13 rzeczy, których nauczył mnie mój mąż

Oglądałam ostatnio niebo o poranku i uświadomiłam sobie, że to mój mąż nauczył mnie zwracać uwagę na barwy nieba. Postanowiłam zebrać w niniejszym wpisie różne rzeczy, których się od niego nauczyłam. Na przykład:

  1. dostrzegać różowość nieba przed wschodem słońca oraz purpurę i fiolet po zachodzie, wyjść z domu tylko po to, by pooglądać księżyc w pełni, doceniać mgły kładące się na górach (taki mamy widok z podwórka).
  2. uznać, że najlepszym podsumowaniem niektórych spraw jest skwitowanie ich zdaniem: "aaa, olać to".
  3. pić kawę z małą ilością śmietanki lub mleka, podczas gdy ja raczej preferowałam coś w stylu kawowego mleka.
  4. siedzieć i słuchać muzyki. Leżeć i słuchać muzyki. Nic nie robić, tylko słuchać muzyki.
  5. że niefotogeniczność to bzdura. Bo jak zrobi się sto zdjęć, to z pewnością na co najmniej dwóch wyjdzie się dobrze. I właśnie te dwa się wybiera i pokazuje.
  6. że zawsze warto odpocząć.
  7. że powiedzenie komuś "masz parchate oczyska, durniu" jest milsze niż "jesteś moim skarbem, kochaniem i koteczkiem".
  8. że czasem warto popatrzeć od innej strony, zastanowić się: "a może jednak nie mam racji?" i zobaczyć, co się stanie. Że warto poczytać książki z dziedziny, której się nie zna i obejrzeć film bez uprzedzeń.
  9. że krytyka to nie krytykanctwo.
  10. że z rozrabiaki i lenia może wyrosnąć mądry i oczytany facet.
  11. że rozśmieszyć obrażonego oznacza milowy krok w przełamaniu obrazy i powrotu do normalności.
  12. że pasja jest tak cholernie ważna w życiu.
  13. no i że ogólnie jest fajniej razem niż samemu. Np. robić zdjęcia o 4 rano, kąpać się w lodowatym jeziorze czy nocować na bezludnej wyspie.

selfik z Miśką

  • Adela

    W moim związku pkt 2 i 6 przewija się często, dzięki temu jeszcze nie zwariowałam :) To że wzajemnie się napędzamy jest najlepsze w byciu razem.

  • m.

    Wiele punktów mamy wspólnych, choć faceci niby tacy różni. U mnie doszło jeszcze, że czasem trzeba dać sobie czas, zanim się rozumieszy. I że kawa inaczej smakuje w kubku, inaczej w filiżance. I że usłyszenie: jesteś moim skarbem jest czasem tym, czego potrzebuje najbardziej.

    • Wiadomo, że czasem na poważnie mówi się o uczuciach. Chodzi mi tutaj o takie zbytnie słodzenie i zaczepność.

      Kawa w kubku, filiżance, szklance, z garnka turystycznego, z aeropressa, french pressa, z kawiarki, z ekspresu, po turecku, świeżo mielona, z dopiero otwartego opakowania… jest wiele możliwości i wiele smaków do wspólnego odkrywania :)