określenie mężczyzny często zmieniającego partnerki lub korzystającego z usług prostytutek.
Jak więc widzimy, dziewica i dziewka kiedyś były synonimami, a teraz stały się antonimami. A tak przy okazji zmienności języka – kiedyś obraźliwe było nazwanie kogoś kobietą (kob – chlew).

Przykład użycia:
usłużna wyszukiwarka pokazuje, że to prastare słowo pojawia się w wielu tekstach: w piosenkach, filmach, w rozważaniach ontologicznych, w kampaniach społecznych, a nawet na „romantycznych” koszulkach.

Dzwoniec

Może się kojarzyć przede wszystkim z dzwonnicą i dzwonem, ale jeśli poszperać głębiej, okazuje się, że to nazwa takiego ptaszka. Zapewne wzięło się od tego, że dźwięk przezeń wydawany skojarzył z dzwonkiem.
Słowem tym rubasznie i żartobliwie określa się mężczyznę, raczej z sympatią. Internetowe fora podają, że niektórzy zwracają się tak do psa, syna, wnuczka… Janek Kos ponoć mówił tak do Szarika z „Czterech pancernych”. Ja usłyszałam to określenie z ust nestora rodu w polskiej telenoweli. Zamiast rzucić „rozrabiaką”, „chuliganem”, „hultajem”, „nicponiem”, Lucjan Mostowiak powiedział: „Ty dzwońcu!”.

Przykład użycia:
„Jaskier, ty dzwońcu!” (cytat z Wiedźmina).

***

Źródła:
Słownik polszczyzny potocznej, Słownik języka polskiego,
słowniki etymologiczne: Brücknera, Borysia, Długosz-Kurczabowej.
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska, t. 2 (D-K).

Majdan, bambetle, manatki… jak nazwiesz swój wakacyjny bagaż?

Nadeszła pora wakacji i urlopów. Przygotowując kolejny wpis dotyczący ciekawych słów w języku polskim, postanowiłam zająć się żartobliwymi synonimami bagażu czy dużej ilości rzeczy, którą mamy ze sobą… lub dookoła siebie.

Bambetle

To ciekawe i dziwne słowo potocznie oznacza nasze rzeczy osobiste.
Przykład użycia:
Rozrzucił swoje bambetle po całym pokoju.

Bety

Osobiste rzeczy, zwłaszcza ubrania, ale także zmięta pościel. Śmieszy mnie to słowo.
Przykład użycia:
Gdzie masz swoje bety?

Klamoty

Inaczej mówiąc, manatki, graty, rupiecie, ale także łachy, ciuchy. Potoczne określenie czyichś rzeczy, drobiazgów, bagaży.
Przykład użycia:
Miał tu swoje klamoty.

Kram

Słowo pochodzi od niemieckiego Kram – budka do sprzedawania, ale też towar czy ogólnie handel. W takiej budce siedział kramarz, czyli sprzedawca.
Obecnie kramem można nazwać budkę lub ławę z porozkładanym towarem, stos poukładanych rzeczy albo też metaforycznie – zamieszanie lub kłopot.
Przykład użycia:
Cały ten kram zajmował im trzy walizki.

Majdan

Majdanem nazywano plac w obozie wojskowym, a potem rynek czy ogólnie plac we wsi.
Słowo pochodzi z języka tureckiego (mejdan – plac).
Obecnie oznacza czyjeś rzeczy lub bagaże.
Przykład użycia:
Przyniósł ze sobą cały swój majdan.

Manatki

Manatki to inaczej pakunki z ubraniem, drobiazgi osobiste. Brückner w swoim słowniku dopowiada kolejne synonimy, takie jak graty czy chudoba (mnie to słowo rozczula!).
Wgłębiając się w źródłosłów, zauważyć można ciekawe związki etymologiczne: ponieważ słowo pochodzi z grubsza od łacińskiego manus – ręka, jest spokrewnione m.in. z: mandatem, manifestacją, manierą, manipulacją i mankietem. Wiedzielibyście?
Przykład użycia:
Zabieraj swoje manatki i wynoś się stąd!

