Tekst a ciało, czyli co boli korektora

Korektor zawiązuje z tekstem bardzo silną więź.

Poświęca mu każdą wolną chwilę. Przychodzi do domu i siada do komputera, bo tekst czeka, zaniedbany, wołający o uwagę. Korektor myślał o nim, gdy byli daleko od siebie.

Tekst wymaga czasu i uważności.

Czytam go jak w hipnozie. Najpierw jest pierwsza fascynacja i ciekawość, potem przychodzi znużenie, znudzenie monotonią, aż w końcu mam go dosyć. Ale nie mogę go zostawić. Muszę poświęcać mu dużo czasu, bo on tego ode mnie wymaga. Przypomina to trochę toksyczny romans: nie mogę spokojnie spać i jeść, tylko że ta relacja jest o tyle bardziej popaprana, że w grę wchodzą pieniądze.

Bywają noce, które spędzam z tekstem zamiast z mężem.

Tekst jest ważniejszy niż odczucia i potrzeby korektora. Nierzadko wszelkie plany i nadzieje trzeba odłożyć, bo TEKST wymaga. Czasem jest ważniejszy niż inni ludzie.

***

Tekst bywa zazdrosny i zaborczy. Niezdrowo przywiązuje do siebie, a czasem nawet boli.

Ciało po całodziennym i częściowo nocnym kontakcie z tekstem jest napięte i zastygłe od przyjmowania jednej pozycji. Po skończonym rozdziale wstaję, prostuję się i odkrywam na nowo krwiobieg, mięśnie, użyteczność i funkcjonalność kolan. Nadgarstki są niewymownie wdzięczne.

Tekst jest nieraz ważniejszy niż kręgosłup ("Zaraz wstanę i poćwiczę, tylko dokończę stronę. Nie chcę odrywać myśli i przerywać w połowie, bo potem muszę zaczynać od nowa").

Mój kręgosłup jest czasem zawinięty jak litera C, a kolana bolą jak po oddaniu wielogodzinnego wiernopoddańczego hołdu.

Tekst – cichy sprzymierzeniec rehabilitantów.

Umysł kołowacieje, oczy są otumanione. Kręci się w głowie od słów i konstrukcji, próbuję zrozumieć ogólny sens kolejnego zawiłego zdania, a tu literki płatają figle, zamieniając się miejscami z kolegami z jednej linijki. Trzpioty jedne. Nie zauważyłeś tego, powie klient.

Tekst jest ważniejszy od szczypiącego oka. Tu się toczy wielka walka o poprawność, jasność, sens. Oko, szczyp mnie kiedy indziej.

***

A potem nagle przerwa, podczas której odkrywam świat pozaliteracki i to zawsze tak bardzo zadziwia. Oczy rejestrują świat w oddali, horyzont, drzewa, góry, półki, ściany, twarze bliskich. Jest wiele rzeczy, o których zapomniałam tylko dlatego, że znajdują się dalej niż pół metra ode mnie.

Tekst – przyjaciel krótkowidzów. Nie patrzę na horyzont, za to dziesięć i czternaście godzin dziennie patrzę w litery, które są tak blisko.

Tekst woli okularników. Miłość przez szybę – z jednej strony (korektor) wierna, z drugiej (tekst) zaborcza.

***

Praca z tekstem niczym manichejska walka między ciałem a duchem. Umysł jest skupiony, napięty do granic niemożliwości, działa na najwyższych obrotach, a ciało czeka potulnie na swoją kolej.

"Za chwilę. Tylko dojadę do końca akapitu, strony, rozdziału. Zaraz zrobię przerwę. Tylko dokończę to zdanie."


(fotografia z unsplash.com)