Ucz mnie siebie

Mówi się, że w przyjaźni można się nie widzieć miesiącami, a podczas spotkania nie będzie się czuło tego upływu czasu. „Rozmawia się nam tak, jakbyśmy się wczoraj widzieli…” – słyszy się nieraz. Albo że przyjaciel rozumie bez słów, że w połowie rozpoczętego zdania już wie, jaki będzie koniec. Że zawsze rozumie.
Niestety nie zawsze tak to działa. I to nie dlatego, że ktoś nie jest przyjacielem.

***

Mam bliską osobę, która mieszka daleko. Czasem ta osoba ma kłopoty i coś przeżywa – jak każdy. Pamiętam takie rozmowy telefoniczne, kiedy myślałam, że potrzebuje rozśmieszenia i dodania otuchy w głupkowaty sposób, a ona potrzebowała zgoła innych słów albo nawet nie słów, bycia solidarną, rozumiejącą, uważną. Rozłączyła się szybko, a ja zostałam z oszołomieniem i poczuciem wstydu za siebie. Nie widziałam reakcji, nie wiedziałam, co mam zrobić i co mówić. Mówiłam nie to, co trzeba. Nie widziałam mimiki, nie mogłam przytulić i pogłaskać. Nie wiedziałam, że moje głupie słowa doprowadziły do płaczu.
Nadal nie wiem, jak z lakonicznej treści smsa wyczuć, czy ktoś po drugiej stronie płacze, czy przeżywa, czy pisze ot tak, lekko. Odbieram tekst jako dziarski, dzielny i pogodny, a następnego dnia dowiaduję się, że było naprawdę źle. I nijak nie umiem się tego domyślić.
Nie wiem, czy mam podtrzymywać kontakt, pisząc o głupotach i nieistotnych sprawach, tak dla rozrywki i odstresowania, czy pytać codziennie, czy już lepiej, czy dać czas bez obawy, że dana osoba poczuje się opuszczona i sama. Jak dobrać słowa, które mają wspierać, a nie dołować. W delikatnej materii ludzkich uczuć poruszam się jak słoń w składzie porcelany.
Jak zrozumieć, czego ktoś w danym momencie potrzebuje, jeśli nie mam żadnych wskazówek?

***

I czasem mam ochotę zaapelować, żebyśmy się siebie nawzajem uczyli. Mówili: teraz potrzebuję od Ciebie pociechy i wysłuchania. Żebyś mi napisała, że będzie dobrze i wszystko się ułoży (mój mąż nauczył mnie, że absolutnie nie chce słyszeć takich tekstów i dobrze, teraz wiem, żeby jemu tak nigdy nie mówić). Ucz mnie i uświadamiaj w stylu: teraz nie mów mi takich rzeczy, nie pisz do mnie, chcę być sama. Teraz potrzebuję totalnej troski i skupienia na mnie. Teraz jest mi bardzo źle. Teraz jest mi dobrze i chcę się tym z Tobą podzielić. Ten tekst był głupi, nie mów tak do mnie więcej. Ten tekst był nie na miejscu. Wiem, że chcesz dobrze, ale Ci to nie idzie.
Ucz mnie siebie – jak sztubaka, jak początkującego, jak ucznia, dzieciaka. Jak mistrz. Jesteś najlepszym specjalistą od samego siebie. Odkryj mi tajniki, tajemnice, sporządź instrukcję obsługi siebie. Czego potrzebujesz. Czego Ci trzeba. Jak powinnam się teraz zachować.
Chciałabym, żeby ktoś mnie nauczył, jak być lepszą przyjaciółką, jak być wsparciem, jak rozumieć telepatycznie, jak czytać między lakonicznymi wierszami. Często oblewam ten egzamin i jest mi wstyd, zupełnie jak na studiach.