Manele

Manele (w liczbie mnogiej) to inaczej drobiazgi osobiste, manatki, klamoty. Pojedyncza manela oznacza ozdobnik na rękę, naramiennik, bransoletę, zaś manelami żelaznymi nazywa się łańcuchy, okowy.
Etymologicznie (tak jak manatki) manela łączy się z łacińskim manus – ręka, oraz manicula – rączka, klamka.
Przykład użycia:
Daj mi te swoje manele.

unsplash-erwan-hesry-166245-manatki

Manatki z Unsplash.

***

Podczas przygotowania tego pisu korzystałam ze Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego, Słownika języka polskiego PWN i Słownika etymologicznego Aleksandra Brücknera.

Bądź jak szlachta! Używaj łaciny!

Zawsze to bardziej oryginalnie niż wplatanie anglicyzmów. Łacina szlachetna jest, ładnie brzmi, ubarwia wypowiedź. Zmusza słuchacza do wyostrzenia uwagi i szybkiej translacji (nomen omen!).

Wiele trudnych słów przejęliśmy z łaciny i ładnie oswoiliśmy z polszczyzną. Ustrojone w polskie końcówki fleksyjne, wtopiły się w szereg naszego słownictwa, aż czasem trzeba się nagłówkować, by dociec: „Słówko, a skąd Ty w ogóle jesteś?”. Ot, choćby transakcja, sens, aktor, dokument, obserwować, recepta, reguła, satysfakcja… Można by wymieniać długo.

Ale są też zwroty, które zachowały się w formie oryginalnej. Większość fraz z poniższej listy wzięłam z usłyszanych wypowiedzi. Więc takie łacińskie wtręty ciągle są żywe…
Ale przechodzimy ad rem.
No właśnie.

Ad rem

czyli do rzeczy. Skupmy się na sprawie, na głównym temacie, nie dajmy się porwać dygresjom.
Ad rem, Drodzy Państwo, ad rem.

A priori

Z założenia, przed doświadczeniem, intuicyjnie, przez dedukcję (z przyczyny o skutkach).
Sąd a priori (aprioryczny) oznacza, że zakładam coś z góry, nie sprawdzając. Stwierdzam coś ot, tak. W przeciwieństwie do następnego hasła…

A posteriori

Dosłownie „z następstwa”. Tutaj wnioskujemy na podstawie doświadczenia. Po doświadczeniu. Na podstawie faktów. Przez indukcję – ze skutków o przyczynach.
Czyli jak lekarz popatrzy na pacjenta i powie: „O, widzę po oczach problem z nerkami”, to wydał opinię apriorycznie. Jeśli zaś powie to po serii badań i analizie wyników, to jest to osąd a posteriori.

De facto

Dwa znaczenia: 1. istotnie, rzeczywiście. 2. W rzeczywistości, w praktyce.
Czyli de facto ktoś ma ewidentnie problem z nerkami.

Et cetera, czyli etc.

Wygląda bardziej uczenie niż zwykłe „itp.” albo, co gorsza, pospolite „itd.”.
Czyli np. kamica, nefropatia, kłębuszkowe zapalenie etc.

Ex aequo

Przyznam, zawsze sprawdzam, jak to zapisać.
Oznacza dosłownie: jednakowo, w ten sam sposób, na równi, w równej mierze.
Zwykle słyszane przy okazji konkursów.

Ignotum per ignotum

Oznacza wyjaśniać nieznane przez nieznane albo też objaśniać pojęcie definiowane za pomocą pojęć definiujących nieznanych niezrozumiałych dla odbiorców.
Co to jest bulbulator? To coś takiego, co bulba.

Nomen omen

Według słownika, oznacza to imię wróżbę, to znaczy, że w imieniu osoby ujawnia się jej charakter. W danej nazwie zawiera się coś, na co należy zwrócić baczną uwagę.
Stąd też pochodzi na przykład słowo „nomenklatura”.

Notabene lub nota bene (istnieje też skrót „nb.”)

Wedlug słownika: zauważ dobrze, zwróć uwagę, do tego, w dodatku, nawiasem mówiąc, à propos.
Notabene korzystam cały czas ze „Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” Kopalińskiego. Klasyczny, ponadczasowy.

Pro publico bono

Dla dobra wspólnego, publicznego, dla dobra ogółu. Czasem ktoś robi coś dobrego dla innych, nie dla pieniędzy. Nie wszyscy ludzie w to wierzą, ale tak się zdarza.

