Wpis wyborczy (sensacyjne political fiction)

Kampania wyborcza wygląda w tym roku trochę inaczej niż zwykle.

Politycy na plakatach pokazują swoje ludzkie, niedoskonałe oblicze:

"Nic nie robię, ale przynajmniej jestem szczery".

"Mniejsze zło".

"Coś tam zawsze zrobię".

"Stawiam na szczerość: najpierw mówię, potem myślę".

"Prokrastynacja i zaufanie: jeszcze zdążę coś zrobić".

"Nie przepadam za Polską, ale nie znam innego języka, więc nie wyjadę".

 

Niektórzy wręcz próbują przekuć wady w zalety:

"Kumoterstwo i kombinowanie".

"Cwaniactwo dla Twoich interesów".

 

Podkreślają to, co łączy:

"Dużo piję. Tak jak Wy".

"Chcę dorobić do pensji".

"Mam kredyt. Pomożecie?"

***

Rozmowy na szczycie prowadzone są w sposób wyważony i kulturalny. Debata rozpoczyna się wymianą komplementów i uwag dotyczących stylu:

Ewa, wyglądasz dziś wyjątkowo korzystnie. Granat to Twój kolor, zdecydowanie.

Dziękuję Ci, Beato. Fantastyczna ta apaszka, którą mi pożyczyłaś. Ładnie gra kontrastem.

Potem przechodzą do kwestii politycznych:

Wybierzcie Beatę, mówię Wam. Sama chyba na nią zagłosuję, w końcu ma lepsze chody u prezydenta niż ja (śmiech).

Nie, nie, Ewa, Ty też jesteś świetna. W sprawie kopalni czy służby zdrowia sama podjęłabym takie same decyzje.

A to, jak jeździłaś do rolników…

Mnie się podobał Twój pomysł z PKP. Świetna integracja.

Tak, masz rację. Dużo nam to uświadomiło.

Obie panie zgodnie przyznają:

Oczywiście jest szansa na koalicję.

Potrzebujemy konstruktywnej krytyki. Musimy wiedzieć, co możemy zrobić lepiej. Dlaczego o tym nie rozmawiać?

***

W spocie wyborczym obecna premier mówi, patrząc wyborcy prosto w oczy:

Możecie wybrać nas, ale uważam, że oni też mają parę ciekawych pomysłów (…).

Ufam w samodzielność myślenia obywateli. Bez manipulacji, straszenia i namiawiania. Fakty powinny mówić za siebie. Jesteście zadowoleni z moich rządów – głosujcie na mnie. Jeśli nie – czas na zmianę. Sama jestem ciekawa, jak to wyjdzie.

W porannym wywiadzie dodaje:

Co zrobił nasz rząd? Czego nie zrobił? Dajcie nam czas, by dokończyć, by zrobić więcej. No, chyba że stwierdzacie, że już wystarczy i że czas na zmianę warty. Ja to rozumiem. Rozumiem, że można być zmęczonym rządami jednej partii. Sama czasami mam ich dość (śmieje się).

***

Jej konkurentka udziela obszernego wywiadu opiniotwórczemu dziennikowi:

Podziwiam Ewę za jej styl rządzenia. Nieraz zachowała naprawdę zimną krew i podjęła fantastyczne decyzje. Jeśli zostanę premierem, chciałabym być równie skuteczna, a jednocześnie mieć taką dozę kobiecości w tym. Warto kontynuować ten styl rządzenia, bo on ma świetne tradycje. Merkel, pani prezydent Islandii, królowe Szwecji, Hiszpanii, już nie mówiąc o Elżbiecie II… Myślę, że nasza pani premier doskonale wpisuje się w ten nurt i nie odstaje nawet na milimetr.

***

Szydło w spocie wyborczym:

Chcemy zrobić to i to. Możecie zagłosować na mnie. Ale jak postanowicie zagłosować na partię obecnej premier, to też będzie ok. Ja jej kibicuję.

***

Fakt donosi:

Szydło i Kopacz razem na zakupach!

Przymierzały marynarki w jesiennych barwach, markowe garsonki i dżinsy rurki. Wyszły obładowane torbami, roześmiane, z kubkami kawy w dłoniach.

