Moc słowa

Jestem głęboko przekonana, że to, co mówimy dziecku, ma wpływ na jego samoocenę. Podkreślanie jego dokonań, zalet i umiejętności sprawia, że ono rośnie również w swoich oczach. Etykietowanie w stylu: "Oczywiście, znowu Ty", "Zawsze jesteś niegrzeczny", "Tylko przyszedłeś i już jest głośno (nieporządek, bójki, kłótnie, cokolwiek)" – przyczepia mu łatkę tego gorszego, niegrzecznego, tego, który psuje i odstaje od reszty.

Bo właściwie co to znaczy niegrzeczne dziecko? Jeśli energiczne, rozgadane, śmiałe, to absolutnie nie zgadzam się z nazwaniem go niegrzecznym. Owszem, życie w społeczeństwie nauczy go, kiedy słuchać innych, kiedy milczeć, a kiedy wtrącać swoje trzy grosze, kiedy odezwać się (w czyjejś lub swojej obronie) – ale nie brońmy mu być energicznym i śmiałym. To mu się przyda w życiu.

***

Dziewczynki, które słyszały przez całe dzieciństwo, że są ładne, jako kobiety nie będą miały kompleksów na tym punkcie. Przyjmą po prostu, że nadal są ładne. Dzieci, które słyszą, że są głupie i nigdy nic nie wiedzą, będą próbowały udowodnić, że to nieprawda, będą się zakrywać za kolejnymi fakultetami – albo nie będą nic udowadniać, tylko uwierzą i pogodzą się z tym, co usłyszeli.

***

Jestem przekonana, że słowa mają moc: potrafią wynosić pod niebiosa i rzucać w otchłań.

Jeśli ktoś chwali się sukcesem, można powiedzieć: "Świetnie, zasłużyłeś na to", "Ciężko na to pracowałeś", "Wreszcie robisz to, co lubisz". Ale można też skomentować to w stylu: "Dobrze, że chociaż tyle, że chociaż to ci się udało", "Fajnie, że to ci się trafiło".

Jest różnica?