Vice versa

Na odwrót. Jak w dowcipie: „Powiedz jej, że jest głupia i vice versa”.

Summa summarum

Wziąwszy wszystko razem, czyli podsumowując.

Volens nolens lub nolens volens

Chcąc nie chcąc, kończymy.

1417745119wpdm_books_reading_glass_hires-designerpics

(Disce puer latine. Źródło fotografii)

***

Źródła: „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych” W. Kopalińskiego, „Historia języka polskiego” Z. Klemensiewicza.

Słownik inwektyw powraca! Dusigrosz, dyletant, dziad i dziwak

Wiem, wiem, dawno nie było słownika. Ale już wraca, powoli otrzepując się z kurzu. Kończymy hasła rozpoczynające się na literę D. Dziś dusigrosz, dyletant, dziad i dziwak.

Dusigrosz

Dusigrosz, jak wiadomo, jest synonimem skąpca, sknery, człowieka chciwego na pieniądze, żałującego, gdy ma wydać jakąś kwotę na siebie lubi nnych.

Słowniki etymologiczne w sprawie dusigrosza są – nomen omen – bardzo oszczędne w słowach, pewnie dlatego, że sprawa jest dość oczywista – ktoś dusi grosz w kieszeni, zaciska mocno pięść na pieniądzach, nie pozwala im oddychać. Nie jest skory do wydawania pieniędzy w ogóle – ani na siebie, ani tym bardziej na innych.

Przykład użycia:

"Centuś, sknerus i dusigrosz", czyli pełna emocji wypowiedź żony (internetowe wynurzenia są w ogóle ciekawym zjawiskiem socjologiczno-lingwistycznym).

Dyletant

Teoretycznie jest to dość łagodna inwektywa, ale w określonym kontekście może zaboleć. Zwłaszcza, jeśli ktoś chce być poważnie traktowany i uchodzić za znawcę i wyrobionego odbiorcę sztuki, a tymczasem zostanie nazwany amatorem.

Kopaliński podaje, że dyletant (od wł. dilletante) to właśnie amator, miłośnik sztuki, zajmujący się nią z amatorstwa, niezawodowo, niekiedy powierzchownie; laik o rozlicznych zainteresowaniach. Zna się trochę na wszystkim, ale na niczym dokładnie i do końca. Aspiruje do miana człowieka renesansu, ale jeszcze mu daleko.

Etymologia wiedzie nas ku łacinie: włoskie dillettare – lubować się pochodzi z łacińskiego delectare – nęcić, oczarować, zachwycać. Stąd też delicje.

Przykład użycia:

burzliwa dyskusja, w której padają słowa: „Ty architektoniczny dyletancie!

Dziad, dziadyga

Dziad i jego dziedzictwo

Mamy w polszczyźnie takie pary: dziad i baba, dziadek i babka, dziadziuś i babcia. Wbrew pozorom dziad niekoniecznie oznaczał ojca ojca lub matki. Mógł to być także stryj (ros. diadia). I otóż okazuje się, że spadek po dziadzie, czyli np. grunty, zagrodę, obejście i własność, zwano dziedziną – a stąd już blisko do dziedzica (potomka dziada), dziedziczki, dziedzictwa i generalnie dziedziczenia. Z kolei to, co przechodziło z ojca na potomków, zwano ojcowizną (ojczyzną).

Określenie „dziedzic” oznaczało później właściciela dóbr ziemskich, a obok „dziedziny” funkcjonowało też słowo „dziadowizna”. Zachęcające.

Skąd ten dziad?

Jest to wyraz ogólnosłowiański, podobnie jak inne z zakresu terminologii rodzinnej (mama, tata, baba, ciocia itd.). Językoznawcy już dawno orzekli, że taka podwojona dźwiękonaśladowcza sylaba jest przejęta z mowy dziecka i jest wspólna co najmniej dla języków słowiańskich. A i pewnie nie tylko.

Ale wróćmy do dziada. Zrekonstruowana prasłowiańska forma to *dědъ (w środku miękkie e, na końcu jer twardy, który wymawiano trochę jak bardzo krótkie y). Pierwotnie oznaczało to człowieka starego, zajmującego honorowe miejsce w rodzinie, a następnie ojca matki lub ojca.