***

Jak podaje współpracownik jednej z pań (pragnie zachować anonimowość), przed kampanią wyborczą spotkały się, by wspólnie ustalić plan działania. Podzieliły się punktami kampanii wyborczej, żeby zwrócić uwagę na różne aspekty polityki społecznej. Chciałyby, żeby – niezależnie od wyniku wyborów – pewne sprawy ważne dla Polaków zostały załatwione.

***

Ps. Żałuję, że muszę to napisać, ale wszystkie cytaty i hasła są zmyślone.

Jak mi się pisze?

Pisanie jest jak stary dobry przyjaciel, spotkany po latach.

Jak nałóg i nawyk, do którego chcę wrócić.

Jest jak tęsknota za tym, kim nie jestem, bo nie dorastam do swoich oczekiwań.

***

Jak mi się pisze?

Nie pisze się w sposób wymarzony, o nie. Wyrazy nie podlatują pod palce usłużnie, nie piszczą: weź mnie, weź mnie. Raczej chowają się po kątach i na półkach za książkami czy kubkami, a ja szukam ich, wyciągam za ogonki, kreski i kropki, próbuję ułożyć w szereg, w zdanie, mające sens i do tego ładne. Nie jest prosto.

jak-mi-sie-pisze-unsplash-com

Zdj. stąd.

Blog traktuję jako miejsce ćwiczeń redakcyjnych. Sprawdzam, czy umiem napisać trzy teksty w tygodniu na temat, który jest mi w miarę nieobojętny. Czy umiem nadać mojemu pisaniu formę przynajmniej akceptowalną. A przy tym – czy jestem w stanie, poprzez wyżej wspomnianą regularność, pot i łzy, nauczyć się lepszego pisania.

Zwykle uważam się za osobę, która potrafi pisać czy przynajmniej swobodnie operować słowem. Tutaj zderzam się z rzeczywistością. Widzę powtarzalność swoich konstrukcji i sztywne sformułowania. Uświadamiam sobie boleśnie, że wcale nie piszę tak dobrze, ciekawie, intrygująco. Próbuję pracować nad słowem, by je wyrzeźbić, jak najlepiej wyostrzyć swoje narzędzie.

Muszę się dobrze poczuć w swoim pisaniu. Ono we mnie siedzi, i to od dawna, ale było tak stłamszone, że jeszcze się nie wyprostowało. Daję mu miejsce.

***

Na początku mam słowo, temat, jedno zdanie. Do niego warto dopisać całą resztę, ale trzeba ją najpierw wymyślić. A ja właściwie mogłabym skończyć tylko na tym pierwszym zdaniu.

A poza tym najgorsze:

cierpię na chroniczny brak puenty.

Jesień w moim mieście

Jesień w moim mieście jest przydymiona jak wędzona papryka, szczypie w oczy i drapie w gardło. Senna i eteryczna, delikatna i dyskretna, a jednak mami i zniewala. Już jesteś w jej mocy, już ją czujesz wszędzie, zagląda Ci za kołnierz, kręci w nosie, włosy Ci nią pachną.

Jesień w moim mieście nabrzmiewa i wyrasta ociężale, jak gruszki ciągnące obolałe gałęzie ku ziemistym podłogom.

Ziemia, zmęczona niedawnym skwarem, ze wzruszeniem wchłania teraz rosy i mżawki.

pajęcza sieć

 

Proszę Państwa, oto pierwszy komunikat z Czeremchowej!

Dzień dobry, drogi Gościu!

Czeremchowa to mój punkt obserwacyjny, a ten blog to taki notatnik z zapiskami – wynikami tych obserwacji. Chcę się tutaj dzielić moimi przemyśleniami dotyczącymi poszukiwania piękna, o próbach odwagi i aktualizowaniu tzw. wartości.

Interesuję się historią estetyki i ewolucjami stylu (także ubrania!) i szeroko pojętą kulturą. Nie lubię truizmów i frazesów, ale trudno czasem ich uniknąć. Z drugiej strony drażni mnie przeintelektualizowanie. Próbuję ważyć słowa.

Będzie mi miło, jeśli będziesz mnie tu czasem odwiedzać. Znajdziemy odpowiedni kubek, zrobię Ci kawę albo herbatę. Jestem dość bezkonfliktowa i raczej gościnna, więc na pewno się dogadamy.

Zapraszam!

1 4 5 6