Dawne znaczenie zachowało się w zwrotach:
z dziada pradziada,
dziad po mieczu,
nasi dziadowie.

Znaczeniowo blisko (a jednocześnie daleko) od dziada do dziedzica…

Być dziadem i pójść na dziady

Podsumowując, „dziad” to inaczej przodek. Ale inwektywa wzięła się z innego znaczenia – dziadem nazywano także starca, żebraka. Określenie „pójść na dziady” oznacza ni mniej ni więcej, tylko żebrać. Obserwujemy tutaj stopniową utratę znaczenia i poszanowania – od szanowanego przodka rodziny do żebraka.

Takie to smutne losy wyrazu, a podejrzewam, że wzięło się to z życia – nie treba czytać całych „Chłopów”, wystarczy jeden rozdział, by wiedzieć, co się działo ze starymi ludźmi, którzy już nie mogli pracować w polu.

Żebrzący dziad zakorzenił się w kulturze. Można poczytać o dziadach wędrownych, kalwaryjskich albo posłuchać pieśni dziadowskich.

Nie tylko stary żebrak…

Inne znaczenia to chociażby: dziady – duchy przodków (białoruskie znaczenie spopularyzowane przez jakiegoś poetę), a dziadek – przyrząd do tłuczenia orzechów. O deprecjacji dawnego dumnego miana świadczy też to, że „dziady” mówi się na szczególnie „czepliwe” rośliny (owoce i krzaki jeżyn, kwiaty łopianu). Kiedy mówimy, że ktoś uczepił się jak rzep psiego ogona, to ten rzep nazywany jest też dziadem. Na własne uszy słyszałam.

Dziad kreatywnie

Kreatywność słowotwórcza Polaków zawsze mnie urzeka. Zwłaszcza, że mamy do czynienia z wyrazami ekspresywnymi, wyrażającymi uczucia, stosunek do kogoś.

Jest dziadzia, dziadzio, dziadunio, dziaduś, dziadziuś, dziadulo, dziadunio, dziadolo; ale z drugiej strony jest też dziadyga i dziadzisko.

Jest dziadówka – tak mówi się pogardliwie o biednej kobiecie, żebrzącej, chodzącej po prośbie.

Są czasowniki: dziadować (chodzić po prośbie) i zdziadzieć (stawać się dziadem).

Jest też „dziadostwo” – w XIX wieku mówiono tak o żebrakach, ludziach stojących nisko w hierarchii społecznej.Formant -stwo świadczy o tym, że nazwa dotyczy grupy ludzi. Teraz określenie „ale dziadostwo!” dotyczy raczej jakiejś nietrwałej rzeczy.

Nie można również zapomnieć o frazeologizmie „stary dziad”, wierszyku „Siała baba mak, nie wiedziała jak, a dziad wiedział…” itd., a także o powiedzeniach „Gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu” czy „Gadu, gadu, stary dziadu!” Tę ostatnią frazę szczegółowo opisuje Bralczyk: „dziada się tu nie tylko ucisza, lecz do tego wielorako lekceważy. Samo mówienie do dziada, że dziad, jest mało kurtuazyjne. A tu jeszcze odmienia się tym gorszym, wschodnim wołaczem dziadu. Tak się dziada pozbywamy. Spieprzaj dziadu. Choć, jak pomyśleć, to dziadzie nie jest takie znowu lepsze”.

Przykład użycia:

Wszystkim zapewne przychodzi na myśl sławetne „Spieprzaj, dziadu”!

Ale mogę dodać też dramatyczne wyznanie kobiety: „Syn mojej siostry udaje pana, a w głębi duszy to dziad!” http://f.kafeteria.pl/temat/f4/syn-mojej-siostry-udaje-pana-a-w-glebi-duszy-to-dziad-jeszcze-mam-brata-idiote-p_4736590

Ps. A tak dla ciekawskich – ciocia pochodzi od greckiego téthe (babka) i tethis (ciotka), a potem prasłowiańskiego teta, o czym pisałam tutaj.

Dziwak, dziwoląg

Oczywiste, że te słowa pochodzą od określenia, że ktoś jest dziwny. Ale to, że ktoś jest dziwny, nie oznaczało od razu czegoś negatywnego. Kiedyś ktoś dziwny był raczej godzien podziwu.

Cofnijmy się nieco w czasie. Słowo dziwak pochodzi z 1500 roku, ale „dziwić się” jest prasłowem, czyli występował w języku prasłowiańskim (cerk. diw i diwo, diwiti sę), i oznaczał „patrzeć”, stąd czeskie diwadlo – teatr. Wywodzi się od cząstki diw-, czyli jaśnieć, która łączyła się znaczeniowo z nazwami bogów (lit. diewas, ind. dēwa, łac. deus – bóg i divus – boski). Nic, co mogłoby wzbudzać śmiech czy drwinę.

Dawniej „dziwny” to raczej osobliwy, niezwykły, cudowny, godny widzenia, podziwu; budzący podziw, zdziwienie, zadziwiający.
Obecnie mamy całą masę tzw. derywatów, czyli określeń pochodnych od słowa „dziwny”: dziwić, dziwować się, dziwaczyć, dziwaczeć, wydziwiać, podziwiać; dziwaczny; dziwak, dziwoląg (ktoś, kto ulągł, czyli urodził się dziwny), dziwaczka; dziwowisko, dziwactwo, podziw. To wszystko są słowa pokrewne, pochodące od jednego pnia.

Natura ludzka jest osobliwa: coś, co najpierw człowiek podziwiał, teraz uznaje za godne pogardy.

Przykład użycia:

najpierw łagodny, bo kaczka Dziwaczka,

a tutaj ostrzejszy: „Dziwolągi, potwory, monstra…

***

Źródła:

Słownik języka polskiego (wersja papierowa i internetowa) oraz słownik Doroszewskiego,
J. Bralczyk „500 zdań polskich” s. 124,
"Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" Kopalińskiego,
słowniki etymologiczne: Brücknera, Borysia, Długosz-Kurczabowej.

Bubel, chłam, tandeta… 9 określeń czegoś bezwartościowego

Barachło, tandeta czy chłam? Co byś wybrał, gdybyś miał określić jednym słowem coś, co niedawno kupiłeś i właśnie się zepsuło? Coś nietrwałego, bez wartości? But, który się odkleja, rura, która odpada, uchwyt, który zostaje w dłoni, to…

Badziewie

Badziewie (bez liczby mnogiej, czyli tzw. singularia tantum), czyli coś bezwartościowego. Czasem zdarza się słyszeć formę skróconą – badziew.

Pamiętam, był kiedyś taki serial "Badziewiakowie". Jeśli chodzi o kondycję polskich seriali emitowanych przez telewizję, można podsumować zdaniem: badziewie minęło, ale nadal jest kiepsko.

Barachło

To urocze słówko pojawiło się w tym wpisie. Urocze, ponieważ wyjątkowo w języku polskim akcent pada tutaj na ostatnią sylabę. Pochodzi z rosyjskiego, a to wiele wyjaśnia.

Barachło to inaczej bezwartościowy przedmiot lub osoba (!), ale najczęściej oznacza rupiecie, graty.

Bubel

Słowo przeszło do polszczyzny z jidysz i potocznie oznacza towar złej jakości, wybrakowany.

Chała

Pewien wykładowca na uczelni mawiał tak o niemal wszystkich pracach swoich studentów. Może dlatego unikałam jego zajęć.

Podobne jest słowo "chałtura", artystyczna tandeta, praca bez znaczenia i wartości. To słowo w języku rosyjskim oznaczało najpierw stypę, darmowe jadło i napitek.

Mnie też się trochę kojarzy z jedzeniem, a konkretnie z chałką. Chała, taka duża chałka. Nie wiem, dlaczego to miałoby być coś bez wartości.

Chłam

To może być jedna bezwartościowa rzecz lub cały stos. Cały ten chłam.

Słowo jest nawet brzydkie w brzmieniu.

Dziadostwo

Mówi się tak o czymś lichym, tandentnym, ale wśród znaczeń słownikowych jest wymienione także życie w biedzie i nędzy.

Fuszerka

Jeśli ktoś odwalił fuszerkę, to znaczy, że jego praca jest wykonana źle, niedbale, niefachowo. Fuszerką można też nazwać wytwór takiej pracy.

Dawniej fuszerzami zwano pozacechowych rzemieślników (inaczej mówiąc, partaczy).

Lichota

Jak się domyślamy, określenie wzięło się od przysłówka "licho", czyli źle (np. licho wygląda, licho ubrany). Liche urządzenie za chwilę się rozsypie. Lichota jest niesolidna i nietrwała.

Tandeta

Przedmiot niedbale wykonany, nietrwały. Od razu przychodzi mi na myśl scena z "Seksmisji", kiedy to rozczarowany Maks określa tym mianem drzwiczki, które odpadły.

***

Źródła: korzystałam ze Słownika języka polskiego PWN i Słownika wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych pod red. Kopalińskiego.

Ps. A jak Wy mówicie na coś, co nie ma zbytniej wartości? O czymś zapomniałam? A może znacie jakieś słowa czy określenia, których ja nie znam? Podzielcie się, będzie mi bardzo miło.

Kapcie, papucie i inne bambosze… A w czym Ty suniesz po linoleum?

Papucie. Bambosze. Laczki. Właściwie każda nazwa jest zabawna. Same w sobie też są zabawne, rozciapciane, miękkie, rozlazłe pantofle bez zapiętków i bez charakteru, pantoflarze wśród butów.

Absurdalne obuwie do chodzenia po domu, jakby najprzyjemniejszą rzeczą na świecie nie było chodzenie boso. A przecież jest.

Jak je nazywamy?

papucie-foter-com

(Brak słów, by podpisać to zdjęcie)

Kapcie

Domowe pantofle, znoszone buty albo… dętka ze spuszczonym powietrzem. Takie są znaczenia tego słowa. Miałam w akademiku współlokatorkę, która zawsze rano uświadamiała mnie, że ma w buzi kapeć. Metaforyczny, jak mniemam.

Papucie, papcie, łapcie

Trzy wariacje na temat kapci. Jeśli powstały, by brzmieć bardziej familiarnie, przytulnie i miło, to udało się. A przy tym te słowa niezwykle mnie śmieszą, zwłaszcza z ust mężczyzny.

Przykład z Doroszewskiego mnie ujął: W aksamitnych papuciach sunie bezszelestnie po linoleum.

Ciapcie

Natomiast ciapcie już są ZBYT familiarne, ZBYT wygodne i przytulne. Tak zintegrowane ze stopą właściciela, tak odbijają jej każdą wypukłość i wgłębienie, że bez niej niemalże się rozlatują.

Pantofle

Etymologiczny nos mnie nie zwiódł, brzmiało z niemiecka (Pantoffel), ale nie przypuszczałam, że właściwie to pochodzi od włoskiego pantofola (łac. pantophila) i od patynek.

Oczywiście pantofle to także nazwa butów do chodzenia wiosną, jesienią i latem, butów do chodzenia generalnie, bez wstydu i hańby. Lekkie, płaskie obuwie wykonane z innych materiałów niż – no właśnie – materiał.

No, ale może się tak zdarzyć, że ktoś jest zbyt dystyngowany, by proponować Ci ordynarne i niepoważne kapcie, więc w zamian zaproponuje pantofle. I tak wybór jest jeden. Żadnych pantofli. Żadnych kapci. Nie dajemy się upupić.

papcie-foter-com

(Pantofelek. Zupełnie jak na lekcji biologii w podstawówce)

Laczki

Poznałam to słowo stosunkowo niedawno. Okazuje się, że funkcjonuje ono na terenach, które miały długotrwały kontakt z językiem niemieckim (niem. der Latsch, l.mn. die Latsche).

Brzmi jak przezwisko. Takoż bywa używane.

Bambosze

Ciepłe, miękkie pantofle domowe. Zdarza się, że mają zapiętki i nawet baranka dookoła stopy. Bogatszy kuzyn skromnego i nieśmiałego papucia. Wyraz pochodzenia tureckiego. Na bogato.

***

Jeśli znacie jakieś inne nazwy tych śmiesznych butów po domu, dopiszcie w komentarzach. Chętnie poczytam.

Źródła: SJP PWN, zwłaszcza ten wpis, a także słownik etymologiczny Brücknera. Zdjęcia z Fotera.

1 2